Apple Watch Series 2? Wolne żarty. iPhone 7? No ok. AirPods? Na to czekałem!

Felieton 08.09.2016
Apple Watch Series 2? Wolne żarty. iPhone 7? No ok. AirPods? Na to czekałem!

Traf chciał, że podczas konferencji Apple’a byłem w biegu i nie mogłem śledzić jej w ludzkich warunkach. Obserwowałem jednym okiem klatkujący stream, a drugim livebloga kolegów z redakcji. W pewnym momencie mocniej zabiło mi serce, ale nie było to wcale przy prezentacji nowych telefonów.

Wrześniowa konferencja Apple’a była biźniacza do poprzednich, które prowadził Tim Cook. Ot, takie chwalenie się ja mam większego wymachując tabelkami z Excela w stronę Korei. Początek był jak zwykle nudny, mięsko pojawiło się dopiero na koniec i nie było żadnego one more thing.

Niemniej jednak na jeden gadżet naprawdę czekam.

Nie chodzi tutaj nawet o iPhone’a, bo nie wywraca on rynku smartfonów do góry nogami. O dziwo, moje ciśnienie nie podskoczyło do niebotycznego poziomu nawet przy prezentacji gry Pokemon GO na Apple Watcha, chociaż uwielbiam tę grę i nieśmiało marzyłem o takiej aplikacji na zegarek od samego początku, bo rozwiązuje ona podstawowy problem gry – stale włączony ekran.

zrzut-ekranu-2016-09-07-o-19-32-15

Przyznam w tym momencie też, że tak naprawdę to nie wierzyłem, że Niantic i Apple nawiążą współpracę w tym zakresie. Twórcy Pokemon GO co prawda uniezależnili się od Google’a, ale nie wyglądało to na paskudny rozwód. Apple okazało się jednak najwyraźniej lepszą kochanką, a Apple Watch dostanie Pokemony i to pomimo zapowiedzianej opaski do Pokemon GO od Nintendo.

Gra na zegarek blednie jednak przy bezprzewodowych słuchawkach od Apple’a.

Od zakupu pierwszego zestawu słuchawkowego, który łączy się ze źródłem dźwięku bezprzewodowo, jestem ogromnym fanem pozbywania się wszelkich kabli. Takie akcesoria jak AirPods to przyszłość i zgadzam się, że minijack może już odejść do lamusa. Jasne, dla wielu osób to ogromna upierdliwość, ale ja na szczęście do nich nie należę.

Z tego względu do rezygnacji z portu minijack w iPhonie podchodzę ambiwalentnie. Jedyną upierdliwością na samym początku będzie to, że czasem wykorzystuję słuchawki od iPhone’a odtwarzając dźwięki na Maku, który złącza Lightning nie ma. Mam też nadzieję, że zadziałają one bez problemu z iPadem, ale nie widzę tutaj przeciwwskazań.

14199405_10210471665016699_1015545932287999118_n

Jak tylko to będzie możliwe, kupuję AirPodsy, a słuchawki Lightning trafią do szuflady…

…oczywiście pod warunkiem, że AirPods będzie można parować jednocześnie z trzema sprzętami: iPhone’em, iPadem i Makiem, i nie będą spięte na stałe wyłącznie z telefonem. Mam nadzieję, że Apple sprawy tutaj nie pokpi i pomyśli też o osobach, które korzystają z czegoś więcej niż z iPhone’a.

Zdaję sobie przy tym sprawę, że jestem w totalnej mniejszości. Rezygnacja z minijacka to bardzo wyrachowane zagranie – Apple dobrze wie, że cały świat i tak kupi iPhone’a 7 i nic sobie nie robi ze skomlenia malkontentów – a firma jednocześnie bierze w szach producentów sprzętu audio. Ot, życie.

Na drugim biegunie prezentacji jest natomiast zegarek – za nic nie umiem przekonać samego siebie do zakupu.

Apple Watcha zmieniłbym z miejsca, gdyby pojawiła się okrągła koperta. Nie chodzi nawet o to, że z prostokątną źle mi się żyje – przyzwyczaiłem się do niej – ale po prostu życzyłbym sobie wyboru i odmiany. Problem w tym, że nowy Apple Watch Series 2 praktycznie niczym (istotnym dla mnie) nie różni się od poprzednika.

zrzut-ekranu-2016-09-07-o-19-32-43

Wbudowany GPS? Nie uprawiam regularnie sportów na tyle, by był mi potrzebny, a i tak ze sobą mam zawsze telefon. Wodoodporność? Nie pływam w Apple Watchu, a pod prysznic zabierać go też nie zamierzam. Obawiam się tylko, że przy premierze Pokemon GO na zegarek Apple’a okaże się, że wymaga ona nowego modelu i to mnie skłoni do przesiadki…

A co z tym nieszczęsnym telefonem?

Ostatnie kilka wyjazdów służbowych i premiera Pokemon GO przekonały mnie, że koniec z małymi iPhone’ami. Chociaż wolę kompaktową formę, to nie mogę już znieść tego mizernego czasu pracy na jednym ładowaniu i ciągłego uwiązania do powerbanków. iPhone 7 Plus jawi się jako jedyny słuszny wybór.

Nie bez znaczenia jest oczywiście aparat. Tak jak optyczna stabilizacja obrazu w iPhonie 6 Plus i iPhonie 6s Plus nie była w stanie mnie przekonać do zmiany telefonu na tak ogromny i nieporęczny model, tak podwójny obiektyw w wykonaniu Apple (wraz z większym akumulatorem) już tak.

apple-iphone-7-d

Klnę jednak pod nosem, od kiedy tylko po konferencji zajrzałem na stronę Apple’a szukając informacji o zamówieniach przedsprzedażowych.

Skoro pojawił się zupełnie nowy kolor – bardziej czarny niż czarny – to chętnie bym nowy telefon w tym kolorze widział. Interesuje mnie on tym bardziej, że mój ostatni czarny telefon to iPhone 5, a od tego czasu miałem dwa złote i jeden różowy –  w dodatku ta nowa wersja ma czarny front i zgrabnie kryje fugi.

Tim Cook wpadł jednak na pomysł, jak wydoić jeszcze więcej pieniędzy z takich osób jak ja. Co z tego, że bazowa pojemność iPhone’a 7 to teraz 32 GB zamiast 16 GB, skoro i tak muszę kupić większą – tym razem aż 128 GB, bo oczywiście iPhone w nowym kolorze w wersji 32 GB dostępny nie będzie. No genialne!

Nie ma co się jednak oszukiwać, pewnie tego czarno-czarnego iPhone’a 7 Plus w wersji 128 GB kupię, chociaż nie mam pojęcia na co wykorzystam w telefonie pamięć tej wielkości, co w moim komputerze…

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement