Sprawdziliśmy, co się stanie, gdy na PlayStation VR uruchomimy „normalną” grę z PS4

Artykuł/Gry 10.10.2016
Sprawdziliśmy, co się stanie, gdy na PlayStation VR uruchomimy „normalną” grę z PS4

PlayStation VR zostało stworzone do doświadczania treści w wirtualnej, 360-stopniowej rzeczywistości. Idąc pod prąd, postanowiłem sprawdzić, czy gogle Sony są w jakiś sposób kompatybilne z tradycyjnymi grami.

Jak się okazuje, gogle PlayStation VR nie wyłączają się po wyjściu z 360-stopniowej gry. Nowy sprzęt Sony w dalszym ciągu wyświetla treści, jakie widać na tradycyjnym ekranie telewizora. Robi to jednak w wyjątkowy, specyficzny sposób.

PlayStation VR jest w stanie wyświetlić każdą tradycyjną grę wideo, program oraz zakładki systemowe.

Gogle od Sony robią to w bardzo prosty sposób. PSVR przełącza się na tak zwany „tryb kinowy”. Osoba z urządzeniem na głowie przenosi się do czarnej pustki, z wielkim, płaskim, ograniczonym ramami ekranem przed sobą. Efekt podobny do tego, jak gdybyście siedzieli w pustej, ciemnej sali kinowej.

Na ekranie przed nami wyświetla się treść w ten sam sposób, w jaki oglądamy filmy w kinie. Czy to system, program pisany pod PS4 czy klasyczna gra wideo, wszystko bez przeszkód wyświetla się na ekranie. Z kolei my możemy swobodnie rozglądać się dookoła. Tyle tylko, że nie ma po co, ponieważ użytkownika otacza pustka, czerń, chłód i dementorzy.

playstation-vr-2

Podstawowe pytanie brzmi – czy da się w ten sposób grać w klasyczne gry wideo?

Grać jak najbardziej się da. Sam w ten sposób przeszedłem spory kawałem drugiego epizodu przygodowego Batmana od Telltale. O ile jednak prosta graficznie, czytelna przygodówka nie była dla mnie problemem, tak Wiedźmina 3 z goglami VR nie chciałbym już przechodzić.

Chociaż PSVR to najwygodniejszy hełm wirtualnej rzeczywistości dostępny na rynku, nic nie równa się komfortowi grania na kanapie, patrząc na wielki ekran, będąc w pełni świadomym otoczenia. „Tryb kinowy” to ciekawe doświadczenie na kilkadziesiąt minut, ale nie więcej. Po czasie gracz zacznie się po prostu męczyć.

Co ciekawe, PlayStation VR w ograniczonej formie może służyć jako alternatywny ekran.

Wyobraźmy sobie, że zostało nam do dokończenia kilka minut kluczowego, rozstrzygającego długą karierę meczu w FIFA 17. Jednak nasza lepsza połówka grzmi, że telewizor należy do niej, ponieważ właśnie emitują nowy odcinek jej ulubionego widowiska. Pff, jak gdyby w XXI wieku nie było VoD.

W takiej sytuacji nie ma żadnego problemu, aby przełączyć źródło obrazu i dźwięku na TV, a samemu pozostać w „trybie kinowym” i dokończyć mecz. Nie będzie to tak przyjemne, wygodne i wyraźne doświadczenie jak na klasycznym ekranie Full HD/4K, ale grać bez dwóch zdań się da.

Pozytywnie zaskoczyło mnie, że Sony wspiera „tryb kinowy” kilkoma ciekawymi rozwiązaniami systemowymi.

Przede wszystkim, sami możemy wybrać pośród jednego z trzech rozmiarów „kinowego ekranu”, na który patrzymy w wirtualnej rzeczywistości. Największy pokazuje najwięcej szczegółów, lecz jest zbyt duży, aby objąć go jednym spojrzeniem. To trochę tak, jak gdybyście usiedli w pierwszym rzędzie w sali IMAX. Odważnie, ale niepraktycznie.

Bardzo przydatną funkcją jest za to opcja centrowania „kinowego ekranu”. Ten nie jest na stałe osadzony w jakiejś niewidzialnej ścianie wirtualnej rzeczywistości. Przytrzymując przycisk „options” na kontrolerze albo „select” na pałeczce Move, przenosimy wielki ekran w to miejsce, w które aktualnie patrzymy. Świetnie sprawdza się to w praktyce.

„Tryb kinowy” nie jest najważniejszą funkcją PlayStation VR, ale cieszy, że istnieje.

Rozwiązanie nie jest tak wygodne jak klasyczny ekran, lecz oglądanie w ten sposób zwiastunów, a także przechodzenie czytelnych, „filmowych” produkcji takich jak przygodówki Telltale, to ciekawe doświadczenie na kilkadziesiąt minut.

Podsumowując – na PSVR uruchomisz absolutnie każdą „standardową” zawartość dostępną dla konsoli PlayStation 4. Tyle tylko, że w formie samotnej wizyty w ciemnym kinie.

Zobacz: PlayStation VR – czy warto kupić

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji

Advertisement