Polacy zrobili z popularnej zabawki sprytnego, domowego robota, którego każdy może zaprogramować tak jak chce

Artykuł/Sprzęt 05.02.2016
Polacy zrobili z popularnej zabawki sprytnego, domowego robota, którego każdy może zaprogramować tak jak chce

Furby to elektroniczna zabawka, która mówi, może wyrażać emocje, tańczyć i śpiewać. Polacy z Politechniki Wrocławskiej podnieśli jej umiejętności do kwadratu i dzięki projektowi Open Furby z pluszaka stworzyli prawdziwego robota, którego można programować.

Zespól z Politechniki Wrocławskiej w składzie: dr Jan Kędzierski (pracownik PWr), inż. Jan Gajos (student) i wspomagający mgr. inż Michał Dziergwa (doktorant) pracują nad adaptacją popularnej zabawki Furby do badań HRI (human-robotics interaction) – interakcji pomiędzy ludźmi, a robotami.

Efekty ich pracy są niesamowicie ciekawe!

– Zabawka ma ogromny potencjał i podobne możliwości, jako komercyjne roboty – Aibo, Pleo, czy RObi. Jedyną wadą jest to, że producent nie umożliwia jej sterowania, czy programowania. Jest to jednak rzeczą naturalną, bo celem Hasbro było dostarczenie rozrywki, a nie platformy edukacyjnej – mówi Gajos.

Open furby

Furby „wzbogacone” przez Polaków ma wiele zdumiewających możliwości – oprócz tego, że może poruszać się tak jak oryginalna zabawka, to jeszcze potrafi generować i rozpoznawać mowę, dzięki czemu zabawka może wyrażać emocje i zachowywać się w konkretny, ekspresyjny sposób.

– Dodatkowo zabawkę można wyposażyć w Kinecta co pozwoli na śledzenie obiektów czy osób. Open Furby podłączony do Internetu pozwoli na czytanie wiadomości, sprawdzanie Facebooka, prognozy pogody, programów telewizyjnych i wile więcej. Można go połączyć z wieloma usługami dostarczanymi przez Google itp. – mówi Gajos.

Nie jest to pierwsza przygoda pracowników i studentów PWr z robotyką. Open bazuje bowiem na oprogramowaniu, które zostało użyte w robocie społecznym EMYS i FLASH (dokumentacja robotów), którego możecie podziwiać na poniższym materiale.

A jak przedstawiają się koszty sprawienia sobie takiego robota? Po pierwsze Furby’ego trzeba kupić, co uszczupli nasz portfel w przedziale 150 – 300 zł. Do programowania nadają się dwie najnowsze wersje – Furby 2012 oraz Furby Boom, gdyż są wyposażone w czujniki dotyku, animowane i wyświetlane na LCD oczy, potrafią mówić oraz poruszać się.

– Na złożenie całego Open Furby z gotowych elementów potrzeba kilku dni i trochę znajomości programowania. Zmontowanie prototypowego sterownika to wydatek rzędu 300zł, ale trzeba wziąć pod uwagę, że koszty produkcji przy prototypach zawsze są większe niż przy produkcji seryjnej – mówi Gajos.

Naukowcy wciąż pracują nad nową wersją sterownika, którą chcą zastąpić tę oryginalną, aby nic nie wystawało z zabawki, jak to ma miejsce teraz. Komunikowałaby się ona przez Bluetooth.

– Myślimy także o przygotowaniu gotowych zestawów dla mniej doświadczonych konstruktorów (ekrany, sterownik oraz kilka mechanicznych części do zastąpienia oryginalnych). Może zrobimy kampanię na Kickstarterze. Wszystko zależy czy projekt spodoba się i będzie popularny – zwraca uwagę Gajos.

Open Furby jest również opensource’owy, więc kiedy ostateczna wersja będzie gotowa zespół opublikuje całą dokumentację na stronie internetowej.

Poniższe pięć filmików pokaże wam część możliwości Open Furby (to playlista, więc wideo będą się zmieniać automatycznie).

Open Furby do nauki programowania?

Producentem Furby’ego jest amerykańska firma Hasbro, z którą Polacy próbują się skontaktować – jak na razie bezskutecznie – i zainspirować do stworzenia zabawki w wersji edukacyjnej.

– Idealnie byłoby, gdyby Hasbro odpowiedziało na nasz projekt tworząc model Furby Pro, czyli zabawkę do zastosowań profesjonalnych. Nie wiele trzeba zmieniać, bo pluszak i tak już komunikuje się z telefonem lub tabletem. Dostarczenie środowiska i umożliwienie programowania i pisania własnych aplikacji byłoby czymś extra. To mogłaby być ciekawa alternatywa taniego robota społecznego, nad którym pracuje już kilka firm (m.in. Jibo, Buddy, Alfa) – mówi Gajos.

Bardzo kibicuję Polakom, bo robią coś niestandardowego i być może sprawią, że zakurzone zabawki z domach wrócą jeszcze do użytku. A kto wie – może i następny model Furby’ego rzeczywiście będzie się dało programować?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement