Polski Tinder dla mody chce zawojować nie tylko ojczyznę, ale i Indonezję

Artykuł/Biznes 12.07.2016
Polski Tinder dla mody chce zawojować nie tylko ojczyznę, ale i Indonezję

Przesuwasz w prawo – fajne ubranie; w lewo – nie podoba ci się. Polskie Loko chce wykorzystać znaną mechanikę Tindera do odkrywania i kupowania ubrań.

Jak działa aplikacja Loko?

Ekran główny zajmuje jeden produkt – odzież albo buty. Przesunięcie w prawo oznacza, że produkt się nam podoba i wówczas trafia do tzw. szafy (przesunięcie w lewo usuwa daną rzecz). Szafa to wszystkie dotychczas polubione ubrania, układające się w kolekcje, którymi użytkownicy mogą się dzielić i układać swoiste listy zakupowe przed rzuceniem się w shopping haul.

Wszystkimi produktami można też szybko dzielić się ze znajomymi wysyłając wiadomość Messengerem. W aplikacji można także liczyć na wiadomość od sprzedawcy ciuchów czy butów, który zauważy, że mimo dodania produktu do szafy jeszcze go nie kupiliśmy. Jest więc okazja na ugranie rabatu.

Aplikacja jest platformą, gdzie marki modowe mogą dotrzeć do kolejnych użytkowników i bardzo szybko przetestować ich reakcję – przesunięcie w prawo, lub lewo.

loko

Do Indonezji i Włoch

Twórcami aplikacji są absolwenci SGH, którzy premierę zaplanowali jednocześnie w trzech krajach: Polsce, Włoszech i Indonezji. Każdy z nich różni się wielkością portfela klientów, modelem zakupowym i udziałem zakupów mobilnych, co daje szerokie pole do testów.

W mojej opinii najciekawiej prezentuje się Indonezja, czyli kraj niemal stuprocentowo mobile-first, gdzie udział pecetów jest znikomy. Na własne oczy widziałem, że smartfona ma tam prawie każdy, a ze sprzedawcami często umawia się przez media społecznościowe.

Przykładowa ścieżka zakupowa wygląda następująco: klientka widzi zdjęcie ładnej burki na Instagramie i pisze na WhatsApp do sprzedawcy. Dobijają targu i klientka idzie do banku albo bankomatu. Wysyła pieniądze przekazem, robi zdjęcie potwierdzenia i wysyła je sprzedawcy.

loko indonezja

Włochy to zaś rynek z silną świadomością modową i wieloma niezależnymi markami, które mogą chcieć docierać do klientów nowymi kanałami. Platforma może być zwłaszcza ciekawa dla małych marek, ponieważ jak wynika z raportu Google Micro-Moments, 51 proc. użytkowników smartfonów odkryło nowy produkt lub firmę właśnie podczas wyszukiwania mobilnego.

3 z 5 użytkowników jest też bardziej skłonna do kupna produktu, jeśli witryna jest dostosowana do urządzenia mobilnego, a propozycje dostosowanie są do osobistych preferencji. Ten punkt Loko załatwia algorytmem dostosowującym pojawiające się pozycje do wcześniejszych decyzji użytkownika.

Na czym Loko chce zarabiać?

Na współpracy z markami modowymi.

Pierwsze 3 miesiące współpracy są oferowane za darmo. Obecnie skupiamy się na naszych użytkownikach i budowie masy krytycznej. Model biznesowy będzie zależeć od tego, w jaki sposób będzie wykorzystywana nasza aplikacja – mówi Piotr Mądry, jeden z twórców Loko.

Potencjalne źródła dochodów Loko:

  • CPC – cost per click – rozliczenie z ruchu dostarczanego do sklepu.
  • Marża na sprzedanych produktach – przy głębszej integracji.
  • Opłaty za dostęp do pogłębionych danych analitycznych.
  • Opłaty za kampanie promocyjne do wybranego zasięgu użytkowników.

Przez długi czas startupy miały na celu uberyzację kolejnych branż. Teraz testuję aplikację tinderyzującą kupowanie. Pomysł, jak i wykonanie bardzo mi się podobają, lecz kluczowe i najtrudniejsze będzie zbudowanie odpowiedniej bazy użytkowników.

Aplikację możecie pobrać z Google Play (wersja na iOS jest przygotowywana).

Mobilne zakupy coraz popularniejsze

Jak wynika z badań RetailMeNot większość rynków europejskich osiąga wzrosty zbliżone do 10 proc., przy czym polski koszyk zakupowy jest jeszcze nieco mniejszy niż na zachodzie Europy.

mobile PL 3

Jeśli porównamy wzrosty rok do roku, to w wielu przypadkach widać wyższą dynamikę na urządzeniach mobilnych, niż stacjonarnych.

mobile PL 5

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement