Ten komputer okazał się tak dobry, że… po zakończeniu testów sam go kupiłem

Felieton/Sprzęt 27.01.2017
Ten komputer okazał się tak dobry, że… po zakończeniu testów sam go kupiłem

Na Spider’s Web oraz innych stronach poświęconych technologii istnieje grupa komentujących, która bezustannie węszy spisek. To ludzie doszukujący się wszędzie treści sponsorowanych.

Uważają oni, że redakcje i pracujący w nich publicyści są w stanie pozytywnie opisać konkretny produkt tylko dlatego, że otrzymali możliwość jego testowania. Wierzą w uczciwość recenzji wyłącznie jeżeli konkretny sprzęt został zakupiony przez dziennikarza, a nie przez niego wypożyczony.

Oczywiście ich argumenty są, delikatnie mówiąc, nietrafione.

To producentom konkretnych urządzeń zależy na ich ekspozycji w mediach. To oni chcą, by sprzęty były regularnie opisywane i testowane.

Wbrew pozorom w kluczowych mediach nie zarabia się na tyle źle, by łapówka wynosząca zazwyczaj kilkaset lub nieco ponad tysiąc złotych zrobiła na kimkolwiek wrażenie. Dodatkowo, konieczność kupowania wszystkich testowanych urządzeń z własnej kieszeni sprawiłaby, że dopłacalibyśmy do naszej pracy lub… każdy autor pisałby jedną recenzję smartfonu rocznie, a komputera mniej więcej raz na pół dekady. Niestety, tak by wyglądały realia.

Nikomu by się nie chciało kupować sprzętu tylko po to, by zaraz wystawiać go na Allegro. Nie jesteśmy handlarzami, nie bawiłoby nas to.

Samo kupowanie sprzętu do testów nie jest złe, zwłaszcza gdy konkretny model nie jest dostępny na polskim rynku. Większy problem pojawia się, gdy dziennikarz testuje urządzenie, z którego sam korzysta i się do niego przywiązuje. Obawiam się, że wtedy może racjonalizować jego zakup, żeby nie wyjść na idiotę, który wydał pieniądze na bubel.

Dlatego uważam, że najlepsza rekomendacja powinna polegać na tym, że dziennikarz najpierw testuje dany produkt, by dopiero po okresie testów wydać na niego swoje pieniądze, jeśli akurat jest mu potrzebny. Wtedy jego czytelnik wie, że ten wybór jest rezultatem napisania recenzji, a nie napisana recenzja jest rezultatem kupna konkretnego sprzętu.

Dlaczego o tym wszystkim piszę?

Wiele osób szukających nowego smartfona lub komputera pyta mnie, z jakiego sprzętu korzystam na co dzień i na tej podstawie dokonują wyborów zakupowych. Tak się złożyło, że wymieniłem właśnie swojego Chromebooka na Asusa ZenBook Flip (UX360). Testowałem ten produkt już jakiś czas temu i doceniłem jego elegancki wygląd, możliwość pracy w trybie tabletu oraz długi czas pracy bez ładowania. Wrażenie zrobiło na mnie też to, że komputer za około 3000 zł jest wyposażony w dysk SSD o pojemności 512 GB. To rzadkość.

Asus ZenBook Flip nie jest jednak sprzętem idealnym. Kupiony przeze mnie pecet był krótki czas używany i już na zawiasach widzę rysy. Zapewne za jakiś czas będzie trzeba je pomalować lub przyzwyczaić się do tej niedogodności.

Wielu osobom może też nie wystarczać procesor Core m3 współpracujący z 8 GB RAM. Ja jednak będę używał tego peceta przede wszystkim do pracy biurowej, przeglądania sieci i konsumpcji multimediów. Nie są to zbyt wymagające zadania. Radził sobie z nimi Chromebook z procesorem Tegra K1, poradzi sobie z nim również ten Asus.

Ile wytrzymam z tym komputerem? Jeszcze nie wiem.

Porzucenie Chrome OS może okazać się bolesne i możliwe, że za jakiś czas sprawię sobie nowego Chromebooka. Póki co jednak wierzę, że Asus ZenBook Flip posłuży mi naprawdę długo, bo… to naprawdę dobry komputer, z którego korzysta się z ogromną przyjemnością. Jeżeli też zastanawiacie się nad jego kupnem, możecie swobodnie zadawać mi dotyczące go pytania.

Nie będę miał go kilka dni lub tygodni. Spędzi ze mną co najmniej kilka miesięcy.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement