Niezawodny biznesmen z poluzowanym krawatem. Lenovo Thinkpad X1 Yoga – recenzja Spider’s Web

Artykuł 24.06.2016
Niezawodny biznesmen z poluzowanym krawatem. Lenovo Thinkpad X1 Yoga – recenzja Spider’s Web

Rzadko trafiają do mnie na testy laptopy, a już na pewno rzadko mam przyjemność testować dla was sprzęt tej klasy, co Lenovo Thinkpad X1 Yoga. Legendarna marka laptopów biznesowych w końcu zmienia garnitur, luzuje krawat i wchodzi w nową erę rozwoju.

Lenovo Thinkpad to klasa sama w sobie. Marka, której nikomu przedstawiać nie trzeba, bo zna ją każdy, szczególnie jeśli para się pracą biurową. Thinkpad to złoty standard biznesowego laptopa z Windowsem, słynący głównie ze swej legendarnej wytrzymałości i niezawodności.

Nie ma jednak co ukrywać, że dla nowego pokolenia te czarne, proste bryły mogą wydać się… po prostu nudne. Naprzeciw temu założeniu wychodzi nowy, topowy Thinkpad X1 Yoga, którego z całą pewnością nudnym nazwać nie można, choć wciąż ma on wszystkie te cechy, dla których biznesmeni i handlowcy całego świata sięgają właśnie po tę serię laptopów.

Thinkpad X1 Yoga to klasa sama w sobie.

Niezrównana jakość wykonania

Stacje kosmiczne, stacje badawcze, bazy wojskowe – w tych miejscach też znajdziemy urządzenia z serii Thinkpad, nic więc dziwnego, że muszą być one wykonane tak, aby znieść najtrudniejsze warunki.

Przy całej swojej smukłości i lekkości (waży on ledwie 1,27 kg!) X1 Yoga to maszyna do zadań specjalnych. Jak każdego Thinkpada z najwyższej półki również i jego poddano rygorystycznym testom wytrzymałościowym, które dowiodły jego wojskowej klasy wytrzymałości. Niestraszne mu ani ekstremalnie niskie, ani ekstremalnie wysokie temperatury; klawiatura jest odporna na przypadkowe zalanie, a zastosowanie unikalnego połączenia nowego stopu magnezu (super magnesium) i włókien węglowych w obudowie sprawia, że jeśli laptop zsunie się nam z kolan i zleci na podłogę to… najzwyczajniej nic mu się nie stanie.

Ogólnie, przy 14” przekątnej ekranu jego gabaryty są naprawdę przyzwoite. Mierzy raptem 17 mm grubości, a przy krawędziach długości 333 i 229 mm jest tak naprawdę tylko minimalnie większy od 13-calowego MacBooka Air, którego używam na co dzień. W praktyce oznacza to, że Thinkpad X1 Yoga jest sprzętem nader mobilnym, a przy tym nie skąpi na portach. No, z wyjątkiem jednego.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-8

Wokół krawędzi obudowy znajdziemy plejadę złącz – 3 gniazda USB, mini-DisplayPort, HDMI, gniazdo stacji dokującej (do zestawu dołączono także przejściówkę z tego gniazda na Ethernet), złącze słuchawkowe, gniazdo ładowania, a także… rozszerzenie na kartę SIM i microSD, ukryte u dołu obudowy.

Szkoda tylko, że zabrakło tutaj portu, który dla mnie jest kluczowy, a też którego– ze względu na nowe możliwości Thinkpada, o których opowiem później – z pewnością będzie brakować wielu nabywcom. To oczywiście czytnik kart SD. Oczywiście, wystarczy kupić dodatkowy adapter pod USB i problem z głowy, ale jednak w laptopie tej klasy to powinien być standard. Mamy za to gniazdo na karty microSD. Nie włożymy do niego karty z aparatu, ale za to możemy dodatkowo rozszerzyć pojemność dysku laptopa.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-7

W końcu Thinkpad z sensownym wyświetlaczem!

Największą bolączką Thinkpadów, odkąd pamiętam, były ich niezwykle przeciętne ekrany. Pewnie, do wyświetlania tabelek z Excela nadawały się doskonale, ale nie daj Boże spróbować na nich obrabiać zdjęcia, czy kleić wideo – te panele nie słyszały nawet o wąskim gamucie sRGB, a co dopiero poprawnej kalibracji.

Z Thinkpadem X1 Yoga, podobnie jak z bliźniaczym X1 Carbon, jest zupełnie inaczej. Testowany przeze mnie egzemplarz cechuje panel IPS LCD (opcjonalnie dostępny jest także OLED) o rozdzielczości 2560×1440 i – w końcu – naprawdę dobrym odwzorowaniu barw. Wymaga on kalibracji, ale po poprawnym ustawieniu wyświetla on pełną paletę sRGB i około 70% Adobe RGB.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-4

Obrobiłem na nim kilkadziesiąt RAW-ów i naprawdę, była to czysta przyjemność. W końcu mamy więc Thinkpada, który przemówi nie tylko do fanatyków tabelek, ale także do grafików komputerowych. Dlatego też brak czytnika kart SD jest tak znaczący.

W codziennym użyciu panel spisuje się doskonale; kąty widzenia są fantastyczne, jasność więcej niż wystarczająca. Szkoda tylko, że ze względu na to, iż jest to panel dotykowy, zastosowane szkło ochronne Gorilla Glass powoduje sporo refleksów słonecznych. Wielka szkoda, że producent nie zastosował żadnego rozwiązania niwelującego ten problem, bo czasem przeszkadza on podczas używania laptopa w pełnym świetle słonecznym.

Oczywiście tym, co najbardziej wyróżnia ekran w Thinkpadzie Yoga X1, jest – jak sama nazwa Yoga wskazuje – jego „konwertowalność”. Ekran możemy obrócić o 360 stopni, rozkładając laptop na płasko, używając go w trybie „namiotu”, lub też wywracając całkowicie na drugą stronę i używając jako bardzo dużego tabletu.

W tym trybie jeszcze bardziej przydaje się panel dotykowy, który działa bez zarzutu. Bez problemu rozpoznaje gesty, jest bardzo responsywny. Nie jestem wielkim zwolennikiem ekranów dotykowych w laptopach, ale tutaj nie miałem powodów do narzekań.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-11

Nie musimy go też obsługiwać wyłącznie dotykiem – na prawej krawędzi obudowy znajdziemy zgrabnie schowany rysik, który być może nie rozpoznaje tak wielu stopni nacisku jak digitizery Wacoma czy N-Trig, ale jednak jest bardzo dokładny, a Yoga doskonale rozpoznaje nacisk dłoni na ekran, rejestrując tylko piórko rysika. Jest on nieco zbyt mały i cienki, aby nim wygodnie rysować, niemniej jednak niewielkie korekty w Photoshopie to żaden problem dla tego stylusa.

Plus oczywiście sprawdzi się on znakomicie przy robieniu notatek, a po zakończeniu notowania wystarczy go schować z powrotem na miejsce; nie trzeba się też martwić o jego akumulator, gdyż ładuje się on bezpośrednio z laptopa.

Te cztery tryby pracy, podobnie jak w pozostałych laptopach z linii Yoga, ułatwiają życie o wiele bardziej, niż można by się spodziewać. Pisząc te słowa laptop pracuje w pozycji… cóż, „laptopa”, stojąc na moim biurku. Gdy tylko skończę, pewnie przeniosę się do drugiego pokoju, gdzie w trakcie jedzenia nadrobię ostatni odcinek „Gry o Tron”, a tutaj doskonale spisuje się tryb „namiotu”, bo mogę postawić laptopa zajmując przy tym niewiele miejsca na kuchennym stole.

 

O tym, jak bardzo użyteczne są różne tryby pracy Yogi przeczytacie jeszcze kawałek dalej, a tymczasem przejdźmy do największej zalety tego urządzenia:

 Ta klawiatura!

Nie istnieją na rynku laptopy z lepszą klawiaturą, niż Thinkpady. Kropka. Nim przesiadłem się na Maca, przez wiele lat używałem 15” Thinkpada i jego klawiatura była niezrównana. Niektóre z ubiegłorocznych modeli miały klawisze o nieco zbyt płytkim skoku, co nie przypadło do gustu użytkownikom, ale tegoroczne X1 Carbon i X1 Yoga wracają do tej jakości, którą posiadacze laptopów marki znają i kochają.

Skok jest odpowiedni jak na tak cienkie urządzenie, klawisze przyjemnie wyprofilowane, a do tego podświetlane z automatyczną, bądź stopniową regulacją przyjemnego, niebieskawego światła. Szczerze? Przez ostatni miesiąc większość artykułów dla Spider’s Web wystukałem właśnie na tej klawiaturze, choć miałem do wyboru MacBooka, lub mechaniczną klawiaturę zewnętrzną do PC-ta. Jest tak dobra!

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-13

Thinkpadowych purystów ucieszy też obecność kultowego trackpointu i przycisków umieszczonych nad szklanym gładzikiem. Osobiście nigdy nie potrafiłem efektywnie korzystać z tego rozwiązania, ale znam takich fanatyków, którzy z kolei nie potrafią używać trackpada, więc… Lenovo pewnie robi to dobrze.

Jestem za to nieco rozgoryczony ograniczeniem możliwości gładzika. To wymaga natychmiastowej interwencji programistów, bo gładzik sam w sobie jest doskonały, równie dobry jak ten w MacBookach. Niestety, oprogramowanie ogranicza jego funkcjonalność w sposób, który jest nie do przyjęcia. No bo jak to jest, żeby w laptopie tej klasy jedynymi gestami obsługiwanymi przez gładzik było przewijanie stron dwoma palcami i pokazanie pulpitu trzema? A gdzie „wstecz” przesuwając do krawędzi dwoma palcami? Gdzie „uszczypnij, by powiększyć?”

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-16

Mam nadzieję, że Lenovo jak najszybciej załata tę dziurę, bo szkoda mi tak świetnego gładzika (jego fizyczne właściwości bez problemu dorównują MacBookom), tak ograniczanego przez software.

Thinkpad X1 Yoga radził sobie z każdym zadaniem.

Testowana przeze mnie konfiguracja to wersja „środkowa”. Można ją jeszcze bardziej doposażyć, ale to, co znajdowało się pod maską testowanego egzemplarza – pomimo obaw – okazało się wystarczające do mojej pracy.

Mój egzemplarz wyposażono w procesor Intel Core i7-6600U, 8 GB RAM-u DDR3 1866 MHz oraz dysk SSD o pojemności 256 GB. Dwa pierwsze elementy specyfikacji sprzętowej zapewniały mi komfortową i płynną pracę niemalże w każdym zastosowaniu. Napisałem na nim wiele tekstów, obrobiłem mnóstwo zdjęć, obejrzałem wiele godzin wideo. W takich zastosowaniach niskonapięciowy procesor ani razu nie złapał zadyszki, a 8 GB pamięci operacyjnej spokojnie wystarczyło do komfortowej pracy, czy przeglądania internetu (nawet mając otwartych na raz kilkadziesiąt kart w Chrome). Naturalnie nie jest to maszyna do gier, choć… do partyjki w Cywilizację czy zabawy w The Sims 4 grafika Intel HD 530 w zupełności wystarczy.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-3

Rozczarował mnie za to dysk SSD, którego prędkości pozostawiają nieco do życzenia. Konkretne wartości możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej i jak wyraźnie widać, nie jest to poziom, którego oczekiwalibyśmy po laptopie z najwyższej półki. Nie czepiałbym się, gdyby nie było to odczuwalne, ale jednak… jest. Po uniesieniu pokrywy laptopa, musi on przez chwilę „pomyśleć”, nim pokaże ekran powitalny. Prędkość dysku czuć też przy imporcie zdjęć do Lightrooma, czy plikow wideo do DaVinci Resolve.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-15

W żadnym wypadku nie jest to dyskwalifikująca wada; jedynie rozgoryczenie, że aby mieć naprawdę szybki dysk SSD, musimy kupić szybszą wersję 512 lub 1024 GB wykonane w technologii NVMe, o które nie dość, że bardzo trudno w Polsce, to jeszcze kosztują one krocie. Mój egzemplarz był niestety wyposażony w „zwykły” dysk SSD.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Thinkpad X1 Yoga jeśli chodzi o kulturę pracy. Laptopom z Windowsem zazwyczaj daleko w tym względzie do ich Apple’owych konkurentów, a tymczasem Lenovo dało radę zaprojektować urządzenie, które nie cierpi na thermal-throttling nawet przy wysokim obciążeniu i nie nagrzewa się przesadnie (a jeśli już robi się ciepłe, to z dala od pulpitu roboczego).

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-18

Jak pracuje się na Thinkpadzie X1 Yoga na co dzień?

Dni, które spędzałem pracując na najnowszym Thinkpadzie wyglądały mniej więcej tak. O 6:00 odłączałem sprzęt od ładowarki, za każdym razem bolejąc nad tym, iż tak niewielu producentów klonuje Apple i ich złącze Mag Safe. Cóż, urzędu patentowego nie przeskoczymy.

Następny krok to logowanie. Zamiast wpisywać długie hasło lub mało bezpieczny PIN, przykładałem po prostu palec do umiejscowionego pod klawiaturą czytnika linii papilarnych. Zarówno czytnik jak i usługa Windows Hello (logowanie przy pomocy biometrii) działały bezbłędnie. Nie będzie na wyrost porównanie skanera linii papilarnych w Thinkpadzie X1 Yoga do Touch ID w iPhonie. Ta sama prędkość, ta sama dokładność.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-5

Co bardzo mnie zaskoczyło, z „wywijanego” ekranu korzystałem częściej, niż mógłbym przypuszczać. Poranne przegryzienie się przez RSS i media społecznościowe jest o wiele łatwiejsze, trzymając urządzenie w pionie i korzystając z niego jako z wielkiego tabletu. Tym bardziej, że po obróceniu ekranu klawisze „chowają się” wewnątrz podstawy i są dezaktywowane, więc nie mamy uczucia, że zaraz niechcący coś napiszemy trzymając tablet w dłoniach.

Kolejny etap – chwila na nadrobienie YouTube’a przy śniadaniu. Tutaj nieoceniony był tryb namiotu, aczkolwiek maszyną multimedialną to Thinkpad nie jest. Zresztą… czy którykolwiek laptop z tej serii kiedykolwiek był? Głośniczki grają bardzo głośno, ale cienko i bez polotu. To samo dotyczy złącza słuchawkowego. Jednak Thinkpada nie kupuje się do oglądania śmiesznych kotów. Tylko do pracy.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-14

I to właśnie przy pracy spędziłem z nim najwięcej czasu. Wystukiwanie kolejnych słów było czystą przyjemnością, dzięki opisanej wyżej, doskonałej klawiaturze. Gdy trzeba było wywołać RAW-y, by dodać je do recenzji, laptop nigdy nie zwalniał. Wszystko odbywało się płynnie, bez przestojów.

Bardzo mile zaskoczyła mnie przednia kamerka do wideorozmów. Radzi sobie ona naprawdę dobrze, nawet w przeciętnych warunkach oświetleniowych, a rozmówcy twierdzą, iż mikrofony w Thinkpadzie X1 Yoga zbierały mój głos bez zakłóceń. W sumie nic dziwnego – dla posiadacza Thinkpada wideokonferencje to chleb powszedni, więc w tym aspekcie laptop nie może zawodzić.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-10

Nie zawodzi też wbudowany modem LTE-A, który bardzo silnie trzyma się zasięgu, a także pozwala używać laptopa jako mobilnego hotspotu Wi-Fi. To powiedziawszy, łączność Bluetooth i Wi-Fi również stoją na najwyższym poziomie, a laptop nigdy nie miał problemu z utrzymaniem połączenia z routerem w mieszkaniu, czy też ze stojącym w drugim pokoju głośnikiem Bluetooth.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-12

Cieszy też fakt, iż Lenovo nie zaśmieciło laptopa niepotrzebnymi aplikacjami – to, co znajdziemy na pokładzie to programy naprawdę przydatne, które tylko uprzyjemniają pracę z tym komputerem. Moją ulubioną opcją dostępną w oprogramowaniu Lenovo jest zdecydowanie tryb Paper Display, który dynamicznie zmienia temperaturę barwową wyświetlacza zależnie od warunków oświetleniowych i pory dnia (coś a’la f.lux lub Night Shift na iOS).

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-17

A co na to wszystko akumulator? Cóż, to zależy. Producent deklaruje 11 godzin pracy z dala od gniazdka i faktycznie, udało mi się taki wynik wykręcić, ale tylko raz – gdy nie używałem Chrome’a. Korzystając z przeglądarki Edge, która lepiej gospodaruje zasobami, oraz oczywiście ograniczając zużycie do pracy typowo biurowej, z krótkimi przerwami na filmy na YouTube, osiągnięcie 10-11 godzin na jednym ładowaniu jest jak najbardziej możliwe.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-2

Jeśli jednak korzystamy z Chrome’a, to przez jego zasobożerność czas pracy spada do około 6-7 godzin. Zdjęcia udawało mi się obrabiać na Thinkpadzie przez około 3 godziny, nim Windows pokazał komunikat o niskim poziomie naładowania. Warto też pamiętać, że o ile thermal throttling nie występuje, gdy laptop jest podłączony do zasilania, o tyle z dala od gniazdka komputer potrafi czasami zwolnić pod obciążeniem. Nie wypada jednak na tym polu ani trochę gorzej od dowolnego innego, cienkiego laptopa z niskonapięciowym procesorem.

To nie jest sprzęt dla każdego

Thinkpady zawsze były urządzeniami dedykowanymi bardzo specyficznemu gronu odbiorców. Nie inaczej jest z Thinkpadem X1 Yoga. Zainteresuje on przede wszystkim przedsiębiorców, pracowników korporacji, handlowców, osoby spędzające mnóstwo czasu w trasie, którym potrzebny jest szybki, niezawodny laptop.

Niewielu też będzie mogło sobie pozwolić na ten sprzęt, gdyż jego cena może przeciętnego klienta zwalić z nóg. Testowana przez nas konfiguracja to wydatek rzędu… blisko 10 tys. złotych!

Tylko że… to nie jest sprzęt dla przeciętnego klienta. To laptop dla tych, którzy doskonale wiedzą, czego oczekują od swojego narzędzia pracy, a – w przypadku modelu X1 Yoga – chcą czegoś więcej, niż nudnawej, czarnej skrzynki, nie musząc się jednocześnie godzić na żadne kompromisy.

Lenovo-Thinkpad-X1-Yoga-9

Taki właśnie jest Lenovo Thinkpad X1 Yoga. Stylowy (na swój biznesowy sposób), ale wciąż funkcjonalny. Musimy pamiętać, że ta linia laptopów to w pierwszej kolejności narzędzia wymagającej pracy. I pomimo kilku wad oraz bardzo wysokiej ceny, nie mogę nie polecić tego komputera.

Bo jeśli w ogóle rozważasz jego zakup, to doskonale wiesz, czego potrzebujesz. A Thinkpad X1 Yoga spełni te potrzeby z nawiązką.

A już niebawem sprawdzimy równie niezawodnego Lenovo Thinkpad X1 Carbon. Nie wierzysz, że te laptopy mogą wiele wytrzymać? To zobacz zapowiedź recenzji wideo:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement