Tak, Polacy nie czytają książek. Nie, nie róbmy z tego dramatu

Felieton/Technologie 15.03.2016
Tak, Polacy nie czytają książek. Nie, nie róbmy z tego dramatu

Aż 63% Polaków nie przeczytało w ubiegłym roku ani jednej książki. Wydawać by się mogło, że to już dostatecznie duża tragedia, ale na tym dramat polskiego, wtórnego analfabetyzmu się nie kończy. A skoro narzekamy na stan czytelnictwa w Polsce, to znaczy, że Biblioteka Narodowa opublikowała swój Raport o Stanie Czytelnictwa na rok 2015. Nie mamy powodów do dumy.

Pełne wyniki przeprowadzonego badania można znaleźć na stronie Biblioteki Narodowej, ale nie radzę tam zaglądać, jeśli nie chcecie stracić resztek wiary w nasze społeczeństwo. Grupa reprezentatywna 3000 przebadanych osób powyżej 15 roku życia może wydawać się dość niewielką, ale niestety, przeprowadzone badania od lat znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Odnoszę jednak wrażenie, że Raport o Stanie Czytelnictwa Biblioteki Narodowej nie daje nam też pełnego obrazu rzeczywistości, a “stan czytelnictwa” w nim prezentowany jest wypaczony i nie do końca zgodny z prawdą.

Zamykane biblioteki, upadające księgarnie – nie czytamy.

Raport o Stanie Czytelnictwa 2015 sięga głębiej.

Nie tylko liczba pochłanianych przez nas książek jest najniższa od czasu PRL. Z każdym badaniem wychodzi, że czytamy też coraz mniej krótszych tekstów. Zarówno na papierze, jak i w Internecie. W badaniu na rok 2015 raptem 45,9% respondentów zadeklarowało, że przeczytało tekst dłuższy niż trzy strony maszynopisu w ciągu miesiąca poprzedzającego wizytę ankietera.

Raport o stanie czytelnictwa może wpędzić mola książkowego w depresję.

Badanie ujawnia też to, co wydaje się być dość oczywiste – czytanie jest praktyką społeczną, którą nabywamy przebywając w oczytanym środowisku i dziedziczymy, nawyk czytelniczy najczęściej kształtuje się w domu, gdzie czytelnictwo stoi na wysokim poziomie.

Pełne wyniki Raportu znajdziecie na stronie internetowej BN, ale zanim przejdę do kolejnej jego części, muszę przyznać, że dziwi mnie jedna rzecz. Nie wiem, czy wynika to z metodologii badania, czy jakiegoś błędu, ale według Biblioteki Narodowej znaczenie książek pobranych z Internetu (badanie nie określa, czy kupionych legalnie, czy pobranych nielegalnie) jest marginalne.

Możliwe jednak, że problem leży tu po mojej stronie – większość moich znajomych porzuciła papier na rzecz książek elektronicznych. Nie znaczy to jednak, że zrobiła to większość Polaków, bo jeśli wierzyć badaniom BN, to ta część, która jeszcze cokolwiek czyta, trzyma się papierowych wydań.

Raport mówi też o tym, jak korzystamy z Internetu.

Według Raportu Biblioteki Narodowej z Internetu korzysta 2/3 Polaków, przy czym najrzadziej korzystają z niego osoby starsze. Wśród osób poniżej 30 roku życia ledwie 3% zadeklarowało, że zagląda do Internetu rzadziej, niż kilka razy w miesiącu. Wśród osób powyżej 65 roku życia ten odsetek wyniósł aż 75%.

Najbardziej powszechną praktyką czytelniczą Polaków w Internecie jest poszukiwanie praktycznych porad i wskazówek, informacji związanych z prasą i nauką, czytanie wiadomości, prasy, korzystanie z encyklopedii.

Co ciekawe, częste czytanie w Sieci deklarowali ci respondenci, którzy mieli lepszą sytuację ekonomiczną. Wydawać by się mogło, że sytuacja ekonomiczna nie będzie miała wpływu na poziom konsumpcji treści czytanej w Internecie, ale jednak.

1/4 Polaków czyta blogi, przy czym najchętniej otwieramy te o tematyce hobbystycznej, a następnie te poświęcone ciału, zdrowiu i sportowi. O wiele rzadziej interesuje nas na blogach tematyka społeczno-polityczna.

Badanie udowadnia również, że zróżnicowanie praktyk czytelniczych można opisać tzw. “zasadą kumulacji”. W skrócie oznacza to, że jedna praktyka prowadzi do drugiej. Jeśli czytamy dużo książek, czytamy też dużo w Internecie. Jeśli nie czytamy, nie robimy tego nigdzie.

Biblioteka Narodowa przygotowała w tym roku specjalną aplikację webową Lokalizator, w której możemy sprawdzić korelację między wiekiem, wykształceniem i miejscem zamieszkania, a nawykami czytelniczymi. Można tam też porównać swoje wyniki z „sąsiadami”, czyli przykładami osób o innych statystykach. Warto zajrzeć.

Ziarenko optymizmu

W wynikach badań możemy jednak przeczytać, iż pomimo tego, że nawyki czytelnicze wpajane są głównie środowiskowo, “nie oznacza to jednak że nie można „ukształtować” przyszłych czytelników książek w środowiskach o niskich zasobach kapitału kulturowego i przewadze osób nieczytających. W takich sytuacjach, istotnymi czynnikami równoważącymi mniejsze wsparcie ze strony rodziny okazały się: możliwość korzystania z biblioteki, pozytywny wpływ nauczyciela oraz intensywny trening czytelniczy w postaci sumiennego czytania lektur szkolnych oraz nieobowiązkowych książek dla własnej przyjemności.”

Bodajże po raz pierwszy w raporcie widać też – nieco zakamuflowany – obraz źródła fatalnego stanu czytelnictwa w Polsce. Osobiście uważam, że kluczem są tutaj lektury, które może i niosą ze sobą wartość artystyczną, przesłanie, edukację, etc., to absolutnie nie zachęcają do czytania samego w sobie. Kończąc podstawową edukację wielu ludzi portretuje czytanie jako przykrą konieczność. I nic dziwnego, sam po takich kwiatkach jak “Nad Niemnem” traciłem ochotę na czytanie czegokolwiek.

raport-o-stanie-czytelnictwa-2

Ja miałem szczęście do wspaniałych nauczycieli języka polskiego, którzy potrafili zachęcić do czytania. Wielu ludzi jednak takiego szczęścia nie ma, a nauczyciel nie robi nic, aby ucznia zachęcić do samodzielnego sięgnięcia po książkę.

Do tego dochodzą też biblioteki, które – niestety – mają w naszym kraju bardzo nierówny poziom. Część z nich to rewelacyjne placówki. Z zaangażowanymi bibliotekarzami, bogatym księgozbiorem, miłą atmosferą. To ośrodki kultury, które potrafią do siebie przyciągnąć ludzi ciekawymi wydarzeniami, np. spotkaniami z pisarzami, muzykami. Niestety nie wszędzie tak jest. Według Raportu o Stanie Czytelnictwa BN biblioteki są czwartym miejscem, z którego najczęściej pozyskujemy książki.

Dlatego też powstał Narodowy Program Rozwoju czytelnictwa na lata 2016-2020, który zakłada inwestycję w biblioteki oraz kampanie społeczne, zachęcające do czytelnictwa. Na ile jednak zmieni to “duży obrazek”? Wiele osób – w tym ja – ma obawy, że nie zmieni.

Bogatsze zasoby biblioteki, obecność nowości wydawniczych – te rzeczy nie zachęcą osób, które nie czytają, do tego, żeby poszły do biblioteki. Obawiam się, że Program Rozwoju Czytelnictwa skonstruowany jest tak, że przyniesie on korzyść obecnym czytelnikom, ale niewiele zmieni w kontekście ogromnego odsetku ludzi, którzy po książki nie sięgają.

Nie jest prawdą, że nie czytamy. Zmieniło się to, jak czytamy.

Bardzo wymowne jest to, jak z roku na rok spada odsetek osób czytających teksty o długości powyżej trzech stron maszynopisu. Trzy strony to około 1300-1500 słów. Mniej więcej tyle, ile na Spider’s Web zajmuje dobry, wyczerpujący felieton. Około połowy długości przeciętnej recenzji smartfona. Takie treści dla internautów są jednak zazwyczaj za długie.

W Sieci znajdziemy wiele badań, które pokazują, że Internet zupełnie zmienił nasz sposób konsumpcji treści czytanej. Bardziej “skanujemy” wzrokiem tekst, niż skupiamy się na jego treści. Najchętniej sięgamy po teksty liczące sobie 300-700 słów. Chętniej czytamy wypunktowane listy, niż ścianę tekstu.

Uważam, że Raport o Stanie Czytelnictwa Biblioteki Narodowej powinien brać pod uwagę również i ten aspekt czytelniczy. Łatwo jest zakrzyknąć, że 63% Polaków nie czyta. Tymczasem to samo badanie ujawnia, że 95-99% korzysta regularnie z Internetu, gdzie przecież czyta, konsumuje treść pisaną. A mimo wszystko w Raporcie wypadają jako ludzie nieczytający.

raport-o-stanie-czytelnictwa-3

Dlatego mam straszliwie ambiwalentne uczucia, co do raportów Biblioteki Narodowej. Bo z jednej strony nie mogę polemizować z tym, że czytamy coraz mniej książek, coraz mniej długich artykułów. A z drugiej, Raport ani słowem nie wspomina o tym, że możemy czytać coraz więcej, ale… krótszych treści.

Najwięcej czasu spędzamy w Sieci, więc naturalnym jest, że to właśnie tam najczęściej czytamy. Teksty powyżej trzech stron maszynopisu to jednak w Internecie rzadkość. Ale tyle samo treści dostarczy nam przeczytanie czterech krótszych tekstów, o różnej tematyce.

Jesteśmy zabieganą cywilizacją, wiecznie zajętą, ciągle w ruchu. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że wydawcy muszą kondensować informacje, aby ktokolwiek w ogóle chciał je przeczytać. Czy to dobra, czy zła tendencja – nie mnie oceniać. Sam podchodzę do tego w ten sposób, że preferuję krótsze treści, ale jeśli temat mnie zaciekawi, szukam bardziej wyczerpujących publikacji. Jeśli w danej chwili nie mam czasu na ich przeczytanie, od razu lądują w aplikacji Pocket, dodane do przeczytania na później. I wierzę, że nie tylko ja mam takie nawyki.

raport-o-stanie-czytelnictwa-4

Biblioteka Narodowa skupia swoje badania na książkach, gazetach i wiadomościach, a jednak ostateczny wynik tytułowany jest “Stan Czytelnictwa”. Lecz dopóki w tych raportach nie będzie uwzględnionej zmiany w konsumpcji treści, jaką wytworzył Internet, to obraz czytelnictwa będzie coraz bardziej depresyjny, ale też i… zwyczajnie wykrzywiony. A na razie uwzględnienie tych zmian jest marginalne.

Pozostaje jeszcze kwestia tego, co czytamy. 63% Polaków nie przeczytało w zeszłym roku ani jednej książki. Ale może wielu z nich przeczytało setki niedługich, wartościowych artykułów, z których wynieśli więcej, niż te 37% “oczytanych”? Kto zatem wyniósł z lektury więcej – ktoś, kto przeczytał „50 twarzy Greya”, czy ktoś, kto przeczytał 50 artykułów w Sieci? Na te pytania Raport nie udziela odpowiedzi.

Nie chcę być źle zrozumiany – bardzo bym chciał, żeby więcej Polaków czytało książki, literaturę. To, jak pisał Stephen King, “wyjątkowo przenośna magia”, najlepsza forma rozrywki, jaką jestem sobie w stanie wyobrazić. Ale jest też druga strona medalu. Ludzie, którzy nie sięgną po książkę (ani literaturę, ani non-fiction), a jednak konsumują więcej treści, niż najbardziej zagorzały mol książkowy. Znam takich ludzi osobiście, więc tym bardziej życzyłbym sobie, żeby w przyszłości raporty oceniające “stan czytelnictwa” wzięły pod uwagę to, jak zmieniła się kultura czytelnicza, zamiast kreować jej wypaczony obraz.

A jeśli doczytaliście ten tekst do końca, możecie sobie pogratulować – właśnie podnieśliście statystykę czytelniczą, przegryzając się przez tekst powyżej długości trzech stron maszynopisu. Moje gratulacje.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement