Nie, Airbnb kontra Berlin to nie ta sama wojna, co Uber kontra Taxi

Artykuł/Biznes 02.05.2016
Nie, Airbnb kontra Berlin to nie ta sama wojna, co Uber kontra Taxi

Turyści nie mogą już w Berlinie wynajmować na krótki czas całych mieszkań, za pośrednictwem platform takich jak Airbnb. Olbrzymia popularność tej konkretnej usługi sprawiła, że Berlińczycy posiadający kilka nieruchomości woleli wynajmować je turystom na weekend, zamiast np. studentom na długi okres. Doprowadziło to do wzrostu cen wynajmu.

Prawo nie jest nowe, bo zostało uchwalone już w 2014 roku, ale vacatio legis musiało potrwać aż do maja bieżącego roku. Mandat za jego nieprzestrzeganie wynosi 100 tys. euro. Wydaje się, że to podziałało, bo liczba ofert Airbnb w Berlinie w zeszłym miesiącu zmalała o ok. 40 proc.

Nowe prawo nie dotyczy jedynie Airbnb, a wszystkich platform sharing economy. Miasto nie zabroniło całkowitego korzystania z tych usług, a jedynie ukróciło ich użytkowanie w sposób zorganizowany, kiedy np. inwestor kupował kilka mieszkań z zamiarem wystawiania ich na Airbnb. Teraz prowadzenie takiego biznesu jest możliwe jedynie za przyzwoleniem miasta i po spełnieniu rygorystycznych przepisów. De facto takie przedsiębiorstwo staje się wówczas hotelem.

Airbnb nie przestaje działać w Berlinie

Cały czas można wynajmować pokoje zgodnie z ideą dzielonej ekonomii. Jeśli mieszkanie ma 3 pokoje, a właściciel zajmuje jeden, to dwa pozostałe może wystawić do wynajęcia bez uzyskiwania zezwolenia.

Airbnb ustosunkowało się do nowo obowiązującego prawa twierdząc, że „pomaga Berlińczykom opłacać rachunki”.

Mamy tu sprawę nieco podobną do konfliktu Ubera z taksówkarzami. Inne są strony konfliktu.

Airbnb stoi na gorszej pozycji, bo w gestii miasta leży zapewnienie warunków do optymalnego rozwoju rynku mieszkaniowego i zasobu tanich mieszkań. W gestii miast leży też zapewnienie odpowiedniej komunikacji publicznej, ale już nie taksówek. To teren korporacji, których strukturę kruszy Uber. Oferując niższe ceny, które godzą w taksówkarzy.

Co innego Airbnb, którego bezpośrednim konkurentem są hotele. Rykoszetem obrywa się jednak mieszkańcom, którzy muszą płacić wyższe ceny za wynajem. W tym wypadku konflikt ma więc trzy, a nie dwie strony.

Uber powodował dotychczas obniżkę kosztów szybkiego poruszania się po mieście, a Airbnb obniżkę wynajmu mieszkań dla turystów. Uber nie spowodował jednak wzrostu cen komunikacji miejskiej.

Świat realny zawsze krok za technologią

W świecie idealnym miasto zadbałoby o odpowiedni zasób tanich mieszkań, poprzez odpowiednie planowanie, lokowanie uniwersytetów i akademików oraz miejsc użyteczności publicznej. Technologia zmienia się jednak szybciej niż infrastruktura i władze Berlina musiały kupić sobie nieco czasu, aby (oby) dostosować funkcjonowanie miasta do możliwości, które już teraz dają nowe technologie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement