MyYummie: z Internetu do wspólnego stołu. Polski startup propaguje ideę dzielenia się posiłkiem

Artykuł/Biznes 14.07.2016
MyYummie: z Internetu do wspólnego stołu. Polski startup propaguje ideę dzielenia się posiłkiem

Tworzące się i już istniejące serwisy społecznościowe bazują na szeroko pojętej wymianie. BlaBlaCar, AirBnB, czy wszystkim znany Facebook to miejsca, którym przyświeca idea wspólnoty, wzajemnego czerpania z różnych dóbr, dzielenia się. MyYummie, nowy polski startup, również wpisuje się w ideę sharing economy. Tym razem chodzi o jedzenie, a konkretnie o wspólny posiłek w towarzystwie i wyjście naprzeciw marnotrastwu pożywienia.

MyYummie jest serwisem społecznościowym, który wydaje się idealnym miejscem zarówno dla ludzi lubiących gotować jak i tych lubiących jeść. Jeśli jeszcze do tego masz ochotę poznać nowe osoby, które mieszkają w twojej okolicy, czym prędzej powinieneś zarejestrować się w platformie. Jej misja jest prosta – jednoczyć przy wspólnym stole lub dać szansę smacznie i domowo zjeść na wynos.

Pomysłodawczynią i twórczynią MyYummie jest Paulina Zielińska, która wpadła na pomysł założenia takiego serwisu z miłości do jedzenia i – poniekąd – z braku umiejętności gotowania.

Kiedy znalazłam się zupełnie sama w Warszawie, ponieważ wyjechałam tam na studia, zupełnie nie umiałam gotować. Żywiłam się fast-foodami, a zawsze byłam przyzwyczajona do domowych posiłków, będących swoistym rytuałem, podczas którego spędza się czas z innymi, rozmawia. Brakowało mi tego. Kiedy wracałam z uczelni do domu, na klatce czułam zapachy domowych obiadów. Aż chciało się zapukać i zjeść z kimś wspólnie posiłek. Wtedy jeszcze nie myślałam o MyYummie, ale można powiedzieć, że pomysł gdzieś kiełkował. Kilka lat później, kiedy zainteresowałam się kuchnią, a serwisy społecznościowe robiły się coraz bardziej popularne, ta idea wyklarowała się – opowiada Zielińska.

myyummie-1

Każda chętna osoba może zarejestrować się w serwisie i przyjąć dwie role – gospodarza, który organizuje posiłek i gościa, który wybierze się na wybrany przez siebie obiad, deser czy kolację. Wszystkie posiłki zostają wycenione przez ich autorów, znajdziemy też informacje, czy ktoś zaprasza na spotkanie, czy oferuje odebranie jedzenia na wynos (jeśli nie chcemy, nie musimy organizować spotkania; możemy też zorganizować przyjęcie, które widoczne będzie tylko dla naszych znajomych), a także ile zostało wolnych miejsc. Posiłki możemy wyszukiwać pod względem lokalizacji. Niestety, na razie jest to dość problematyczna kwestia, ponieważ dostępnych jest zbyt mało ofert, aby można było łatwo znaleźć coś w swojej okolicy. To jednak, jak zapewnia pomysłodawczyni serwisu, kwestia czasu, bo całość dość prężnie się rozwija.

Serwis powstał 16 maja 2016 roku, działamy od około dwóch miesięcy. Budujemy bazę użytkowników, aby w serwisie pojawiało się coraz więcej posiłków w różnych miejscach. Tłumaczymy zainteresowanym, jak to działa i czym jest MyYummie, przekonujemy ludzi do idei gotowania po sąsiedzku – mówi Zielińska.

W pierwszym miesiącu działalności platformy zorganizowanych zostało około 40 posiłków.

Użytkownikami MyYummie są zarówno mężczyźni jak i kobiety.

Kobiet jest nieznacznie więcej. MyYummie zainteresowani są m.in. studenci, mamy z dziećmi, które chcą poznać innych rodziców, wymienić doświadczenia, gospodynie domowe czy blogerzy kulinarni. Większość użytkowników, którzy teraz obecni są w serwisie, jest z Warszawy, choć pierwsze posiłki powstały już w Poznaniu, Gdańsku, Gdyni, Wrocławiu, Krakowie i Lublinie. Nie tylko ludzie z dużych miast zainteresowani są platformą. Dostaję sygnały od osób z mniejszych miejscowości, że one też chcą dzielić się posiłkiem z innymi – wyjaśnia Zielińska.

myyummie-2

Rzeczywiście, taka platforma to doskonały sposób na wykorzystanie jedzenia, którego sami nie jesteśmy w stanie spożytkować, poznanie nowych ludzi, zaczerpnięcie kuchennych inspiracji i dodatkowo – możliwość podreperowania rodzinnego budżetu, przynajmniej o kilka złotych, choć ceny posiłków na MyYummie są różne. Czasem dany obiad kosztuje jak w knajpie ze średniej czy wyższej półki, czasem jak w niewielkim bistro, a czasem jak w barze mlecznym.

MyYummie jawi się jako mocno familiarne rozwiązanie – mamy grupę ludzi, którzy szukają towarzystwa i chcą gotować dla siebie nawzajem.

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że jak każde medium społecznościowe czy aplikacja randkowa i MyYummie niesie pewne ryzyko. Nigdy nie wiemy, kogo spotkamy ani jak skończy się wspólny posiłek, kiedy odwiedzimy kogoś w jego domu, ani czy nasze mieszkanie jest bezpieczne, kiedy przyjdzie do nas ktoś obcy. Co prawda adres, np. naszego domu, jeśli to w nim organizujemy spotkanie, udostępniany jest gościom, dopiero wtedy, kiedy ich wizytę zaakceptujemy, ale warto być ostrożnym. Co istotne, jeśli mamy jakiekolwiek obawy, najlepiej sprawdzić taką osobę w innych mediach społecznościowych, zrobić mały research.

Gospodarz może nie wyrazić zgody, aby konkretny gość wziął udział w jego posiłku. Osoba organizująca posiłek dostaje powiadomienie, kto zgłosił się na jej posiłek. Może takie zgłoszenie zaakceptować albo odrzucić – mówi Zielińska.

Paulina Zielińska zapewnia, że jesli chodzi o finanse, nie mamy się czego bać. Wszystkie wpłaty najpier księgowane są na pośredniczącym koncie strony MyYummie, a dopiero potem – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – trafiają do gospodarza. Jeśli ten odrzuci jakiegoś gościa, kasa wraca na konto wpłacającego. Warto jednak pamiętać, by trzymać się wytycznych – jeżeli spóźnimy się na spotkanie, nie przyjdziemy, a nie poinformujemy o tym gospodarza, pieniądze przepadają, bowiem płatności dokonujemy z góry.

myyummie

Przyznam, że z przykrością skonstatowałam, iż nie mogę wziąć udziału w żadnym posiłku w pobliżu. Mam nadzieję, że strona rozwinie skrzydła (i pojawi się aplikacja!; choć Paulina Zielińska nie chce jeszcze niczego zdradzać, zapewnia, że niebawem będzie się wiele działo w związku z MyYummie) i dzięki temu będą mogła spróbować pysznego jedzenia w okolicy od tzw. lokalsów. Idea wspólnego stołu, wspólnego gotowania co i rusz zdobywa swoich zwolenników. Coraz częściej powstają miejsca, w których wspólnie można biesiadować, ciesząc się swoim towarzystwem, a także inicjatywy, które zapobiegają marnotrawieniu jedzenia.

Mamy śniadania pod chmurką, zjazdy foodtrucków, knajpy, które stawiają jeden wspólny stół, przy którym obce osoby mogą razem jeść, powstają specjalne kontenery, budki, w których zostawiać można jedzenie dla potrzebujących, ludzie organizują kuchnie społeczne, m. in. wegańskie, które zachęcają do wymiany doświadczeń przy wspólnym posiłku. MyYummie doskonale wpisuje się w ten trend. Trzymam mocno kciuki, bowiem sama jestem zainteresowana taką formą dzielenia się z innymi.

Miejmy tylko nadzieję, że restauratorzy nie zdenerwują się za bardzo na użytkowników serwisu. Choć jeśli MyYummie oberwie się tak, jak Uberowi, to już możemy składać gratulacje ze względu na świetny pomysł.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement