Czy na smartfonie można pisać jeszcze szybciej? Polacy chcą udowodnić, że tak

Artykuł/Biznes 24.12.2016
Czy na smartfonie można pisać jeszcze szybciej? Polacy chcą udowodnić, że tak

Lepszy niż Swype? Z lepszym przewidywaniem tekstu, słownikiem, a nawet tłumaczeniem? Taki ma być ParrotOne korzystający z uczenia maszynowego.

Dopadła mnie ostatnio refleksja, że wraz z rozwojem ludzkości coraz większą rolę w naszym funkcjonowaniu odgrywają palce. Kiedyś rodziło głównie o przenoszenie różnych rzeczy, później jeśli miałeś szczęście umiałeś pisać, a teraz ekrany dotykowe obsługujemy głównie kciukami.

Czy zastanawiałeś się kiedyś jak zmieniłoby się Twoje życie gdybyś – odpukać – z jakiegoś powodu stracił palce?

Nikomu nie życzę takiego obrotu spraw, ale są wśród nas ludzie, którzy nie mieli tyle szczęścia i mimo że ze światem komunikują się przez Internet to pisanie sprawia im duże trudności.

Jednym z nich jest Piotr Lewandowski, cierpiący na chorobę Charcota-Mariego-Tootha. To dziedziczna przypadłość systemu nerwowego, która dotyka jedną na 2500 osób i uniemożliwia normalne funkcjonowanie, m.in. ze względu na zanik mięśni.

mięśnie nie zanikają, dostają mniej impulsów od układu nerwowego przez uszkodzenie osłonki mielinowej, dlatego są słabsze

Z roku na rok pisanie sprawiało Piotrowi coraz większą trudność.

– Mam do dyspozycji dwa palce, po jednym u każdej dłoni. Pozostałych palców nie mogę dostatecznie wyprostować. Wielu z nas, niepełnosprawnych, ma jeszcze większe problemy z pisaniem – mówi Spider’s Web Lewandowski.

Piotr nie załamywał jednak rąk i postanowił stworzyć komunikator dla niepełnosprawnych, który umożliwi im szybsze i łatwiejsze pisanie – ParrotOne.

Przykład? Wpisanie: „Cześć, co słychać?”.

– W popularnym SwiftKey’u zajęło to 7 dotknięć, na klawiaturze Go Keyboard 11 dotknięć, z Parrot One zajęło to 2 dotknięcia – klawisza „c” oraz wyboru gotowego komunikatu – przekonuje Lewandowski.

Choć jest to mało reprezentatywna próba to zdobyła moja uwagę. ParrotOne ma być oparty na algorytmach SI oraz uczeniu maszynowym. Aplikacja uczy się tego, jak piszemy i budujemy wypowiedzi po to, by z czasem podpowiadać nam całe zwroty i zdania.

ParrotOne chce przeskoczyć problemy innych komunikatorów z podpowiadaniem niewłaściwych wyrazów i dodać do tego należytą wagę polskich znaków, które u konkurencji są często pomijane.

Niepełnosprawni często nie mogą korzystać ze Swype’a ze względu na ograniczenia w motoryce, ani dyktować zdań przez problemy z dykcją, oddychaniem i ograniczeniem prywatności.

ParrotOne stawia sobie za cel walkę z wykluczeniem cyfrowym.

Na tego typu komunikatorze skorzystać mogą nie tylko niepełnosprawni, ale również seniorzy, którzy mogą mieć kłopoty z trafianiem w odpowiednie klawisze.

Jako ciekawa alternatywa przyda się on także zwykłym ludziom. Kto nie chciałby pisać szybciej i nie tracić czasu na poprawianie błędów autokorekty?

ParrotOne ma pomóc także w nauce języków obcych, gdyż każde wyrażenie będzie można zobaczyć w przetłumaczonej na angielski (lub z angielskiego na polski) formie z boku ekranu. Będzie więc można pisać po polsku, a wysyłać po angielsku. To jednak funkcja premium, którą można teraz kupić za 10 zł w akcji ParrotOne na wspieram.to.

ParrotOne - polski komunikator nie tylko dla niepełnosprawnych

Twórcy zdecydowali się crowdfunding, licząc na zbudowanie społeczności wokół samej idei. Pierwszy cel to 58,9 tys. zł. Za tyle pieniędzy powstanie wersja na Androida. Jeśli uda się uzbierać 97,4 tys. zł to ParrotOne trafi na Windowsa 7-10, a za 133,6 tys. zł na iOS-a.

Idea jest szczytna i nie ukrywam, że bardzo mi się podoba. Nikt z nas nie wie jak potoczy się jego życie w przyszłości.

O ile nie mam wątpliwości, że komunikator możne zdobyć popularność wśród osób niepełnosprawnych i ich otoczenia, to nie jestem pewien czy uda się wyjść poza ten krąg zainteresowanych. Pozycje Messengera czy WhatsApp’a są zbyt silne. Wszystko zależy jednak od stopnia w jakim ParrotOne będzie w stanie ułatwiać nam pisanie.

Poniżej możecie przeczytać krótki wywiad z Piotrem Lewandowskim, który wyjaśnia tajniki ParrotOne:

Piotr Lewandowski - twórca polskiego komunikatora ParrotOne
Piotr Lewandowski – twórca polskiego komunikatora ParrotOne

Karol Kopańko, Spider’s Web: Technologia stojąca za ParrotOne ma pozwolić na szybsze pisanie na klawiaturze. Możesz nieco więcej powiedzieć o stojącej za produktem technologii przewidywania wypowiedzi?

Piotr Lewandowski, ParrotOne: Do codziennej komunikacji używamy prostego słownika. Polak używa około 4000 różnych słów, a osoba z wyższym wykształceniem średnio dwa razy tyle. Znajomość około 20 000 słów jest potrzebna aby zrozumieć większość książek. Nasz słownik zawierać będzie znacznie więcej słów i komunikatów, które nie są losowe, a specjalnie wyselekcjonowane. Łącząc to z odpowiednią technologią, która uczy się i przewiduje kolejne wybory, otrzymujemy bardzo dobry efekt. Poza tym, podpowiedzi można wybierać nie tylko z poziomu wiersza tekstowego nad klawiaturą, lecz przede wszystkim z podręcznego paska bocznego, który pokazuje na ekranie kilkanaście podpowiedzi do wyboru na raz. To zwiększa skuteczność podpowiedzi.

A całe, gotowe zdania?

Proszę sobie wyobrazić, że ma pan chore ręce. Każdy ruch to wysiłek, a napisanie poprawnego zdania, wraz z polskimi znakami to wyzwanie. Liczba naciśnięć ekranu, wymagana do wprowadzenia krótkiego zdania, to średnio 7-10. W ParrotOne naciskamy dowolną literę na klawiaturze i od razu możemy wybrać całe zdanie – to tylko 2 naciśnięcia ekranu. Poza tym znacznie łatwiej trafić palcem w zdanie niż wybierać słowa. Odpada trudność związana z wyborem polskim znaków.

Dodajecie także tłumaczenie wprowadzanych tekstów, czy bierze się ono z integracji z Google Translator?

Tłumaczenie to nasza własna technologia. Tłumacz Google popełnia zbyt wiele błędów. Natomiast w ParrotOne, tłumaczenie podpowiedzi wybieranych na ekranie, jest bezbłędne. Poza tym komunikator to projekt polski. Chcemy być niezależni od Google i innych korporacji.

Wasza aplikacja ma być także szybsza niż konkurencja.

Naszym celem jest dodawać funkcje przydatne, a eliminować wszystko to, co może przeszkadzać podczas rozmowy. Dlatego zrezygnowaliśmy z reklam, wbudowanych gier, przesyłania wielkich emotikon czy integracji z mediami społecznościowymi, które bardzo rozpraszają podczas pracy. ParrotOne jest wolny od rozpraszaczy uwagi.

Po premierze trzeba będzie jeszcze utrzymać aplikację. Jak planujecie na to zarobić?

ParrotOne ma przede wszystkim służyć ludziom, lecz trzeba go utrzymać. Zrezygnowaliśmy z reklam, przetwarzania danych osobowych, szyfrujemy rozmowy, traktujemy użytkownika sam samo, jak samych siebie. Darmowa funkcjonalność jest bardzo bogata, a premium ją rozszerza. Nasz cel to utrzymać i rozwijać aplikację. Dlatego premium będzie kosztować mniej niż 1 dol.

A co jeśli nie uda się zebrać wymaganych środków?

Jeżeli się nie uda zebrać pieniędzy, mamy zamiar nadal szukać możliwości rozwoju projektu. Liczymy, że akcja pozwoli nam zebrać grupę wspierających projekt, a także zwróci uwagę na ParrotOne osób, instytucji, które mogą wesprzeć projekt lub pomóc nam takie wparcie uzyskać.

Kiedy można się spodziewać premiery?

Premiera mamy nadzieję przed wakacjami, być może wcześniej.

Dołącz do dyskusji

Advertisement