No nieźle… Odcisk palca pozyskany ze zwykłego selfie! Japończycy już to potrafią

No nieźle… Odcisk palca pozyskany ze zwykłego selfie! Japończycy już to potrafią

Nowoczesne techniki przetwarzania obrazu po raz kolejny przynoszą zaskakujące rezultaty. Japońscy naukowcy twierdzą, że potrafią wyjątkowo skutecznie pozyskiwać odciski palców ze zwykłych zdjęć.

Jeszcze kilka lat temu zabezpieczenia biometryczne kojarzyły nam się bardziej z filmowym Raportem Mniejszości, niż z codzienną rzeczywistością.

Dziś jest inaczej. Odciskiem palca dość powszechnie zabezpieczamy już smartfony, a niebawem równie często będziemy zabezpieczać komputery. Taki standard jeszcze do niedawna był popularny jedynie w korporacyjnych komputerach służbowych, a dziś jest pod ręką dziesiątek milionów ludzi.

Taki system blokady przyjął się szczególnie mocno w smartfonach, gdzie czytnik linii papilarnych staje się standardem już nawet w średniej półce urządzeń.

Co można zrobić z odciskiem palca?

Coraz więcej. Wiele czynności, które kilka lat temu wymagały podania hasła lub pinu, dziś zatwierdzamy odciskiem palca. Przez czytnik linii papilarnych możemy odblokowywać urządzenie, logować się do usług, czy w końcu zatwierdzać płatności i przelewy w bankowości mobilnej.

Jest tylko jeden problem. Czytniki linii papilarnych są tak czułe, że wcale nie potrzebują prawdziwego palca. Mogą się zadowolić nawet… zdjęciem. Poza tym, dysponując dobrym zdjęciem można łatwo stworzyć model 3D z odwzorowaniem odcisków palców. Hej, w końcu mamy 2017 rok!

Hakerzy już dwa lata temu odtworzyli odcisk palca ze zdjęć.

Pod koniec 2014 roku hakerom z grupy Chaos Computer Club (CCC) udało się skopiować odciski palców minister obrony narodowej Niemiec, Ursuli von der Leyen.

Hakerzy wykorzystali zwykłe kadry wykonane podczas konferencji prasowej. Do odtworzenia odcisku palca wystarczyło rzekomo tylko kilka zdjęć w wysokiej rozdzielczości.

O krok dalej poszli japońscy naukowcy. Odcisk palca z jednego zdjęcia.

iphone-7-17

 

Tym razem niepokojące informacje docierają z Narodowego Instytutu Informatyki w Japonii. Tamtejsi naukowcy opracowali metodę poprawiania jakości zdjęć, która skupia się właśnie na odciskach palców.

Wyniki mają być tak dobre, że pozwalają na odtworzenie odcisku palca ze zdjęcia wykonanego z trzech metrów, przy czym naukowcy nie mówią tu o żadnym teleobiektywie. Technika ma działać dla standardowego zdjęcia całej sylwetki, wystarczy, że palce będą dobrze oświetlone i zwrócone w stronę obiektywu.

W Japonii nietrudno o takie zdjęcie, ponieważ bardzo popularną pozą wśród nastolatków jest tam ułożenie dłoni w znak pokoju (z dwoma palcami uniesionymi w górę).

Naukowcy nie zdradzają w jaki sposób osiągnęli taki efekt. W pierwszej chwili wydaje się to niemożliwe, ale patrząc na to, co potrafią współczesne algorytmy poprawy jakości obrazu, być może faktycznie mamy przełom.

Z roku na rok pozyskanie odcisku palca będzie coraz łatwiejsze

Z każdym rokiem poprawia się jakość zdjęć wrzucanych do sieci. Smartfony robią coraz doskonalsze zdjęcia, wiele lustrzanek i bezlusterkowców w 2017 roku ma przekroczyć barierę 50 megapikseli, a serwisy społecznościowe akceptują coraz wyższą jakość zdjęć.

W nadchodzących latach może to być spory problem. Trudno uchronić się przed taką formą ataków. W końcu na co dzień nie ukrywamy dłoni w rękawiczkach, więc teoretycznie łatwo jest pozyskać odcisk palca.

W praktyce na dzień dzisiejszy nadal największym zagrożeniem jest nierozważne zapisywanie haseł na kartkach (lub pinu na karcie płatniczej). Hasła i piny do kluczowych usług można zapamiętać, dlatego jest to najpewniejsza metoda, której hakerzy jeszcze przez wiele lat nie złamią… a przynajmniej taką mamy nadzieję. Mark Zuckerberg przecież już pracuje nad interfejsem pozwalającym odczytywać myśli zwykłych użytkowników Facebooka.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement