Najważniejsza nowość w PlayStation 4 Pro to ta, o której nie mówi się wiele

Relacja/Gry 08.09.2016
Najważniejsza nowość w PlayStation 4 Pro to ta, o której nie mówi się wiele

Zaraz po zakończeniu prezentacji PlayStation 4 Pro w Nowym Jorku udaliśmy się na zaplecze, żeby zobaczyć w praktyce jak działają gry uruchomione na konsolach PlayStation 4 Pro. Rozdzielczość 4K to pikuś przy tym, jakie wrażenie robi tryb HDR.

Chociaż w pierwszej kolejności Sony skupiło się na rozdzielczości 4K w nowej konsoli, to PlayStation 4 Pro powinno promować HDR. Można oczywiście uważać, że tryb wyświetlania obrazu to obiecywanie gruszek na wierzbie i marketingowa papka, ale…

…tylko póki nie zobaczy się go na własne oczy.

Podczas konferencji Sony trudno było poczuć prawdziwy entuzjazm, bo ekran na środku sali nie był w stanie pokazać tego, co zaserwuje graczom PlayStation 4 Pro. Sprawdzenie nowości w praktyce to zupełnie co innego, a prezentacja HDR zmieniła moje podejście do tej technologii – chociaż z początku mój entuzjazm nieco przygasł.

HDR w PlayStation 4 Pro
Dopóki nie zobaczyłem HDR w praktyce, nie byłem oczarowany nowościami

Na konferencji Sony w Nowym Jorku zabrakło prawdziwej bomby. Nie było niespodzianek, bo do mediów praktycznie wszystko na temat nowego sprzętu wyciekło przed premierą. Potwierdziło się nawet niestety to, że konsola nie będzie miała napędu optycznego Blu-Ray UHD, a filmy 4K HDR może co najwyżej dostarczyć konsoli Netflix.

Dość jednak o multimediach, bo o gry tutaj chodzi.

Te z kolei prezentują się wyśmienicie. Za sceną, na której odbyła się prezentacja, umieszczono kilkanaście stanowisk z ogromnymi – tak na oko 100-calowymi telewizorami. Oczywiście były to sprzęty Sony wyświetlające treści w rozdzielczości 4K i wspierające tryb HDR.

Rozdzielczość 4K jest przy tym oczywiście udawana. Gry nie są renderowane natywnie w tylu pikselach, tylko skalowane w górę. Nie jest to jednak problemem, bo nawet stojąc 3–4 metry od telewizora 4K nie widziałem poszczególnych pikseli. O tym, że pikseli jest 4-krotnie więcej, zresztą szybko zapomniałem.

Tryb HDR – to jest prawdziwy killer.

Na sali znalazły się stanowiska z grami, na których prezentowano jak działa HDR. Dema były specjalnie zmodyfikowane tak, by potrząśnięcie kontrolerem włączało i wyłączało tryb HDR. Największe wrażenie zrobiło na mnie Infamous: First Light, czyli całkiem sympatyczne DLC do Infamous: Second Son.

Gra miała premierę jakieś 2 lata temu i zdążyła się już zestarzeć. To zresztą widać było podchodząc do tego ogromnego ekranu, na którym została uruchomiona – obsługa zachęcała wręcz, by patrzeć na niego z bliska, by dostrzec wszystkie niedoskonałości renderowanego obrazu.

A potem pstryk, włączamy tryb HDR i nagle mamy przed oczami nową grę.

Nie żartuję – podbicie grafiki na telewizorach z HDR jest bardzo duże, a efekty robią wrażenie. Widziałem płatne gry w wersji Remastered uruchomione na zwykłych telewizorach, gdzie różnica względem pierwotnej edycji była mniejsza, niż ta pomiędzy Infamous: First Light w wersji z HDR i bez.

W przypadku gier Sony ponowny zakup bynajmniej nie będzie konieczny – Sony chwali się kompatybilnością przyszłościową. Jeśli dotychczas wydane gry dostaną wsparcie 4K i HDR na PlayStation 4 Pro, to posiadacze zwykłej edycji będą mogli skorzystać z nowości na nowej konsoli za darmo.

Największy problem w tym, że tego nie da się ani opisać, ani pokazać – tak jak wirtualnej rzeczywistości.

Przed Sony spore wyzwanie. Dwa kolejne konie pociągowe, które mają ruszyć machinę sprzedażową są bardzo ciężkim przypadkiem dla działów marketingu. Aby zachwycić się PlayStation VR – i wszystkimi innymi produktami z tej kategorii – trzeba ich po prostu spróbować samodzielnie.

To samo jest z HDR. Słysząc o tym, że combo w postaci nowej konsoli i kompatybilnego telewizora zapewni nowe doznania wzruszałem ramionami i byłem gotów uznać to za marketingowy bełkot – na szczęście jednak powstrzymałem się od wyrażania opinii, bo srogo bym się pomylił.

Próbowałem zrobić zdjęcia i nagrywać filmy, które zobrazują wpływ HDR na jakość grafiki, ale i tak nie oddają one w pełni tego, o czym mowa.

Trudno to opisać. Plamy światła, które dotychczas były po prostu białe i tylko imitowały słońce, nagle nabierają głębi i stają się znacznie bardziej do tegoż słońca podobne. Wszelkie rozbłyski i refleksy świetlnie, jak np. energia dookoła postaci w Infamous, zyskują dodatkowy poziom detali, nieosiągalny na zwykłych matrycach.

Głębia jest zresztą po obu stronach palety barw i to samo dotyczy też czerni. Na pokazie w Nowym Jorku pracownicy Sony używali trybu foto, by zatrzymać grę w odpowiedniej klatce i pokazać na uruchomionym kodzie różnice tych detali w praktyce. Oprócz DLC do Infamous sprawdzałem to na przykładzie Uncharted 4, Mass Effect: Andromeda, Days Gone i kilku innych produkcji.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement