Pebble i Alexa, czyli czuję, że dobrze zrobiłem zamawiając Pebble Time 2

Artykuł/Sprzęt 03.06.2016
Pebble i Alexa, czyli czuję, że dobrze zrobiłem zamawiając Pebble Time 2

Pebble prze do przodu jak taran ze swoją zbiórką na nowe urządzenia. Jeśli dotąd nie byłeś przekonany, firma wytacza kolejny argument – jest nim asystent głosowy Amazonu, który trafił do Pebble Core.

Tak. Amazon Alexa, po tym, jak pojawiła się w przeglądarce, kolejny raz wychodzi z wnętrza Amazon Echo i wchodzi do… Pebble Core. Pebble Core to małe urządzenie wyposażone w łączność 4G i GPS, przygotowane w dwóch wariantach: wersja fitness pozwala mierzyć swoje sportowe postępy oraz m.in. słuchać muzyki strumieniowanej przez Spotify i to bez połączenia z telefonem.

Czytaj również: To był festiwal rzucania pieniędzmi w stronę monitora. Pebble znów poszedł na rekord!

Wersja „dla hakerów”, może być mobilną klamrą spinającą urządzenia Internetu Rzeczy, geolokalizatorem… możliwości jest mnóstwo.

Amazon Alexa na Pebble Core to gigantyczny nowość.

Na co pozwoli obecność Alexy na Pebble Core? Między innymi na sterowanie głosowe odtwarzaną muzyką, kontrolę inteligentnych urządzeń w naszym domu, zadanie niemal dowolnego pytania (Alexa bardzo dobrze radzi sobie z rozumieniem kontekstowym, na razie tylko w języku angielskim, ale jednak) i szybkiego podsumowania statystyk Pebble Health. Niby niewiele, ale trzeba pamiętać, że Alexa to bardzo młody produkt; w perspektywie czasu możemy spodziewać się wzrostu możliwości.

Jedynym drobnym minusem jest fakt, iż aby skorzystać z Alexy na Pebble Core, trzeba do niego podpiąć słuchawki z mikrofonem, gdyż sam Core nie ma ani mikrofonu, ani głośnika. To jednak niewielki problem, biorąc pod uwagę, że właśnie do korzystania ze słuchawkami został on zaprojektowany.

Ok, w Polsce może nie odczujemy konsekwencji tego nietypowego połączenia, ale w krajach, gdzie Amazon sprzedaje swój głośnik Echo, Alexa zdobywa rosnącą popularność, bo nie tylko nie ustępuje rozwiązaniom Google’a czy Apple, ale w wielu miejscach po prostu je wyprzedza.

Kolaborując z Pebble’em, Amazon kolejny raz pokazuje, że jest w segmencie asystentów głosowych siłą, z którą należy się liczyć. Wygląda też na to, iż firma Jeffa Bezosa obrała strategię zagarnięcia dla siebie jak największej części tego rynku, nim wparuje na niego Google ze swoim nowo pokazanym klonem Amazon Echo, Google Assistant. Nim swoje odpowiedzi na domowego asystenta pokaże Microsoft i Apple, bo że kiedyś pokażą takie produkty, nie możemy chyba mieć wątpliwości.

To też bardzo ciekawy ruch po stronie Pebble’a, który – jak dla mnie – kolejny raz podkreśla tylko, że młody startup obrał inną drogę od rywali, ale idąc nią, zajdzie daleko. Zamiast tworzyć własny fitness tracker, współpracuje z twórcami największych, dostępnych na rynku rozwiązań. Zamiast tworzyć swojego asystenta głosowego, współpracuje z Amazonem.

I chociaż Pebble nie współpracuje bezpośrednio z żadnym z „wielkiej trójcy” współczesnego świata technologii, łącząc wiele mniejszych usług wewnątrz swoich zegarków i Pebble Core, tworzy ekosystem, który jest jednocześnie bardzo użyteczny, i… nie rodzi we mnie uczucia, że oddaję duszę zasobom Big Data wielkiej, strasznej korpo (tak, o tobie mówię, Google!).

Ciekawe, co też jeszcze Pebble trzyma w zanadrzu.

W chwili pisania tego artykułu Pebble zebrał już blisko 10 mln dol. na Kickstarterze, a licznik ani myśli się zatrzymać. Do końca zbiórki pozostało jeszcze 26 dni i coś czuję, że współpraca z Amazonem nie jest ostatnim, czym firma nas w czasie tej kampanii zaskoczy.

Przyznaję, dotychczas byłem pełen wątpliwości i obaw o przyszłość Pebble. Ale teraz, widząc jak kampania prze do przodu i patrząc na nowości prezentowane przez firmę, czuję, że dobrze zrobiłem, zamawiając w przedsprzedaży Pebble Time 2.

Może Pebble nigdy nie zagarnie dla siebie tyle rynku co zegarki z Android Wear, Apple Watch, czy nawet Samsung Gear, ale nie mam żadnych wątpliwości, że będzie dla nich godną alternatywą.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement