Zmiana czasu ma więcej wad, niż zalet. Warto rozważyć zrezygnowanie z niej

Akcja partnerska/Nauka 25.03.2017
Zmiana czasu ma więcej wad, niż zalet. Warto rozważyć zrezygnowanie z niej

W nocy z soboty na niedzielę czeka nas coroczna zmiana czasu z zimowego na letni. Wówczas trzeba będzie przesunąć wskazówki zegara o godzinę do przodu. Jednak czy jest nam ona w ogóle potrzebna? Okazuje się, że niekoniecznie.

Jak powszechnie wiadomo, czas zmieniamy dwa razy w roku. Robimy to, by lepiej wykorzystać światło słoneczne. Już jutro, w nocy z 25. na 26. marca przestawimy zegarki z godziny 2:00 na godzinę 3:00. Dzięki temu w ciągu długiego letniego dnia zachód słońca będzie następował o późniejszej godzinie. W ostatnią niedzielę października zniwelujemy tę różnicę. Wówczas sprawimy, że krótki zimowy dzień będzie zaczynał się wcześniej.

Historia zmiany czasu

Ludzie od bardzo dawna są świadomi zmiennej długości dnia. Na przestrzeni dziejów używano różnych rozwiązań, które pomagały usystematyzować rozkład dnia. Na przykład, w starożytnym Rzymie godziny miały zmienną długość zależną od pory roku i długości dnia. Zimą godzina trwała około 45 minut, by latem wydłużyć się nawet do 75 minut. Podział ten był jednak zbyt elastyczny, by przetrwać do dziś. Wyobrażacie sobie, że czekacie na autobus lub pociąg, i na dobrą sprawę nie wiecie, kiedy przyjedzie?

Kraje niebieskie – zmieniają czas, pomarańczowe – zrezygnowały, czerwone – nigdy nie zmieniały.

Sama koncepcja zmiany czasu pojawiła się pod koniec XIX wieku. Opracował ją George Wernon Hudson, astronom pochodzący z Nowej Zelandii. Niezwykle irytowało go, że po pracy nie mógł grać w golfa, ponieważ jego ulubione pole już zamykano. Z tego powodu w 1895 roku zaproponował wprowadzenie czasu letniego i przesunięcie wskazówek zegarów o dwie godziny do przodu. Było to, jak na tamte czasy, pionierskie rozwiązanie. Spotkało się ono z bardzo dużym zainteresowaniem, ale ostatecznie nie zostało wdrożone przez polityków.

Zmianę czasu wprowadzono jednak 21 lat później, w 1916 rok. Na taki krok zdecydowała się Rzesza oraz sojusznicze Austro-Węgry. Potem na podobny krok zdecydowały się Rosja, Wielka Brytania oraz Stany Zjednoczone. W dwudziestoleciu międzywojennym nawet w Polsce eksperymentowano ze zmianą czasu, jednak nieprzerwanie stosujemy ją dopiero od 1977 roku. Obecnie coraz więcej krajów zaczyna się zastanawiać nad sensem tego rozwiązania. Rosja i Białoruś całkowicie z niego zrezygnowały. Nie stosują go też Islandia, Japonia i Chiny.

Zmiana czasu ma wady i zalety

Zmianę czasu stosuje się, żeby lepiej wykorzystywać światło dzienne i ograniczyć zużycie energii. Rozwiązanie to miało sens na początku XX wieku, gdy energia elektryczna była używana wyłącznie do oświetlenia budynków. Jak to wygląda obecnie? Spytaliśmy o to specjalistę od oszczędzania energii, Artura Meta z firmy APA Innovative. To pochodzące z Gliwic przedsiębiorstwo ma w ofercie system Vision BMS, dzięki któremu dowolny budynek może stać się bardziej inteligentny i, co za tym idzie, energooszczędny.

Artur Met stwierdził, że zmiana czasu ma więcej minusów niż plusów. Większość osób nie jest w stanie odczuć lepszego wykorzystania światła słonecznego, ponieważ po przyjściu z pracy do domu i tak uruchamia wiele sprzętów zużywających prąd. Niektóre urządzenia, na przykład lodówka i zamrażarka, pracują przez całą dobę. Z kolei inne, takie jak piekarnik i pralka, uruchamiamy bez względu na aktualną godzinę. W końcu codziennie chcemy zjeść ciepły posiłek i mieć czyste ubrania.

Naukowcy wielokrotnie starali się obliczyć, czy zmiana czasu ma przełożenie na mniejsze zużycie energii. Według jednych badań delikatnie obniża zużycie energii, według innych wręcz je podwyższa. Ten ostatni przypadek można zaobserwować nawet w gorących krajach, gdzie na szeroką skalę stosuje się klimatyzację. Jednak w ogólnym rozrachunku różnice są marginalne. Dlatego można uznać, iż zmiana czasu nie ma zauważalnego wpływu na oszczędność energii. Oznacza to, że wprowadzanie jej nie ma najmniejszego sensu.

Co zamiast zmiany czasu? Jak oszczędzać energię?

Artur Met twierdzi, że bardziej odczuwalne oszczędności może przynieść poprawa świadomości użytkowników, którzy powinni zwracać większą uwagę na zużycie energii poszczególnych sprzętów. Rachunki za prąd skutecznie może zmierzyć też system automatyzacji budynku, taki jak Vision BMS. Potrafi on monitorować zużycie prądu, a także wykrywać najbardziej energochłonne urządzenia i ewentualne awarie sieci elektrycznej.


Stosując odpowiednie rozwiązania można znacznie obniżyć zużycie prądu i ustabilizować je. Dzięki temu można będzie przewidzieć, ile energii zostanie wykorzystane i na tej podstawie dobrać optymalny plan taryfowy. Korzyści z tego odczują przede wszystkim duże przedsiębiorstwa regularnie zużywające ogromne ilości prądu. Firmy często nie zdają sobie sprawy ze swojego marnotrawstwa i nie starają się optymalizować tych kosztów.

Nie wszystkie efekty zmiany czasu da się zmierzyć.

Naukowo udowodnione jest, że w ciągu dnia chętniej robimy zakupy. Dlatego w dzień lepiej prosperują sklepy. Dłuższy dzień to też lepsza widoczność i mniej wypadków na drogach. Jednak z drugiej strony dłuższy dzień niespecjalnie służy nam podczas upałów i sprawia, że mniej wydajnie pracujemy. Oprócz tego istnieje wiele krótkotrwałych efektów zmiany czasu. Należą do nich między innymi rozregulowanie harmonogramu jazdy pociągów i zaburzona koncentracja, której efektem jest trwający kilka dni wzrost liczby wypadków drogowych.

Ogólnie rzecz biorąc, zmiana czasu specjalnie nam nie szkodzi, ale też nie daje większych korzyści. Dlatego jestem zdania, że nie warto z jej powodu utrudniać sobie życia. Należy po prostu z niej zrezygnować.

Zobacz: Zmiana czasu – czy ma sens? [#JestTemat]

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement