Moje ING na iPhone’a, Androida i Windowsa zaorano i napisano od zera. Wyszło świetnie

Recenzja/Bankowość 09.06.2016
Moje ING na iPhone’a, Androida i Windowsa zaorano i napisano od zera. Wyszło świetnie

Moje ING to nazwa nowej odsłony bankowości online ING Banku Śląskiego. Z początku odświeżony system transakcyjny zadebiutował w formie responsywnej strony internetowej, a teraz dołączyła do tego zupełnie nowa aplikacja Moje ING.

W zeszłym roku ING Bank Śląski zaprezentował zupełnie nową odsłonę swojej strony internetowej. Po wielu miesiącach testów Moje ING w przeglądarce trafiło do wszystkich klientów. Jestem prywatnie klientem tego banku i zmiany przyjąłem z entuzjazmem. Wyczekiwałem chwili, aż nowy system bankowości pojawi się na smartfonach.

Aplikacja Moje ING na iPhone'a

Teraz wreszcie pojawiła się aplikacja Moje ING.

Odświeżona strona internetowa ING Banku Śląskiego jest co prawda responsywna, ale korzystanie z bankowości online z poziomu przeglądarki na smartfonie nie należy do najwygodniejszych czynności. Przez ponad pół roku od premiery Moje ING w przeglądarce korzystałem z nieco już trącącej myszką aplikacji.

To się na szczęście zmieniło, a kilka dni temu aplikacja Moje ING trafiła na mój smartfon. Co prawda aplikacji nie ma jeszcze w sklepie App Store, ale trafi do niego lada moment – jak tylko zakończy się proces jej sprawdzania. Ja używałem wersji zgłoszonej do cenzorów Apple’a.

Aplikacja Moje ING wygląda teraz identycznie na wszystkich trzech platformach.

Bazą dla nowej aplikacji jest strona internetowa banku, z której można było korzystać do tej pory. Osoby, które bawiły się Moje ING w przeglądarce na smartfonie doskonale wiedzą, czego się spodziewać. Bank zdecydował się na unifikację, a program wygląda bliźniaczo w wersji do iOS-a, Androida i mobilnego Windowsa.

 

Bazowanie na stronie mobilnej nie oznacza oczywiście, że instalacja aplikacji jest zbędna. ING Bank Śląski zadbał, by ich najnowsze dzieło wykorzystywało możliwości, jakie aplikacjom daje system operacyjny, w tym np. ułatwienia związane z logowaniem i powiadomienia o wykonanych transakcjach.

Jak aplikacja Moje ING wypada w wersji do iPhone’a?

Aplikacja zamyka w sobie czytelną stronę mobilną i z tego powodu jestem zadowolony. Jest spójna wizualnie z systemem bankowości online, który projektowany był w myśl filozofii Mobile First. Bank chwali się przy tym, że jego pracownicy projektując Moje ING przebadali 740 osób poświęcając na to 925 godzin, a od czasu premiery otrzymano 50 tys. opinii od klientów i wdrożono 400 poprawek.

Znając stronę mobilną banku wiedziałem czego się spodziewać, a z nowego programu jestem jak na razie zadowolony. Układ menu jest czytelny i bez problemu odnajduję wszystkie potrzebne opcje. Zastrzeżenia mogę mieć jedynie do szybkości animacji, co można zrzucić zapewne na karb opierania się aplikacji o stronę mobilną. Momentami brakuje niestety płynnych przejść pomiędzy kolejnymi ekranami.

moje-ing-iphone-2

Do gustu przypadł mi natomiast nowy ekran główny.

Aplikacja Moje ING na iPhone’a tak jak ING Mobile wykorzystuje do logowania skaner odcisków palców. Jeszcze przed jego użyciem na ekranie głównym pojawia się charakterystyczne pomarańczowe kółko, które może prezentować stan wybranego konta – tak jak w poprzedniej wersji wyłącznie szacunkowo lub podając dokładnie ile jest dostępnych środków na rachunku.

ING Bank Śląski kieruje swoją aplikację do różnych grup klientów i rozumie, że nie wszyscy chcą by jeszcze przed zalogowaniem można było podejrzeć ich stan konta. Rodzic dający często swojego smartfona do zabawy dzieciom pewnie wolałby te informacje zatrzymać dla siebie, ale tzw. poweruserzy mogą preferować się szybki podgląd stanu konta bez logowania.

Interfejsowi od strony projektowej trudno cokolwiek zarzucić.

Po zalogowaniu się na swoje konto widać czytelny ekran główny. W prawym górnym rogu znalazł się przycisk menu, który rozwija z prawej strony mieszczącą się na jednym ekranie listę funkcji. Po zamknięciu go i wróceniu do głównego okna widać w górnej części ekranu przyciski pozwalające na wykonanie przelewu lub wyświetlenie historii transakcji. Wyciągnięcie tych funkcji na wierzch to bardzo dobry pomysł – w końcu często się ich używa.

W głównym obszarze ekranu głównego znajdują się koła pokazujące liczbę i stan zwykłych rachunków oraz rachunków oszczędnościowych. Pod nimi znalazło się kolejne koło z listą kart i funduszy, a na dole suma środków na wszystkich rachunkach. Ekran główny można przewijać, a niżej znalazł się moduł kontrolowania wydatków, informacja o niedostępnym w tej aplikacji Bliku, roczny wykaz wpływów i wydatków oraz funkcja ułatwiająca oszczędzanie.

Co dalej z Moje ING na smartfony?

Aplikacja Moje ING dopiero zadebiutowała i dostępna jest dopiero jej pierwsza wersja, która nie zastępuje programu dostępnego do tej pory. Podobnie jak w przypadku nowego systemu bankowości online dla przeglądarek internetowych nowe funkcje będą dodawane systematycznie, a użytkownicy będą mogli jeszcze przez wiele miesięcy korzystać ze starszego programu – ING Mobile.

Jednym z większych braków Moje ING jest brak obsługi systemu Blik i cyfrowego schowka na zdjęcia paragonów, ale te funkcje mają zostać dodane do końca tego roku. W planach na najbliższe 6 miesięcy jest również usprawniony system powiadomień (będą one kierować do odpowiedniego ekranu w aplikacji) dedykowana aplikacja na Apple Watcha, wsparcie HCE i kilka innych nowości.

Nie mogę za to przeboleć, że aplikacja Moje ING nie ma wersji na tablety.

Zdecydowana większość programów, które instaluję na swoim iPhonie i iPadzie, ma przygotowany interfejs tabletowy. Do nielicznych wyjątków zaliczają się Snapchat i Instagram, czyli typowo mobilne platformy społecznościowe oraz kilka mało popularnych i przestarzałych aplikacji, które twórcy porzucili.

Niezmiernie się zawiodłem, że Moje ING ma wyłącznie interfejs smartfony, a dotychczasowa aplikacja ING Mobile dla tabletów zniknie z App Store’u. W rozmowie z przedstawicielem banku, Miłoszem Gromskim, dowiedziałem się jednak, że klienci i tak woleli korzystać z przeglądarki. Zaledwie 7 proc. z nich wykorzystywało aplikacje na tablety do korzystania z bankowości.

Z aplikacji na iPada korzystało jeszcze mniej ludzi.

Chociaż rozumiem przesłanki, które za tym stały, to prywatnie nie podoba mi się ta decyzja. Na iPadzie mam zainstalowany ten sam zestaw aplikacji, co na iPhonie – dzięki temu korzystając z tabletu nie muszę wyciągać telefonu z kieszeni. Niestety, jeśli będę chciał szybko wykonać przelew będę musiał sięgnąć po telefon.

Aplikacja Moje ING na iPhone'a
Tak mogłoby wyglądać Moje ING w wersji do iPada…

Chociaż mój iPad ma czytnik linii papilarnych, to nie mogę wykorzystać go do autoryzacji na stronie internetowej, a dostępna do tej pory aplikacja na tablety nie tylko nie doczeka się nowej edycji, a w dodatku zniknie z App Store’u z początkiem lipca – klienci będą mogli pobierać wyłącznie stare ING Mobile i nowe Moje ING w wersjach smartfonowych.

ING Bank Śląski jest jednak otwarty na głos klientów.

Niewykluczone, że bank zrewiduje swoje stanowisko i aplikacja Moje ING doczeka się wersji na tablety, jeśli będzie takie zapotrzebowanie. Dzięki temu, że opiera się ona o responsywną stronę internetową, nie musiałaby być pisana zupełnie od zera, dlatego posiadacze iPadów powinni zgłaszać do banku swoje zdanie na ten temat – a nóż widelec wcale nie jest nas tak mało?

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet po wymuszeniu instalacji aplikacji w wersji do iPhone’a na iPadzie nie mogę z niej normalnie korzystać. Próba dodania tabletu do zaufanych urządzeń skutkuje wylogowaniem użytkownika z aplikacji na telefon – była to decyzja podyktowana względami bezpieczeństwa, ale osoby mające telefon służbowy mogą się zdenerwować.

Aplikacja Moje ING na iPhone'a
… a tak wygląda praktyce aplikacja Moje ING na iPadzie

Aplikacja Moje ING na Androidzie i Windows – czego zabrakło?

Testowana przeze mnie od kilku dni aplikacja Moje ING w przeciągu kilku dni powinna pojawić się w sklepie App Store. Dziś mogą pobrać ją użytkownicy Androida, a jutro pojawi się wersja na Windowsa. Na tych platformach nowa aplikacja wygląda podobnie, ale brakuje w niej niestety kilku funkcji.

Jak na razie tylko iOS wspiera uwierzytelnianie biometryczne. W Androidzie brakuje wsparcia dla czytnika linii papilarnych, a aplikacja Moje ING do mobilnego Windowsa nie wspiera Windows Hello, czyli np. logowania się z wykorzystaniem skanera siatkówki oka.

Pozostaje mieć nadzieję, że aplikacja Moje ING na platformy Google i Microsoftu szybko dogoni wersję na iPhone’a.

Aktualizacja (20.06, 14:02)

Trwało to nieco dłużej, niż się spodziewaliśmy, ale Moje ING trafiło właśnie do App Store’u, skąd pobierać mogą ją wszyscy chętni. Warto udać się na stronę sklepu, bo nowy program udostępniony jest jako osobna pozycja, a nie jako aktualizacja poprzedniej aplikacji ING Banku Śląskiego.

Aktualizacja (23.06 14:18)

Po premierze okazało się, że mimo deklaracji o porzuceniu tabletów bank zdecydował się przygotować aplikację w wersji na iPada, która w dodatku obsługuje tryb splitscreen. Nadal jednak występuje problem z wylogowywaniem użytkownika z telefonu po zalogowaniu się na tablet i na odwrót.

Dołącz do dyskusji

Advertisement