Polacy budują część europejskiej sondy, która zbada Jowisza

Artykuł/Nauka 06.06.2016
Polacy budują część europejskiej sondy, która zbada Jowisza

Za kilka lat Europejska Agencja Kosmiczna wystrzeli sondę JUICE, która zbada Jowisza i jego księżyce. Część sondy już teraz budują polscy naukowcy i inżynierowie.

Jak to się stało, że Polacy dostali kontrakt od ESA?

Przetarg był wieloetapowy. Najpierw wygrał go Airbus Defence & Space z Tuluzy – główny wykonawca misji, który zobowiązał się, że udostępni innym firmom ok. połowę zadań w formie przetargów pod kontrolą ESA.

Polski oddział inżynieryjnej firmy Sener wystartował wspólnie z hiszpańskim w przetargu na manipulator magnetometrów (magnetic boom) i wygrał.

Wygraliśmy w otwartej konkurencji z kilkoma innymi firmami z Europy. W przetargu musieliśmy jasno i dokładnie opisać firmy w projekcie. Ze względu na obowiązującą w ESA tzw. zasadę zwrotu geograficznego (geo-return) nasz udział podlegał odrębnej ocenie, którą przeszliśmy pozytywnie. – mówi Aleksandra Bukała, dyrektor generalna Sener Polska.

A co to w ogóle jest ten manipulator? To długa na 10,5 metra i zdalnie rozkładana konstrukcja, której zadaniem jest odsunięcie bardzo czułych czujników magnetycznych od zakłóceń statku kosmicznego spowodowanych przepływem prądu w jego obwodach.

To ważne, ponieważ zadaniem misji jest zbadanie wpływu grawitacji ogromnego Jowisza na jego lodowe księżyce. Te naprężenia grawitacyjne mogą prowadzić do powstawania wody w stanie ciekłym pod ich czapami lodowymi. Magnetometry mają zarejestrować zmiany w charakterystyce magnetycznej księżyców, dając nam więcej wskazówek na temat możliwości wystąpienia tego zjawiska. – podkreśla Bukała.

Manipulator magnetometru (element, który konstruuje i testuje Sener)
Manipulator magnetometru (element, który konstruuje i testuje Sener)

Jeszcze przed wysłaniem manipulatora w kosmos musi oni przejść rygorystyczne testy tu, na Ziemi. A przecież za oknem panują zupełnie inne warunki niż na orbicie Jowisza; inna jest choćby grawitacja.

Konstrukcja zaprojektowana do działania w kosmosie, w warunkach mikrograwitacji, może ulec zniszczeniu przy próbie rozłożenia na Ziemi, a gdy już poleci, nie będzie możliwości naprawienia błędów. Musimy więc zaprojektować stanowisko symulujące brak grawitacji tak dużego urządzenia na przykład przy użyciu linek osadzonych na precyzyjnie sterowanych bloczkach, ale też innych sprytnych rozwiązań, które teraz są w głowach naszych inżynierów. – mówi Bukała.

Sonda będzie musiała przetrwać kilka lat w kosmosie przy bardzo niesprzyjających warunkach – rozpiętości temperatur sięgającej 500 st. C. i bardzo wysokiej radiacji, przed którą na Ziemi chroni nas pole magnetyczne.

Co ciekawe, na manipulatorze Seneru zamontowane będą przyrządy z Polski, przygotowane przez Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. Jeden zmierzy fale magnetyczne, dzięki czemu dowiemy się w jaki sposób silne, pochodzące z Jowisza pola elektryczne i magnetyczne oddziałują na największe księżyce tej planety, a drugi promieniowanie podczerwone, co pozwoli zbadać atmosferę Jowisza.

 sener jowisz2

„To bardzo trudna misja”

Główna trudność polega na sztywno ustalonym czasie startu, który wynika z ułożenia planet.

Musimy wystartować w określonym czasie (mamy trzy tygodnie w czerwcu 2022 lub w roku 2023), aby dzięki asyście grawitacyjnej Ziemi, Wenus i Marsa osiągnąć prędkość wystarczającą do wejścia na orbitę Jowisza i jego księżyców. – zauważa Bukała.

Jeśli sonda wystartuje w 2022 roku to podróż zajmie jej 7,5 roku, a jeśli w 2023 to już 9 lat. W tym drugim wypadku skróci się też czas, przez jaki sonda będzie mogła pracować na orbicie księżyców Jowisza.

Idealnie byłoby mieć wszystko gotowe jak najwcześniej, dlatego m.in. zmniejszono liczbę modeli testowych i postawiono na firmy, które mają już doświadczenie w pracy z sondami. Niepomiernie cieszy, że są wśród nich Polacy.

 

* Fot. materiały prasowe

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement