Kim Kardashian, hydraulik w abonamencie i kompromitujące fotki, czyli oryginalne pomysły na biznes z ostatniego tygodnia

Artykuł/Biznes 23.11.2015
Kim Kardashian, hydraulik w abonamencie i kompromitujące fotki, czyli oryginalne pomysły na biznes z ostatniego tygodnia

Ile zapłaciłbyś posłańcowi z wiadomością o zerwaniu związku? Czy chciałbyś mieć hydraulika na abonament? Czy szukasz lokatorów do mieszkania w aplikacji? Ile razy dziennie denerwują cię plotki o Kim Kardashian? Jak bardzo wkurzają cię kompromitujące zdjęcia z imprez? Jeśli nad którekolwiek z pytań zatrzymałeś się na dłużej to zaprasza do lektury tekstu o 5 najciekawszych pomysłach na biznes z ostatniego tygodnia.

Zerwij… bez klasy

Pomysł na startup Breakup Shop wziął się z osobistych doświadczeń jednego z twórców. Otóż doświadczył on tzw. „ghostingu”. Dziewczyna, z którą wiązał nadzieje w pewnym momencie przestała się z nim kontaktować. W żaden sposób nie wyjaśniła wcześniej swojego zachowania, a zwyczajnie ucięła kontakt.

W tę „łamiącą serca” niszę wkracza Breakup Shop, w którym za odpowiednią opłatą można kupić… przekazanie wiadomości o zerwaniu stosunków przez zupełnie obcą osobę. Według twórców serwisu zakończy to niezręczne sytuacje, kiedy jedna ze stron straci zainteresowanie, ale nie będzie miała chęci lub odwagi przekazania tego prosto w twarz.

Jakie „sposoby na zerwanie” wymyślili twórcy Breakup Shopu?

  • Prezent składający się z listu, ciasteczek, karty do Netflixa na 30 dol., dwóch lampek wina i – do wyboru – płyty z filmem The Notebook, lub grą CoD: Ghosts – 80 dol.
  • Standardowy list – 20 dol. (za personalizację, np. dodanie powodu rozstania musisz dopłacić jeszcze 10 dol.)
  • Wykonanie rozmowy telefonicznej (długość do minuty) – 29 dol.

breakup_letter_custom_grande

Uwaga! Startup podobno zatrudnia ludzi do telefonicznej i listownej pomocy w zrywaniu związków. Jeśli pomysł okaże się dużym sukcesem, to twórcy być może zdecydują się na ekspansję także na rynek polski, a wtedy potrzebni Polacy do pracy na tej jakże twórczej „słuchawce”.

Może Amerykanie mają zbyt dużo pieniędzy i już nie wiedzą co z nimi zrobić skoro pojawiła się firma sprzedająca listy za 110 zł? To już nawet nie jest pierwszy świat! To jest coś wyżej.

Z prawdziwym rozczuleniem obserwuję, jak przedsiębiorcy z Dolny Krzemowej rozwiązują oderwane od rzeczywistości problemy najbogatszego promila społeczeństwa. Choć może w tym szaleństwie jest metoda – czek tu, czek tam.

Z jeszcze innej strony – według jednej z legend SMS-y powstały dla Finów, którzy byli zbyt nieśmiali, aby zagadać do dziewczyn…

Mechanik na abonament

Czy często zdarza się, że coś popsuje się wam w domu i zamiast samodzielnie reperować usterkę tracicie czas na poszukiwanie specjalisty, którego później trzeba odpowiednio opłacić? Jeśli tak, to za oceanem powstał rozsądny startup Super skrojony pod wasze potrzeby.

Wystarczy dołączyć do jego programu i zacząć opłacać comiesięczny abonament w jednej z trzech wersji cenowych (25, 75 i 150 dol./mc) aby w razie jakiegokolwiek problemu z domem mieć jego załatwienie z głowy.

W najtańszym planie naprawy dotyczą systemu ogrzewania, hydrauliki czy spraw elektrycznych, a umowa pokrywa również wymianę (jeśli naprawa nie jest możliwa) niektórych sprzętów do pewnego poziomu cenowego (np. zmywarka do 1,5 tys. dol.). Dodatkowo każda wizyta eksperta jest płatna – 50 dol.

Super from HelloSuper on Vimeo.

Najdroższy plan pokrywa zaś już wszystkie możliwe usterki, a „ubezpieczenie” sięga np. 2 tys. dol. za klimatyzację. Dodatkowo nie trzeba tu już dopłacać za wizytę specjalisty, więc w praktyce, jeśli w portfelu znajdą się odpowiednie pieniądze (150 dol./mc) to można zapomnieć o zajmowaniu się domem, bo sprzątaczkę też można zamówić.

Wszyscy mechanicy i inni hydraulicy czy elektrycy, to – według strony startupu – zweryfikowani specjaliści.

Bardzo podoba mi się ten pomysł na biznes, który wpisuje się ogólny trend „ekonomii dzielonej”. Na pewno będę przyglądał się jego rozwojowi.

Lokator z appki

Kolejna sytuacja. Wynajmujesz mieszkanie – podpisałeś umowę z jego właścicielem, która ma trwać jeszcze pół roku, ale w trybie natychmiastowym musisz się przenieść w zupełnie inne miejsce, bo np. dostałeś nową pracę. Co wtedy zrobić? Płacić za 6 miesięcy czy szukać kogoś, kto akurat potrzebuje mieszkania i dogadałby się z właścicielem, kiedy ciebie nie będzie.

Flip, bo tak nazywa się ten startup, wybiera tę drugą opcję. Za 50 dol. można zarejestrować się w jego systemie i być sprawdzonym przez freelancera, który potwierdzi zgodność opisu tak naszej osoby, jak i wynajmowanego mieszkania ze stanem rzeczywistym. Później osoby chcące wynająć cztery kąty mogą natrafić akurat na naszą ofertę właśnie w aplikacji.

flip

Jak na razie Flip musi parać się z różnymi problemami prawnymi, jak np. jak rozwiązać sprawę umowy z nowym najemcą i jak konkretnie wędrują pieniądze do właściciela. Sprawy nie ułatwia fakt, że prawo różni się w zależności od stanu USA.

Dlatego Flipa pewnie długo w Polsce nie ujrzymy, ale przecież mamy jego nieco mniej zaawansowane odpowiednimi i w swoim internecie.

K Blocker – pozbądź się Kardashianów

Znacie Kim Kardasian, która za oceanem (ale także i u nas) stała się sławna dzięki swoim kształtom i przypadkowemu upublicznieniu sex-taśm? Jeśli nie to za wiele nie straciliście, bo tym, którym w internecie zdarzy się oglądać historie z jej udziałem nie ma czego zazdrościć, a można współczuć – straconego czasu. Specjalnie dla osób, które bez portali plotkarskich nie wyobrażają sobie porannej prasówki powstała aplikacja, blokująca wszelkie treści, jakie wiążą się z kimkolwiek ze sławnej rodziny Kardasianów.

k bloker

Po zainstalowaniu aplikacji nie zobaczycie więcej żadnych stron, linków i zdjęć rodziny, więc zaoszczędzicie na transferze i czasie pracy na jednym łądowaniu akumulatora. Korzyści psychiczne dostajecie w cenie appki wycenionej za niecałego dolara. Same profity!

What happens in Vegas stays in Vegas

Czy oglądanie zdjęć z imprezy jest przyjemne? Zdecydowanie tak. Czy oglądanie zdjęć z imprezy w publicznym albumie na Facebooku jest przyjemne. Niekoniecznie.

hangover

Taki zapewne był proces myślowy twórców darmowej aplikacji HangoverApp przeznaczonej do wspólnego dokumentowanie imprez. Najpierw w aplikacji tworzymy grupę, która dzieliła będzie album powstały z materiałów uwiecznionych komórkami podczas wspólnego wyjścia. Co ciekawe oglądanie zdjęć będzie możliwe tylko kiedy zgromadzą się wszyscy członkowie grupy.

Nie ma więc mowy o samodzielnym oglądaniu i udostępnianiu zdjęć! Na którymś z nich wyglądasz „niewyjściowo”? Nie ma problemu, możesz opuścić grupę i zabrać problem ze sobą.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement