Sapkowski obraża graczy i CD Projekt RED? Och, jak strasznie mnie to nie dziwi

Artykuł/Gry 30.08.2016
Sapkowski obraża graczy i CD Projekt RED? Och, jak strasznie mnie to nie dziwi

Andrzej Sapkowski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarzy, a jego Wiedźmin to ikona polskiej literatury. Geralt z Rivii po latach trafił na usta fanów fantastyki z całego świata za sprawą gier wideo. Autor prozy deprecjonuje jednak dokonania CD Projekt RED i obraża przy tym wszystkich graczy, ale to nie jest też żadne zaskoczenie.

Jestem fanem Wiedźmina – zarówno książkowego pierwowzoru, jak i jego ekranizacji w postaci trylogii gier wyprodukowanej przez polski CD Projekt. Pięciotomową sagę opowiadającą o przygodach Geralta z Rivii przeczytałem kilkukrotnie, a ostatnio przypomniałem sobie opowiadania w formie audiobooka.

Tym bardziej przykro mi czytać o tym, jak autor wypowiada się o swoich fanach.

Znani ludzie często żyją w oderwaniu od prawdziwego świata i zamykają się w bańce. W swojej zamknął się Andrzej Sapkowski – chociaż zasłużył się Wiedźminem dla polskiej literatury, to jego kolejne wywiady dają obraz przykrego człowieka, który chce czarować rzeczywistość.

wiedźmin-3-krew-i-wino

Autor Wiedźmina znów dolał oliwy do ognia. Oczywiście to, że Sapkowski nie respektuje kontynuacji jego historii pióra scenarzystów z CD Projekt RED, wiemy od dawna. Uderza jednak jego pewność, że gry mu zaszkodziły, a ich twórcy żerują na jego popularności.

Sapkowski sprzedał prawa do wykorzystania Geralta w grach wideo i zdaje się żałować tej decyzji.

Książkowy Wiedźmin był i jest hitem w Polsce, ale nigdy nie zdobył za Wielką Wodą takiej popularności, jak w kraju. Sapkowski z kolei nie stał się za sprawą swojej prozy pisarzem takiego formatu, jak George R.R. Martin, którego Pieśń lodu i ognia zekranizowało HBO w swojej hitowej Grze o tron.

Prawdą jest, że Sapkowski zdobył World Fantasy Award, a swego czasu Wiedźmin trafił na ekrany kin – ale o polskiej produkcji fani woleliby zapomnieć. Co innego gry – seria Wiedźmin od programistów i artystów z CD Projekt RED podbił cały świat. Polacy pokazali, jak powinny wyglądać gry z gatunku RPG.

Autor Wiedźmina tego nie dostrzega, bo najwyraźniej dostrzec nie chce.

Zamiast tego jawnie obraża pracowników CD Projekt RED i protekcjonalnie traktuje fanów gier. Podczas swojego wystąpienia na konwencie Polcon, padło wiele gorzkich słów. Bije z nich pretensja autora do samego siebie, że odsprzedał prawa do wykorzystania marki Wiedźmin.

O kontrowersyjnych wypowiedziach Sapkowskiego zrobiło się głośno, gdy do zarzutów wobec siebie odniósł się Adrian Chmielarz. Sapkowski wspominał bowiem niezrealizowaną grę Wiedźmin z 1997 roku, nad którą pracowało studio Metropolis mówiąc, że:

o projekcie nic nie wie, nic nie słyszał, bo o ile CD Projekt RED „zaszczycił go” egzemplarzami każdej gry, o tyle od Chmielarza nie dostał ani egzemplarza, ani pieniędzy, ani „pocałuj mnie w dupę” (za: Polygamia).

Chmielarz nie pozostawił tego bez odpowiedzi przypominając, że Wiedźmin studia Metropolis nigdy nie powstał.

W wypowiedzi na Facebooku niedoszły twórca gry Wiedźmin odniósł się do stwierdzeń pisarza i wypunktował je. Chmielarz skrytykował też podejście Sapkowskiego do prowadzenia biznesu i wypowiadanie się na temat sprawy sprzed 20 lat z jednoczesnym przeinaczaniem faktów.

Przytyk w stronę Metropolis to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Twórca Wiedźmina powiedział jeszcze wiele innych słów, po raz kolejny twierdząc, że to twórcy gier żerują na jego twórczości, a premiera komputerowego i konsolowego Wiedźmina wcale nie miała wpływu na sprzedaż jego książek.

Zdaje się sugerować, że było wręcz przeciwnie.

Sapkowski wielokrotnie twierdził, że przekłady jego dzieł powstały na długo przed grami, ale to nie do końca prawda – w Stanach po angielsku ukazał tylko jeden tom opowiadań, a dopiero później przetłumaczono kolejne książki z serii… przyozdabiając je w dodatku okładkami, na których pojawiły się grafiki z gry.

Z jednym spostrzeżeniem Sapkowskiego mogę się zgodzić – tak przyozdobione książki wyglądają jak materiały będące dodatkiem do gry, których ostatnio pełno – są to zazwyczaj średniej jakości produkcje, powstałe na zlecenie wydawcy gry, które mają za zadanie wyłącznie wyciągnąć kasę od fanów.

sapkowski

Nie jest to jednak wina twórców gry, a… wydawcy Sapkowskiego za granicą i to z nim powinien tę sporną kwestię okładek wyjaśnić.

Oczywiście Sapkowski po raz kolejny nie przebiera w słowach mówiąc, że “gra narobiła mu mnóstwo smrodu i gówna”. Stwierdził też, że “musiał toczyć tęgą wojnę, żeby udowadniać, kto był pierwszy”. Możliwe, że faktycznie tak było – ale nadal to nie jest wina twórców gry, którzy przecież praw do jej stworzenia nie ukradli, a wykupili, za co autor dostał wynagrodzenie.

Sapkowski oczywiście swojej tyrady na tym nie zakończył. Chociaż dopiero miesiąc po premierze Wiedźmina 3: Dziki Gon jego Wiedźmin trafił na listę bestsellerów w New York Timesa, to autor na pytanie o to, czy gry mu pomogły, zaczął kluczyć. Przyznał że dało mu to “jakąś tzw. grupę czytelniczą” ale uważa, że… powiązanie książek z grami jeszcze większą odebrało (!).

Witki opadają.

To, jaki wpływ miały premiery kolejnych gier na zainteresowanie książkami Sapkowskiego z cyklu Wiedźmin postanowił sprawdzić wywołany wcześniej Adrian Chmielarz. Sprawdził to za pomocą narzędzia Google Trends, które chociaż nie jest wyrocznią, to pokazuje pewne tendencje – korelację na wykresie możecie zresztą ocenić sami.

Na koniec Andrzej Sapkowski zostawił jednak najlepsze. Oczywiście od dawna jasnym było, że jeśli pojawi się kontynuacja Wiedźmina w formie książkowej, to w żaden sposób nie będzie powiązana z grami, bo “cóż go [Sapkowskiego] to może obchodzić”. Prowadząca spotkanie zauważyła, że nic dziwnego: “szczególnie, że nie wiesz, co było w grze” – co autor potwierdził słowami:

“Szczególnie, że nie wiem. Ale mogę zapytać. Znam parę osób, które w tę grę grało, ale niewiele takich osób znam, bo obracam się raczej wśród ludzi inteligentnych”

Zapamiętajcie więc, fani Wiedźmina – jeśli sięgnęliście po grę na podstawie twórczości Sapkowskiego, to (wedle samego autora) wcale nie przyczyniliście się do jego zarobku, tylko jesteście współodpowiedzialni za utrudnienie sprzedaży jego książek poza granicami Polski. Ponieważ zaś gracie w gry wideo, to nie sposób zaliczyć was do grona ludzi inteligentnych.

Nikogo jednak, kto śledzi poczynania autora Wiedźmina, te wypowiedzi nie powinny jednak zaskoczyć, bo z jego ust padało już mnóstwo docinek w podobnym tonie – a najwyraźniej nawet sukces kasowy Wiedźmina nic pod tym względem nie zmienił.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement