REKLAMA

Jaką chmurę wybrać (zamiast OneDrive)? Polecam to, z czego sam korzystam

Microsoft popsuł płatną oraz darmową ofertę chmury OneDrive i szukasz miejsca na swoje dokumenty i zdjęcia? Polecę ci chmury, z których sam korzystam i jestem więcej niż zadowolony.

Jaką chmurę wybrać? Polecam to, z czego sam korzystam
REKLAMA
REKLAMA

Microsoft zaskoczył nas dzisiaj informacją o drastycznym pogorszeniu warunków korzystania z chmury OneDrive. Chmury, która do tej pory oferowała bardzo przyzwoite parametry w planie darmowym i wręcz genialne w planie płatnym.

Niestety Microsoft od przyszłego roku wprowadzi w życie zmiany, które będą polegały na obcięciu pojemności dysków, z których korzystają użytkownicy. Ci, którzy nie płacą, muszą liczyć się ze zmniejszeniem chmury do 5 GB, co jest wartością bardzo, bardzo małą - większość liczących się na rynku graczy oferuje lepsze parametry. Znikają też dodatkowe bonusy, jak ten, który dawał kilkanaście gigabajtów w zamian za uruchomienie funkcji zapisu zdjęć ze smartfonu prosto do chmury.

REKLAMA

Ucierpią również ci, którzy płacą. Zniknie opcja nielimitowanej pojemności, która w praktyce działała na zasadzie darmowych 10 TB, po wykorzystaniu których konto zostawało powiększane o kolejne 10 TB. Teraz OneDrive będzie miał górną granicę na poziomie 1 TB.

Skoro Microsoft zepsuł Onedrive’a, to może warto poszukać jakiejś alternatywy?

REKLAMA

Dysk Google

Aktywnie korzystam z Dysku Google, który oferuje rozbudowane funkcje i pozwala na wygodną pracę na plikach przechowywanych w chmurze.

W planie darmowym użytkownik otrzymuje 15 GB, które można rozbudować za pomocą pojawiających się co jakiś czas promocji w stylu: sprawdź zabezpieczenia konta i odbierz 2 GB lub skorzystaj z jakiejś aplikacji Google i odbierz kolejne 10 GB. Często bonusy są dorzucane również do nowych smartfonów i tabletów z Androidem.

REKLAMA

Warto jednak pamiętać, że limit 15 GB na koncie Google jest współdzielony między Dysk Google, Zdjęcia Google i pocztę Gmail. Jeśli masz dużo wiadomości w skrzynce, to dysk będzie mniejszy. Ale i na to jest sposób - sprawdź kilka trików, które pomogą zwolnić sporo miejsca w Gmailu.

Dostęp do konta Google można zabezpieczyć za pomocą dwuetapowego logowania, które może być potwierdzane za pomocą kodów przesyłanych SMS-ami lub za pośrednictwem aplikacji Google Authenticator.

REKLAMA

Z Dysku Google można wygodnie korzystać na najważniejszych typach urządzeń komputerowych, czyli na PC-tach i Makach (przeglądarka oraz aplikacje dedykowane), ale również na tabletach i smartfonach z systemem operacyjnym Android lub iOS.

Zaletą Dysku Google jest rozbudowany edytor online, który pozwala na wygodną pracę na każdym komputerze.

REKLAMA

Nie trzeba nic instalować, wystarczy tylko zalogować się do Dysku i pracować na dokumentach tekstowych, arkuszach lub prezentacjach multimedialnych. Co ważne Dokumenty Google pozwalają na pracę w grupach oraz łatwe udostępnianie plików również osobom, które nie posiadają konta Google.

Co ważne, pliki tworzone w dokumentach Google i zapisywane w domyślnym, Google’owym formacie nie zajmują miejsca w chmurze. To bardzo przydatne usprawnienie, które w praktyce pozwala na zaoszczędzenie sporej ilości miejsca. Sam przechowuję tak tysiące dokumentów, które pobieram w formacie DOC lub PDF zawsze, gdy zajdzie taka potrzeba. Jednak w chmurze są zapisane w niezajmującym miejsca formacie.

REKLAMA

Aplikacje mobilne Dysku i Dokumentów są bardzo wygodne w obsłudze. Jeśli jesteś jednak wymagającym użytkownikiem, to powinieneś się oswoić z myślą, że będziesz potrzebował kilku aplikacji. Jakiś czas temu Google wyodrębnił z aplikacji Dysku Google funkcje pakietu biurowego i są one teraz dostępne jako osobne, niezależne twory: Dokumenty Google (do plików tekstowych), Arkusze Google (do arkuszy kalkulacyjnych), Prezentacje Google (do prezentacji multimedialnych). Na niektórych telefonach może okazać się konieczne doinstalowanie przeglądarki PDF-ów, aby poprawnie otwierać ten typ plików.

Decydując się na zapisywanie zdjęć skompresowanych do formatu 16 Mpix skorzystamy z nielimitowanego miejsca na takie fotografie.

REKLAMA

Chmura pomieści miliony naszych zdjęć, a my za to nie zapłacimy ani grosza. Jeśli zależy nam jednak na wysokiej jakości zapisanych fotografii, to będziemy mogli zmienić ustawienia i wgrywać do chmury zdjęcia w pełnym formacje, bez kompresji i bez straty jakości.

Jeśli zdecydujemy się na ten drugi wariant, to powinniśmy liczyć się z tym, ze darmowe 15 GB w chmurze Google będzie się kurczyło. A jeśli robimy sporo zdjęć i jednocześnie intensywnie korzystamy z Gmaila i Dysku Google, to będzie się kurczyło w bardzo szybkim tempie.

REKLAMA

Wtedy zapewne staniemy przed wyborem czy chcemy zapłacić za konto Google i odblokować większą pojemność chmury, czy zrobić porządki w skrzynce odbiorczej, na Dysku oraz w zdjęciach. Osobiście mieszczę się w planie darmowym, gdyż do Zdjęć Google wrzucam pomniejszone do 16 Mpix fotografie, na Dysku Google przechowuję głównie dokumenty w niezajmującym miejsca formacie, a skrzynkę Gmail co jakiś czas po prostu sprzątam.

Google oferuje jednak całą gamę płatnych pakietów, które pozwalają na rozbudowanie pojemności konta. Są to:

  • Pakiet 100 GB za 1,99 dol./mies.
  • Pakiet 1 TB za 9,99 dol./mies.
  • Pakiet 10 TB za 99,99 dol./mies.
  • Pakiet 20 TB za 199,99 dol./mies.
  • Pakiet 30 TB za 299,99 dol./mies.
REKLAMA

Mega

Drugą chmurą, z której regularnie korzystam jest Mega. Platforma została założona przez charyzmatycznego i kontrowersyjnego Kima Dotcoma - tego samego człowieka, który założył legendarny już serwis Megaupload, przez co później miał wiele problemów z prawem.

Serwis Mega został stworzony tak, aby zapewniać bezpieczeństwo przechowywanych w nim danych. Wszystkie dane w chmurze Mega są zaszyfrowane, przez co usługodawca odcina się od ewentualnych konsekwencji związanych z problemem piractwa.

REKLAMA

Kim Dotcom niedawno opuścił projekt i zaczął snuć teorie, że nie ufa już bezpieczeństwu i prywatności danych przechowywanych w Mega, które jest teraz w nowych rękach. Jednak opowieści Dotcoma, które zresztą nie są podparte żadnymi dowodami czy argumentami, wkładam między bajki, gdyż Dotcom zamierza uruchomić kolejny serwis tego typu. Dlatego psucie PR-u chmurze Mega interpretuję jako tworzenie sobie gruntu pod nowy produkt.

Wracając do konkretów, chmura Mega oferuje przyzwoite parametry oraz funkcje, które sprawiają, że chętnie z niej korzystam.

REKLAMA

To co wyróżnia Mega na tle konkurencji, to spora ilość miejsca, którą użytkownik dostaje za darmo - w bezpłatnym planie jest aż 50 GB miejsca na pliki w chmurze.

Usługa dostępna jest z poziomu przeglądarki internetowej, ale możemy również zainstalować dedykowane aplikacje na komputery Mac oraz PC-ty z systemami Windows i Linux. Mega udostępnia również funkcjonalne rozszerzenia do przeglądarek Chrome oraz Firefox. Nie ma również problemu z aplikacjami mobilnymi dla urządzeń z Androidem, iOS-em, Windows Phone’em i BlackBerry 10.

Sam korzystam intensywnie z aplikacji dla Androida, która początkowo służyła mi wyłącznie do zapisu kopii zapasowej zdjęć wykonywanych telefonami. Z czasem przekonałem się do Mega bardziej, byłem pewny niezawodności i stabilności działania aplikacji oraz całej chmury i zdecydowałem się trzymać tam również część dokumentów.

W praktyce wygląda to u mnie tak, że na Dysku Google mam masę dokumentów i arkuszy, które zapisuję w niezajmującym miejsca google’owym formacie. Zaś wszystkie PDF-y, .DOCe itp. trzymam w Mega.

W ten sposób z wszystkimi ważnymi danymi mieszczę się w dwóch darmowych chmurach, które nie tylko pozwalają na wygodną pracę online, ale również stanowią jeden z elementów kopii zapasowych ważnych danych.

Dlaczego duet Mega i Dysk Google, a nie samo Mega? Google Dysk wygrywa ze względu na możliwość pracy na dokumentach online - tworzenie, edycja itp. Mega tego nie potrafi, dlatego traktuję tę chmurę jako uzupełnienie Dysku Google.

Na razie w zupełności wystarcza mi bezpłatny plan taryfowy Mega, który oferuje 50 GB miejsca oraz limit transferu na poziomie 10 GB, który jest zerowany co każde 30 min. W praktyce limit ten jest wręcz nieodczuwalny, a zabezpiecza Mega przed użytkownikami chcącymi wykorzystać chmurę do różnych dziwnych celów.

Jeśli przestanę mieścić się w darmowych 50 GB, a porządkami na dysku nie uwolnię odpowiedniej ilości miejsca, to zapewne skorzystam z jednego z płatnych planów taryfowych. Oto one (w nawiasie podana wartość limitu transferu):

  • Pakiet 200 GB (1 TB) 4,99 euro/mies.
  • Pakiet 500 GB (2 TB) 9,99 euro/mies.
  • Pakiet 2 TB (4 TB) 19,99 euro/mies.
  • Pakiet 4 TB (8 TB) 29,99 euro/mies.

Decydując się na pakiety Mega można zapłacić za cały rok z góry. To bardzo korzystne rozwiązanie, gdyż cena jest wtedy odpowiednio niższa, co w praktyce przekłada się na prezent w postaci darmowych dwóch miesięcy.

Jaką chmurę wybrać - podsumowanie

Przyznaję, że mimo posiadania nielimitowanego konta w OneDrive… nigdy się do niego nie przekonałem. Chmura Microsoftu wydawała mi się zawsze mało intuicyjna, niewygodna, a aplikacje mobilne po prostu brzydkie. Dlatego nie zasmuciła mnie informacja o pogorszeniu darmowej i płatnej taryfy w chmurze OneDrive.

Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu dotychczasowych użytkowników OneDrive’a może czuć się zawiedzionych, rozczarowanych oraz zdesperowanych, bo Microsoft postawił ich pod ścianą, a czasu na znalezienie nowego miejsca na pliki trzymane w chmurze nie zostało dużo.

Osobiście polecam zarówno Dysk Google jak i chmurę Mega. Oba narzędzia są potężne, oferują bogate funkcje oraz wysoki poziom bezpieczeństwa - z jednej strony dwuetapowe logowanie, a z drugiej zaawansowane szyfrowanie danych.

Na rynku jest jednak sporo innych chmur, które warto wziąć pod uwagę. Posiadaczom iPhone’ów, iPadów i komputerów Mac szczególnie polecam sprawdzenie iClouda od Apple. Zaś osobom, które ponad wszystko stawiają bezpieczeństwo i prywatność sugeruję sprawdzić chmurę SpiderOak, którą poleca nie kto inny, jak Edward Snowden.

Użytkownikom, którzy potrzebują dużej ilości miejsca na zdjęcia gorąco polecam sprawdzenie Flickra, który za darmo oferuje 1 TB miejsca. Zaś tym, którzy mają jeszcze większe potrzeby sugeruję zapoznanie się z ofertą Amazon Cloud Drive. Amazon za zaledwie 11.99 dol./rok(!) oferuje nielimitowaną chmurę na zdjęcia oraz 5 GB na filmy i pliki. W wyższej taryfie, która kosztuje 59,99 dol./rok, Amazon Cloud Drive daje totalny brak limitów. Na wszystkie typy plików.

Osobom szukającym szczegółowego porównania wszystkich(?) chmur dostępnych na rynku polecam zapoznanie się ze wyczerpującymi opracowaniami przygotowanymi przez wikipedystów: porównanie usług hostingowych dla plików oraz porównanie usług backupu danych.

Mateusz Nowak
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA