Wyobraź sobie tablicę Facebooka z samymi wydarzeniami. Tak działa Facebook Events

Artykuł/Social media 08.10.2016
Wyobraź sobie tablicę Facebooka z samymi wydarzeniami. Tak działa Facebook Events

Facebook stworzył nową aplikację. Nazywa się Events i będzie służyć do przeglądania wydarzeń. 

Facebook reklamuje produkt, jako „nową aplikację do wyszukiwania rzeczy, które można robić z przyjaciółmi”.  Wyobraźcie sobie teraz swój strumień aktualności, w którym widać wyłączenie wydarzenia dodawane przez waszych znajomych czy strony.

Nuda, prawda? Jeżeli aplikacja wyjdzie poza Stany Zjednoczone, dzięki niej będziecie mogli nudzić się bez końca. Zresztą sami zobaczcie.

Oczywiście Facebook Events oferuje dobór wydarzeń na podstawie lokalizacji.

Można je będzie wyszukiwać m.in. na mapie miasta, ale też filtrować korzystając z kalendarza, w którym zgrupowane zostaną wybrane przez użytkownika eventy.

Facebook uzasadniając stworzenie aplikacji podaje oczywiście liczby. Z wydarzeń ma korzystać każdego dnia 100 milionów użytkowników. To ciekawe, bo w innym miejscu z kolei możemy przeczytać, że w miesiącu korzysta z eventów 650 milionów użytkowników. Coś tu chyba nie gra.

Aditya Koolwal, product manager aplikacji Events twierdzi, że filozofia jest prosta: „jeżeli stworzymy coś dla ludzi chcących odkrywać wydarzenia, spędzą miło czas”.

Ach, ten Facebook i jego godny podziwu altruizm.

Aplikacja udostępniona została użytkownikom ze Stanów Zjednoczonych. Mogą ją instalować posiadacze iPhone’ów, ale wkrótce pojawi się również wersja na Androida. Nie wiadomo czy Events trafi do innych krajów.

Z ilu aplikacji stworzonych przez Facebooka korzystacie?

Ja używam dwóch: Facebooka i Messengera (nie liczę Instagrama). Tego drugiego w zasadzie tylko dlatego, że nie mam wyjścia. Ludzie Zuckerberga skutecznie wymusili instalację, zabierając możliwość obsługi komunikatora z poziomu głównej aplikacji.

Od czasu do czasu zerkam w Google Play jakie oprogramowanie oferuje Facebook. Z użytecznych aplikacji jest tam jeszcze Menadżer stron. A poza tym? Facebook Groups, Moments, MSQRD, Facebook Mentions i kilka pomniejszych. Nie znam nikogo, kto korzysta z nich na co dzień. Coraz więcej moich znajomych porzuca za to Messengera. Impulsem była snapchatowa zaraza, która dopadła popularny komunikator.

Aplikacje Facebooka są, co tu dużo mówić, kiepskie. Najczęściej pochłaniają olbrzymie ilości zasobów mobilnych urządzeń, są ociężałe, wyłączają się w losowych momentach.

Co kilka miesięcy na Spider’s Web kolejny wkurzony bloger wyraża w kolejnym wpisie swój gniew. Sam w czerwcu opisywałem swoje zdziwienie, gdy apka Facebooka zrobiła z mojego telefonu „cegłę”.

Nie jestem jedyny. Wystarczy poczytać komentarze użytkowników Google Play. Znajdziemy tam nie tylko hejt gimbazy, ale opisy naprawdę przedziwnych sytuacji. Syndrom przeładowania toczy już też Messengera. Zwłaszcza po wspomnianym zachorowaniu na snapchatozę.

Facebook chce być wszystkim. Zaledwie kilka dni temu pojawiły się informacje o tym, że zamierza stanąć w szranki z serwisami ogłoszeniowymi. Orężem będzie usługa Facebook Marketplace. Facebook Events to kolejna próba zdyskontowania największego dobra, jaki posiada firma: użytkowników. Oczywiście to też kolejna forma poszukiwania źródeł przychodów, bo Events, przynajmniej w teorii, ma potencjał bycia kanałem marketingowym.

Oczywiście jeżeli się sprzeda, co nie jest wcale pewne.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement