Ten smartfon długo kazał na siebie czekać. Nexus 6P – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja 11.03.2016
Ten smartfon długo kazał na siebie czekać. Nexus 6P – pierwsze wrażenia Spider’s Web

No nareszcie! Nie ukrywam, że wyczekiwałem tego momentu z typowym utęsknieniem gadżeciarza za nową zabawką, która przez długi czas pozostawała poza zasięgiem. W końcu jednak Nexus 6P zawitał w moje skromne progi. Zapraszam do lektury pierwszych wrażeń.

Na Nexusa 6P przyszło nam bardzo długo czekać. Od jego światowej premiery minęło już blisko pół roku, a choć sprzęt ten pojawił się w polskiej dystrybucji nieco ponad miesiąc temu, to na egzemplarz testowy musieliśmy poczekać jeszcze nieco dłużej. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy kurier dziś dostarczył mi paczkę. Nexus 6P jest bowiem jednym z najlepiej przyjętych smartfonów ubiegłego roku, który teoretycznie odhacza wszystkie punkty na liście.

Nie wiem, jak prezentuje się zestaw, który znajdziecie w sklepach, ale do mnie Nexus 6P przyjechał w dość skromnym opakowaniu. Proste, białe pudełko (nieco sfatygowane przez kuriera, stąd też brak jego obecności na zdjęciach) z wytłoczoną na pokrywie literką “P”. W środku tylko smartfon, papierologia, pinezka do tacki SIM oraz ładowarka z rozłączanym kablem.

Tutaj spotkał mnie mały zawód, gdyż jedynym kablem w zestawie jest USB-C do USB-C. Brak tu standardowego kabla do transferu danych, który przydałby się, aby podłączyć Nexusa 6P do innej ładowarki niż ta z zestawu, czy też po prostu połączyć go z komputerem.

Nie zawodzi za to sama obudowa i stylistyka urządzenia. Nexus 6P zdecydowanie może się podobać. Bardzo smukła bryła, wąskie ramki wokół ekranu – pomimo użycia dwóch głośników stereo na froncie – i szlifowane krawędzie aż krzyczą “premium”. Wielu osobom nie przypadł do gustu tzw. “visor” (kto kiedykolwiek oglądał Star Treka, zrozumie ten przytyk), czyli przeszklenie u szczytu plecków obudowy przy aparacie, ale w moim odczuciu jest to bardzo estetyczny element. O wiele mniej podoba mi się za to dół plecków obudowy, gdzie pod plastikową klapką znajdują się anteny. Klapka ta ma w sobie tyle samo uroku, co paski anten w iPhonie 6s.

Nexusa 6P używam dopiero od kilku godzin, więc niewiele mogę jeszcze powiedzieć o jego wydajności czy czasie pracy na baterii, podobnie jak o aparacie, bo ten póki co znam wyłącznie z zagranicznych recenzji. Wstrzymam się z opinią aż zrobię nim nieco więcej zdjęć.

Niemniej jednak już teraz widzę, że smartfon działa bardzo płynnie. Ale czy jest w tym coś dziwnego? Przy takiej specyfikacji byłoby dziwne, gdyby NIE DZIAŁAŁ płynnie. Mamy tu procesor Snapdragon 810, 3 GB pamięci operacyjnej i – w moim egzemplarzu testowym – 32 GB miejsca na dane. Dostępne są również warianty 64 GB i 128 GB. Pozostałą część specyfikacji omówię już przy okazji pełnej recenzji, tym samym oceniając jej działanie na co dzień.

Po kilku godzinach mogę za to powiedzieć co nieco o wyświetlaczu i czytniku linii papilarnych.

Ten drugi jest niesamowicie szybki. Przebija każdy inny smartfon z Androidem, oprócz Nexusa 5X (który ma taki sam czytnik) oraz Huawei Mate S (którego używam na co dzień i również ma tak samo szybki skaner). To poziom czułości znany z iPhone’a 6s. Do tego działa nawet wtedy, kiedy mamy przybrudzone czy otłuszczone palce. Jak dotąd jego dokładność była u mnie 100-procentowa.

A co do wyświetlacza, to chciałbym powiedzieć, że jest rewelacyjnie, ale przeszkadza mi w tym jeden drobiazg – w moim egzemplarzu biel jest wyraźnie różowawa i nie mogę tego dostosować z poziomu ustawień. To wada wielu paneli AMOLED, jednak w telefonie za blisko 3000 złotych z panelem Samsunga o rozdzielczości QHD spodziewałbym się bieli równie dobrej, co czerni. Może też po prostu się czepiam, bo obok leży Galaxy S6 i Moto X Force, które mają wyświetlacze najwyższej klasy.

Nexus 6P rozczarował mnie w jeszcze jednym miejscu.

Wiedząc, że Nexus 6P ma głośniki stereo na froncie, spodziewałem się po nich bardzo wiele. Niestety, jestem okropnie rozczarowany. Cieszę się, że głośniki nie są umieszczone gdzieś na dole, czy – nie daj Boże – z tyłu obudowy, ale jakość przetworników naprawdę nie powala. Dźwięk jest płaski, bez polotu, a do tego wystarczy dojechać do 3/4 poziomu głośności, aby głośniki zaczęły przesterowywać. Nie tego oczekiwałem. Lenovo Moto X Style gra o wiele, wiele lepiej.

Na razie mam mieszane uczucia. Z niecierpliwością czekałem na możliwość przetestowania tego urządzenia, ale teraz, po kilku godzinach, mój zapał zdecydowanie ostygł. To napisawszy, przystępuję do testów. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące Nexusa 6P, zadawajcie je w komentarzach, a ja postaram się na nie odpowiedzieć w pełnej recenzji oraz recenzji wideo.

Tymczasem zapraszam do obejrzenia naszej galerii zdjęć:

[galeria id=’480135′ view=2]

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement