Reserved poleciał Jakóbiakiem, czyli obok fake news mamy teraz fake reklamy

Artykuł/Media 22.03.2017
Reserved poleciał Jakóbiakiem, czyli obok fake news mamy teraz fake reklamy

Ja jestem człowiekiem, który wierzy w wielkie i piękne rzeczy (tak, i właśnie dlatego m.in. nie wierzę w startupy). Że bardzo ładna dziewczyna ze Stanów Zjednoczonych mogła poznać Wojtka i zakochać się w nim od pierwszego wejrzenia? Czemu nie. 

W co natomiast nie wierzę. Na przykład w to, że film mający 200 wyświetleń na YouTube, który na dodatek nie został wgrany przez żadnego Mireczka, ląduje na stronie głównej Wykop.pl. Przyznam wprost, że ten właśnie aspekt wzbudził moją podejrzliwość i zapaliło się światełko – oho, to może być reklama.

No i pokopał Pan Mediafun, zgłębił temat jak należy. I już wszystko wiemy.

Dziewczyna szukająca Wojtka z Polski w sieci to jednak reklama marki Reserved.

Przypominam, że Reserved to popularna marka odzieżowa należąca do portfolio grupy LPP, razem z Cropp, House czy Mohito.

Obetrzyjcie sobie do porannej kawy:

Ja osobiście lubię reklamy „viralowe”, przy czym w swoim suwerennym i autorskim słowniku standardów jakości w reklamie mam takie pojęcia jak to, że dobry viral niesie się jak trzeba, a zły viral to robienie ludzi w… no, wiecie.

Przykładem dobrego i fajnego viralu, choć może trudno przypisać mu właściwości reklamowe, jest San Escobar. Fajnym i udanym viralem platformy Showmax jest serial internetowy Ucho Prezesa.

Na drugim biegunie znajduje się viral internetowego celebryty Łukasza Jakóbiaka, który okłamał wszystkich, że będzie gościem Ellen DeGeneres, podczas gdy był gościem jakiejś Grażyny, która jest trochę podobna do Ellen.

Oczywiście kluczowe w tej całej kampanii nie jest to, co ja o tym wszystkim myślę, tylko jak odbije się to na postrzeganiu marki Reserved. Zakładam, że od początku taktyka reklamowa bazowała na strategii „pewnego dnia mleko się rozleje” (no bo przecież dziewczyna nie wspominała, że miał na nogach najcudniejsze na świecie białe trampki właśnie z Reserved) a największy blog o technologiach (i okolicach) w tej części świata kilkukrotnie wymieni nazwę marki odzieżowej w swoim tekście.

Prawdopodobnie wymieni po raz pierwszy w historii, a już na pewno po raz pierwszy od wielu, wielu literek. I tak to działa – nie jest ważne co mówią, ważne żeby gadali.

Zastanówmy się jednak czy jest limit zmyślonych biografii i zmyślonych emocji, które możemy przyjąć od reklamodawców, bo moim zdaniem jakóbiakcyzacja rynku reklamowego nie sprzyja relacji konsument-sprzedawca i zaufaniu do marki.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement