O przyszłości Heroes of The Storm i ligi HGC rozmawiałem ze specjalistą Blizzarda ds. esportu

Artykuł/Gry 07.03.2017
O przyszłości Heroes of The Storm i ligi HGC rozmawiałem ze specjalistą Blizzarda ds. esportu

Tegoroczna edycja Intel Extreme Masters to bardzo ważna impreza dla studia Blizzard i ich gry Heroes of The Storm. W Katowicach osiem drużyn HoTS walczyło o nagrody z puli o łącznej wartości 100 tys. dol. w pierwszym międzyregionalnym turnieju Heroes of the Storm Global Championship.

O przyszłości tej gry rozmawiałem z Samem Braithwaitem, który odpowiada za wszystkie kwestie związane z esportowym aspektem Heroes of The Storm. Sam ma świetne kwalifikacje, jeśli chodzi o tę rolę: w swojej karierze był profesjonalnym graczem, właścicielem drużyny oraz dyrektorem ds. e-sportu dla Heroes of Newerth.

Sam Braithwite
Sam Braithwaite będzie musiał się sporo napracować, żeby spopularyzować Heroes of the Storm.

– Byłem strasznie podekscytowany tym, że będę mógł wrócić do e-sportu. Byłem graczem, menadżerem i komentatorem. E-sport to moje życie! Dlatego też cieszy mnie to, że Blizzard podszedł tak poważnie do tego tematu – mówi Braithwaite.

Heroes of The Storm Global Championship, czyli własna liga Blizzarda

Rzeczywiście trudno się z nim nie zgodzić. Blizzard ma względem HoTS bardzo ambitny plan. Ten plan to Heroes of the Storm Global Championship (HGC). HGC to liga prowadzona od początku do końca przez Blizzarda.

Oznacza to, że Blizzard jest nie tylko twórcą tego tytułu. Jest również głównym organizatorem turniejów, odpowiada za ich pełną realizację oraz utrzymuje stały kontakt z profesjonalnymi graczami.

– To o wiele bardziej satysfakcjonujące, kiedy wiesz, że cały ten show należy do ciebie. Zarządzając całym ekosystemem, mamy nad nim bezpośrednią kontrolę. Dzięki temu możemy reagować błyskawicznie na sugestie zarówno ze strony naszej społeczności oraz e-sportowców – mówi Braithwaite.

Blizzard HGC
Pierwszy sezon HGC realizowany jest na bardzo wysokim poziomie. Blizzard wynajął nawet najlepszego na świecie prowadzącego, jeśli chodzi o imprezy e-sportowe. Paula Chalonera.

Kiedy spytałem go o konkretne przykłady zalet takiego “zamkniętego” ekosystemu, Sam opowiedział mi o tym, jak błyskawicznie Blizzard jest w stanie reagować na sugestie profesjonalnych graczy. Zmiana zasad dotyczących komunikacji głosowej podczas meczów, czy zmiany w mechanice gry.

– Jesteśmy silnie związani z naszymi graczami. Uważamy, że HGC jest ich ligą i powinni oni mieć możliwość tworzenia jej z nami.

Zamknięty ekosystem jest według Blizzarda najlepszy.

Zamknięty ekosystem HGC jest też o wiele lepiej uporządkowany. Już wkrótce na oficjalnej stronie ligi znajdziemy nie tylko informacje o nadchodzących meczach i wyniki zakończonych rozgrywek. Blizzard chce, aby oficjalna strona ligi zawierała wszystkie informacje na jej temat: statystyki drużyn, graczy, aktualne transmisje, archiwum VOD – wszystko to, czego w przypadku innych e-sportowych tytułów szuka się na takich stronach, jak Liquipedia, czy Reddit.

HGC to również szansa dla amatorskich drużyn.

Równolegle do ligi HGC będą trwały rozgrywki sponsorowanej przez Blizzarda ligi Open Division, w której amatorskie drużyny otrzymają szansę walki o nagrody pieniężne. Dwa razy do roku odbędą się rozgrywki o nazwie Crucible, w których dwie najlepsze drużyny ligi Open Division otrzymają szansę zmierzenia się ze spadkowymi drużynami HGC o miejsce w najwyższej lidze. Będzie to jedyny sposób, aby drużyny dostały się do ligi HGC.

Blizzard zaplanował sobie to całe przedsięwzięcie całkiem nieźle. Nie oznacza to jednak, że jest to jedyny sposób na “prowadzenie” swojego e-sportowego tytułu. Valve, które jest właścicielem Counter-Strike: Global Offensive i Dota 2 stawia na bardziej otwarte środowisko w swoich obu tytułach.

Heroes of the Storm konta reszta świata

Tyle, że Valve może sobie na to pozwolić – obie gry budowały swoje społeczności przez wiele lat (pierwsze wersje obu gier ukazały się ponad 10 lat temu, Counter-Strike za 2 lata skończy 20 lat). Blizzard nie ma tyle czasu. Marka ta była kiedyś e-sportowym gigantem i bardzo się stara przywrócić tę sytuację.

Kiedy spytałem Sama, czy rzeczywiście wierzy w to, że Heroes of The Storm jest w stanie konkurować z Dotą i League of Legends, odpowiedział mi następująco:

– To co mamy teraz, to świetny punkt wyjścia [do dalszego rozwoju – przyp. red.]. Nasi fani tak myślą, nasi e-sportowcy tak myślą, a my musimy starać się ze wszystkich sił, żeby z tygodnia na tydzień nasza gra była coraz lepsza.

Heroes of The Storm jest też trochę inną grą niż Dota, czy LoL. Mecze są znacznie krótsze, rozgrywki odbywają się na zróżnicowanych mapach, a sama mechanika jest o wiele prostsza, niż w przypadku dwóch powyższych tytułów.

Blizzard widocznie pamięta o swojej filozofii tworzenia gier, która brzmi mniej więcej: łatwe do nauczenia się, trudne do opanowania po mistrzowsku (oczywiście lepiej brzmi to po angielsku: easy to learn, hard to master) i według tego stara się stworzyć grę z gatunku moba, która będzie inna niż wszystkie.

Piszę “stara się”, bo nadal jest zbyt wcześnie, żeby stwierdzić, czy HoTS jako e-sport się przyjmie. Poczekajmy na zakończenie pierwszego sezonu HGC. Chociaż muszę przyznać, że Heroes of The Storm cieszyła się w Katowicach naprawdę niezłym zainteresowaniem ze strony publiczności.

Kto wie, może w którejś z kolejnych edycji Intel Extreme Masters rozgrywki w Heroes of The Storm odbędą się na scenie głównej?

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement