Większa Gra – Wielka Gra powróci do TVP w nowej formule. To ta dobra część zmian w TVP

Artykuł 20.06.2016
Większa Gra – Wielka Gra powróci do TVP w nowej formule. To ta dobra część zmian w TVP

Telewizja Polska w ostatnich latach równała do poziomu telewizji dla idiotów, upychając w ramówce docusoapy, gwiazdy jeżdżące po Dodzie czy rolników desperacko szukających żony.

Telewizja Polska jest od kilku miesięcy kanałem propagandy politycznej, która już nawet nie sili się na stwarzanie pozorów obiektywizmu, a jedna z prezenterek bardziej przypomina północnokoreańskie popisy dziennikarek zapłakanych po śmierci wodza, niż kogoś, kto kiedykolwiek mógłby otrzeć się o Pullitzera. Prezes Kurski wycinał dziennikarzy, którzy nie podzielali wizji świata jego szefa, a dla bezpieczeństwa wycinano nawet głębiej, na przykład redaktora, który w 1977 roku kupował drożdżówki w sklepie, obok którego cztery dni później przechodził Jerzy Urban.

Ponieważ jednak Telewizja Polska od lat jest kiepska, społeczeństwa ta krwawa rewolucja nie obchodzi. Żeby wywołać jakąś reakcję w narodzie, musieliby ruszyć Tadeusza Sznuka, bo i „Jeden z Dziesięciu” był chyba ostatnią ciekawą rzeczą, jaką ma do zaoferowania TVP. Czyli jest to dowód na to, że można. Że wcale nie musi być Dody, a formuła programu może sobie liczyć ponad ćwierć wieku, a nadal ciągnie do niego młoda widownia – i to nawet pomimo tego, że nie da się go oglądać w internecie.

Umówmy się zresztą, że TVP to teraz prywatny folwark jednej z partii i oni naprawdę muszą się napocić, żeby upchnąć w ramówce tych wszystkich mniej lub bardziej pozytywnych kosmitów, którzy przez lata grali z partią do jednej bramki.

omatulu

Przez ostatnie lata TVP wypracowała tylko dwa fajne autorskie formaty – naprawdę udał im się serial Rodzinka.pl, a także ciepło wspominam program „Świat się kręci”. Nie żebym go namiętnie oglądał, ale to taki współczesny YouTube dla emerytów, dzięki któremu mogą być na czasie. Mnie się ta formuła bardzo podobała.

Krwawa zmiana realizuje jednak swój pomysł na media publiczne, celując mimo wszystko w ich misyjność. Martwię się nieco o wyniki finansowe stacji (która, jakby nie patrzeć, jest dobrem wspólnym narodu, choć od lat tylko w teorii), która teraz przestanie walczyć z Polsatem o to kto przyciągnie więcej motłochu. Ale z drugiej strony z zadowoleniem obserwuję odświeżaną ramówkę, w której powraca Sonda czy – jak dziś zapowiedziano – Wielka Gra.

Młodszym czytelnikom wyjaśniam, że Wielka Gra to taki teleturniej, który oglądało się w czasach, gdy byłem dzieckiem (i jeszcze wcześniej), ponieważ były tylko dwa kanały, a na drugim – do wyboru – Bogusław Kaczyński opowiadał w tym czasie o meandrach opery. I ta Wielka Gra to był koszmarny teleturniej dla przeciętnego widza, gdzie obserwowaliśmy zmagania uczestników w udowadnianiu swojej wiedzy na temat często marginalnych postaci historycznych.

„Co takiego powiedział baron von Walheim do hrabiny Lauenburg podczas przyjęcia pod Lipskiem w sierpniu 1753 roku?” – mniej więcej takie pytania padały w teleturnieju, następnie uczestnik się produkował, a na końcu jeszcze jeden z profesorów kwestionował, że nie może uznać tego pytania, ponieważ tamtego dnia padał deszcz, w rezultacie markizowi Stekelenberg namokły skrzypce.

Wielki, wielki szacunek dla uczestników. Zwłaszcza, że dziś telewizja w Polsce nie promuje takich ludzi, tylko Trybsona. Ale zgodzicie się, mam nadzieję, że dla widza przyjemność już niekoniecznie dostrzegalna, ponieważ nawet wykształceni i obyci ludzie mogli mieć poważne problemy z pasjonowaniem się losami hrabiny Lauenburg. Nic zatem dziwnego, że w miarę upływu lat i przybywania kanałów, Wielka Gra zaczynała mieć problemy z dorównaniem konkurencji. Tu pytają o jakieś kantaty, a na trójce Krzysztof Ibisz płaci rachunki, a żółci tysiąc.

TVP zdaje sobie sprawę z tego, że zmieniły się czasy, a może nawet i sama formuła programu była niedoskonała ze względu na swoją elitarność omawianych pojęć. Z tego też względu „Większa gra” ma jedynie luźno nawiązywać do swojej poprzedniczki – nowe wydanie teleturnieju będzie natomiast szybsze i bardziej przystępne. Warto natomiast pamiętać, że w kontekście Wielkiej Gry „bardziej przystępne” nadal może oznaczać, że dalej będzie to najbardziej wymagający teleturniej w Polsce. Jak podaje serwis Wirtualne Media, prowadzącą na pewno nie będzie Stanisława Ryster.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement