Ubisoft ma prezent dla graczy – pobierz za darmo kultową skradankę Splinter Cell!

Artykuł/Gry 13.07.2016
Ubisoft ma prezent dla graczy – pobierz za darmo kultową skradankę Splinter Cell!

Ubisoft celebrując swoje 30 urodziny ma dla graczy prezent w postaci kolejnego klasyka ze swojego portfolio. Z zeszłym miesiącu do pobrania była wciąż świetna gra „Prince of Persia: Piaski Czasu”, a tym razem prezentem jest kultowa gra Splinter Cell, która w momencie premiery odmieniła cały gatunek skradanek.

Kiedy pierwszy Splinter Cell debiutował w 2002 roku był produkcją naprawdę wyjątkową. Niewiele było wtedy bowiem na rynku rasowych skradanek – dominowały serie Metal Gear Solid, Hitman, czy konsolowe Tenchu. Polacy nieśmiało próbowali ze swoim Gorky 01 i Gorky 02, które jednak nie odniosły wielkiego sukcesu.

Splinter Cell był bardzo odmienną produkcją od obecnych ówcześnie na rynku. Do tego stopnia odmienną, że w zasadzie zasługuje na poświęcenie jej osobnego tekstu z cyklu „Perły z lamusa”. Gracz dostawał kontrolę nad Samem Fisherem; tajnym, oficjalnie nieistniejącym agentem jeszcze bardziej tajnej grupy „Third Echelon”, działającej wewnątrz NSA.

W czasie 14 misji głównym celem Sama Fishera była eliminacja celów, infiltracja placówek rządowych i korporacyjnych, oraz wykradanie tajnych dokumentów. Wszystko to spięte doskonale rozpisaną fabułą, utrzymaną w duchu powieści political-fiction Toma Clancy’ego, którego imię dumnie patronuje całej serii Splinter Cell.

Splinter Cell tchnął powiew świeżości w cały gatunek. Od dziś możesz go pobrać za darmo!

Przez najbliższy miesiąc w ramach urodzinowej promocji Ubi 30 możecie pobrać Splinter Cella z Ubi Club zupełnie za darmo. Gra zostanie dodana do konta uPlay. Wiele starszych gier ma duże problemy z uruchomieniem na Windows 10; Splinter Cell co prawda udało mi się uruchomić, jednak maksymalna rozdzielczość, jaką gra obsługuje bez ingerencji w pliki, to 1600×1200, co przy natywnej rozdzielczości monitora na poziomie Full HD skutkuje ramkami wokół ekranu gry.

To jednak nie przeszkodziło mi wcale w dobrej zabawie i powrocie do gry sprzed blisko 15 lat, którą szczerze i z serca pokochałem, gdy tylko pierwszy raz wcieliłem się w Sama Fishera.

Gra – jak łatwo się domyślić – okrutnie się zestarzała pod względem grafiki. W dniu premiery była oparta o najnowszą wersję Unreal Engine, ale jak dobrze wiemy, dziś taki poziom grafiki nie przystoi nawet produkcjom mobilnym. W 2002 roku jednak – to było coś! Starsi gracze na pewno pamiętają, jak prasa rozpływała się nad tym, że Samowi… rośnie zarost, jeśli wykonujemy misję dostatecznie długo! Czegoś takiego nikt w tamtych czasach nie widział.

Nie zestarzała się jednak mechanika i to jest w Splinter Cell najważniejsze. To nadal ta sama, rasowa, trudna skradanka, jak w chwili premiery. Prędkość poruszania się postaci jest tutaj kluczowa, dlatego też regulujemy ją pokrętłem myszy. Jest to o tyle ważne, że decyduje ona o poziomie hałasu, jaki emituje nasza postać. Gra jest przepełniona lokacjami, które zostały zaprojektowane tak, byśmy musieli zwracać na ten hałas uwagę – moją ulubioną jest scena, w której przechodzimy między łóżkami, w których śpią nieprzyjaciele, a na podłodze walają się odłamki potłuczonych butelek. Jeśli na nie nadepnąć, jest duża szansa na obudzenie wroga.

splinter-cell-screenshot-1

Splinter Cell to też gra, której nie da się przejść waląc z giwery do wszystkiego, co nawinie się pod celownik. Dostajemy co prawda do dyspozycji takie bronie jak pistolet z tłumikiem czy karabinek na gumowe kule, ale w starciu z przewagą liczebną wroga na niewiele się one zdają.

Dlatego też często zdarzają się podczas misji momenty, w których naprawdę musimy się dłużej zastanowić, jak ominąć wroga. Czy skorzystać z pistoletu, czy może wyeliminować wroga „po cichu”, zwisając głową w dół z rury pod sufitem? Wtargnąć do pokoju na ślepo, czy może wykorzystać szpiegowską kamerkę, którą wsuwamy w szczelinę pod drzwiami, by wybadać sytuację?

Niemal za każdym razem musimy postawić na cierpliwe oczekiwanie i strategiczne podejście. I właśnie za to tak wiele osób pokochało oryginalną trylogię Splinter Cell. Kolejne dwie części, Pandora Tomorrow i Chaos Theory tylko wyniosły tę grę na wyższy poziom.

splinter-cell-screenshot-3

Nie jest to oczywiście gra bez wad. Postać Sama Fishera i jego umiejętności są miejscami naciągane do kuriozalnego poziomu, a też produkcja jest dość liniowa, więc przechodzenie jej po kilka razy ma sens tylko wtedy, kiedy robimy to dwukrotnie, na różnych poziomach trudności. Nadal jednak trylogia Splinter Cell daje mnóstwo frajdy.

Niestety, późniejsze części są już równią pochyłą, a perełki takie jak Conviction czy Double Agent wolę przemilczeć, bo z oryginalnym Splinter Cellem nie mają one nic wspólnego.

Potem też Ubisoft skupił się na rozwijaniu innej serii – jakby nie patrzeć – skradanek, czyli Assasin’s Creed, która z miejsca przebiła popularnością gry z tego gatunku pod nazwiskiem Toma Clancy’ego.

Splinter Cell to klasyk, którego nie wypada nie znać.

Jeśli jeszcze nigdy nie grałeś w Splinter Cell, teraz jest najlepszy moment, by to nadrobić. Pierwszą część ściągniesz za darmo z uPlay, a kolejne dwie są tak śmiesznie tanie, że jeśli się wciągniesz, twój portfel tego nie odczuje.

A teraz przepraszam – zakładam gogle noktowizyjne z trzema zielonymi światełkami, których nigdy nie widzi żaden wróg i biegnę (ok – bardzo powoli) wykradać tajne dokumenty. Wam też polecam. Gra nie jest przesadnie długa, ale na jedno intensywne popołudnie będzie jak znalazł.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement