Jaką chmurę wybrać (zamiast OneDrive)? Polecam to, z czego sam korzystam

Artykuł/Technologie 03.11.2015
Jaką chmurę wybrać (zamiast OneDrive)? Polecam to, z czego sam korzystam

Microsoft popsuł płatną oraz darmową ofertę chmury OneDrive i szukasz miejsca na swoje dokumenty i zdjęcia? Polecę ci chmury, z których sam korzystam i jestem więcej niż zadowolony.

Microsoft zaskoczył nas dzisiaj informacją o drastycznym pogorszeniu warunków korzystania z chmury OneDrive. Chmury, która do tej pory oferowała bardzo przyzwoite parametry w planie darmowym i wręcz genialne w planie płatnym.

Niestety Microsoft od przyszłego roku wprowadzi w życie zmiany, które będą polegały na obcięciu pojemności dysków, z których korzystają użytkownicy. Ci, którzy nie płacą, muszą liczyć się ze zmniejszeniem chmury do 5 GB, co jest wartością bardzo, bardzo małą – większość liczących się na rynku graczy oferuje lepsze parametry. Znikają też dodatkowe bonusy, jak ten, który dawał kilkanaście gigabajtów w zamian za uruchomienie funkcji zapisu zdjęć ze smartfonu prosto do chmury.

Ucierpią również ci, którzy płacą. Zniknie opcja nielimitowanej pojemności, która w praktyce działała na zasadzie darmowych 10 TB, po wykorzystaniu których konto zostawało powiększane o kolejne 10 TB. Teraz OneDrive będzie miał górną granicę na poziomie 1 TB.

Skoro Microsoft zepsuł Onedrive’a, to może warto poszukać jakiejś alternatywy?

Dysk Google

Aktywnie korzystam z Dysku Google, który oferuje rozbudowane funkcje i pozwala na wygodną pracę na plikach przechowywanych w chmurze.

W planie darmowym użytkownik otrzymuje 15 GB, które można rozbudować za pomocą pojawiających się co jakiś czas promocji w stylu: sprawdź zabezpieczenia konta i odbierz 2 GB lub skorzystaj z jakiejś aplikacji Google i odbierz kolejne 10 GB. Często bonusy są dorzucane również do nowych smartfonów i tabletów z Androidem.

Warto jednak pamiętać, że limit 15 GB na koncie Google jest współdzielony między Dysk Google, Zdjęcia Google i pocztę Gmail. Jeśli masz dużo wiadomości w skrzynce, to dysk będzie mniejszy. Ale i na to jest sposób – sprawdź kilka trików, które pomogą zwolnić sporo miejsca w Gmailu.

Dostęp do konta Google można zabezpieczyć za pomocą dwuetapowego logowania, które może być potwierdzane za pomocą kodów przesyłanych SMS-ami lub za pośrednictwem aplikacji Google Authenticator.

Z Dysku Google można wygodnie korzystać na najważniejszych typach urządzeń komputerowych, czyli na PC-tach i Makach (przeglądarka oraz aplikacje dedykowane), ale również na tabletach i smartfonach z systemem operacyjnym Android lub iOS.

Zaletą Dysku Google jest rozbudowany edytor online, który pozwala na wygodną pracę na każdym komputerze.

Nie trzeba nic instalować, wystarczy tylko zalogować się do Dysku i pracować na dokumentach tekstowych, arkuszach lub prezentacjach multimedialnych. Co ważne Dokumenty Google pozwalają na pracę w grupach oraz łatwe udostępnianie plików również osobom, które nie posiadają konta Google.

Co ważne, pliki tworzone w dokumentach Google i zapisywane w domyślnym, Google’owym formacie nie zajmują miejsca w chmurze. To bardzo przydatne usprawnienie, które w praktyce pozwala na zaoszczędzenie sporej ilości miejsca. Sam przechowuję tak tysiące dokumentów, które pobieram w formacie DOC lub PDF zawsze, gdy zajdzie taka potrzeba. Jednak w chmurze są zapisane w niezajmującym miejsca formacie.

Aplikacje mobilne Dysku i Dokumentów są bardzo wygodne w obsłudze. Jeśli jesteś jednak wymagającym użytkownikiem, to powinieneś się oswoić z myślą, że będziesz potrzebował kilku aplikacji. Jakiś czas temu Google wyodrębnił z aplikacji Dysku Google funkcje pakietu biurowego i są one teraz dostępne jako osobne, niezależne twory: Dokumenty Google (do plików tekstowych), Arkusze Google (do arkuszy kalkulacyjnych), Prezentacje Google (do prezentacji multimedialnych). Na niektórych telefonach może okazać się konieczne doinstalowanie przeglądarki PDF-ów, aby poprawnie otwierać ten typ plików.

Decydując się na zapisywanie zdjęć skompresowanych do formatu 16 Mpix skorzystamy z nielimitowanego miejsca na takie fotografie.

Chmura pomieści miliony naszych zdjęć, a my za to nie zapłacimy ani grosza. Jeśli zależy nam jednak na wysokiej jakości zapisanych fotografii, to będziemy mogli zmienić ustawienia i wgrywać do chmury zdjęcia w pełnym formacje, bez kompresji i bez straty jakości.

Jeśli zdecydujemy się na ten drugi wariant, to powinniśmy liczyć się z tym, ze darmowe 15 GB w chmurze Google będzie się kurczyło. A jeśli robimy sporo zdjęć i jednocześnie intensywnie korzystamy z Gmaila i Dysku Google, to będzie się kurczyło w bardzo szybkim tempie.

Wtedy zapewne staniemy przed wyborem czy chcemy zapłacić za konto Google i odblokować większą pojemność chmury, czy zrobić porządki w skrzynce odbiorczej, na Dysku oraz w zdjęciach. Osobiście mieszczę się w planie darmowym, gdyż do Zdjęć Google wrzucam pomniejszone do 16 Mpix fotografie, na Dysku Google przechowuję głównie dokumenty w niezajmującym miejsca formacie, a skrzynkę Gmail co jakiś czas po prostu sprzątam.

Google oferuje jednak całą gamę płatnych pakietów, które pozwalają na rozbudowanie pojemności konta. Są to:

  • Pakiet 100 GB za 1,99 dol./mies.
  • Pakiet 1 TB za 9,99 dol./mies.
  • Pakiet 10 TB za 99,99 dol./mies.
  • Pakiet 20 TB za 199,99 dol./mies.
  • Pakiet 30 TB za 299,99 dol./mies.

Mega

Drugą chmurą, z której regularnie korzystam jest Mega. Platforma została założona przez charyzmatycznego i kontrowersyjnego Kima Dotcoma – tego samego człowieka, który założył legendarny już serwis Megaupload, przez co później miał wiele problemów z prawem.

Serwis Mega został stworzony tak, aby zapewniać bezpieczeństwo przechowywanych w nim danych. Wszystkie dane w chmurze Mega są zaszyfrowane, przez co usługodawca odcina się od ewentualnych konsekwencji związanych z problemem piractwa.

Kim Dotcom niedawno opuścił projekt i zaczął snuć teorie, że nie ufa już bezpieczeństwu i prywatności danych przechowywanych w Mega, które jest teraz w nowych rękach. Jednak opowieści Dotcoma, które zresztą nie są podparte żadnymi dowodami czy argumentami, wkładam między bajki, gdyż Dotcom zamierza uruchomić kolejny serwis tego typu. Dlatego psucie PR-u chmurze Mega interpretuję jako tworzenie sobie gruntu pod nowy produkt.

Wracając do konkretów, chmura Mega oferuje przyzwoite parametry oraz funkcje, które sprawiają, że chętnie z niej korzystam.

To co wyróżnia Mega na tle konkurencji, to spora ilość miejsca, którą użytkownik dostaje za darmo – w bezpłatnym planie jest aż 50 GB miejsca na pliki w chmurze.

Usługa dostępna jest z poziomu przeglądarki internetowej, ale możemy również zainstalować dedykowane aplikacje na komputery Mac oraz PC-ty z systemami Windows i Linux. Mega udostępnia również funkcjonalne rozszerzenia do przeglądarek Chrome oraz Firefox. Nie ma również problemu z aplikacjami mobilnymi dla urządzeń z Androidem, iOS-em, Windows Phone’em i BlackBerry 10.

Sam korzystam intensywnie z aplikacji dla Androida, która początkowo służyła mi wyłącznie do zapisu kopii zapasowej zdjęć wykonywanych telefonami. Z czasem przekonałem się do Mega bardziej, byłem pewny niezawodności i stabilności działania aplikacji oraz całej chmury i zdecydowałem się trzymać tam również część dokumentów.

W praktyce wygląda to u mnie tak, że na Dysku Google mam masę dokumentów i arkuszy, które zapisuję w niezajmującym miejsca google’owym formacie. Zaś wszystkie PDF-y, .DOCe itp. trzymam w Mega.

W ten sposób z wszystkimi ważnymi danymi mieszczę się w dwóch darmowych chmurach, które nie tylko pozwalają na wygodną pracę online, ale również stanowią jeden z elementów kopii zapasowych ważnych danych.

Dlaczego duet Mega i Dysk Google, a nie samo Mega? Google Dysk wygrywa ze względu na możliwość pracy na dokumentach online – tworzenie, edycja itp. Mega tego nie potrafi, dlatego traktuję tę chmurę jako uzupełnienie Dysku Google.

Na razie w zupełności wystarcza mi bezpłatny plan taryfowy Mega, który oferuje 50 GB miejsca oraz limit transferu na poziomie 10 GB, który jest zerowany co każde 30 min. W praktyce limit ten jest wręcz nieodczuwalny, a zabezpiecza Mega przed użytkownikami chcącymi wykorzystać chmurę do różnych dziwnych celów.

Jeśli przestanę mieścić się w darmowych 50 GB, a porządkami na dysku nie uwolnię odpowiedniej ilości miejsca, to zapewne skorzystam z jednego z płatnych planów taryfowych. Oto one (w nawiasie podana wartość limitu transferu):

  • Pakiet 200 GB (1 TB) 4,99 euro/mies.
  • Pakiet 500 GB (2 TB) 9,99 euro/mies.
  • Pakiet 2 TB (4 TB) 19,99 euro/mies.
  • Pakiet 4 TB (8 TB) 29,99 euro/mies.

Decydując się na pakiety Mega można zapłacić za cały rok z góry. To bardzo korzystne rozwiązanie, gdyż cena jest wtedy odpowiednio niższa, co w praktyce przekłada się na prezent w postaci darmowych dwóch miesięcy.

Jaką chmurę wybrać – podsumowanie

Przyznaję, że mimo posiadania nielimitowanego konta w OneDrive… nigdy się do niego nie przekonałem. Chmura Microsoftu wydawała mi się zawsze mało intuicyjna, niewygodna, a aplikacje mobilne po prostu brzydkie. Dlatego nie zasmuciła mnie informacja o pogorszeniu darmowej i płatnej taryfy w chmurze OneDrive.

Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu dotychczasowych użytkowników OneDrive’a może czuć się zawiedzionych, rozczarowanych oraz zdesperowanych, bo Microsoft postawił ich pod ścianą, a czasu na znalezienie nowego miejsca na pliki trzymane w chmurze nie zostało dużo.

Osobiście polecam zarówno Dysk Google jak i chmurę Mega. Oba narzędzia są potężne, oferują bogate funkcje oraz wysoki poziom bezpieczeństwa – z jednej strony dwuetapowe logowanie, a z drugiej zaawansowane szyfrowanie danych.

Na rynku jest jednak sporo innych chmur, które warto wziąć pod uwagę. Posiadaczom iPhone’ów, iPadów i komputerów Mac szczególnie polecam sprawdzenie iClouda od Apple. Zaś osobom, które ponad wszystko stawiają bezpieczeństwo i prywatność sugeruję sprawdzić chmurę SpiderOak, którą poleca nie kto inny, jak Edward Snowden.

Użytkownikom, którzy potrzebują dużej ilości miejsca na zdjęcia gorąco polecam sprawdzenie Flickra, który za darmo oferuje 1 TB miejsca. Zaś tym, którzy mają jeszcze większe potrzeby sugeruję zapoznanie się z ofertą Amazon Cloud Drive. Amazon za zaledwie 11.99 dol./rok(!) oferuje nielimitowaną chmurę na zdjęcia oraz 5 GB na filmy i pliki. W wyższej taryfie, która kosztuje 59,99 dol./rok, Amazon Cloud Drive daje totalny brak limitów. Na wszystkie typy plików.

Osobom szukającym szczegółowego porównania wszystkich(?) chmur dostępnych na rynku polecam zapoznanie się ze wyczerpującymi opracowaniami przygotowanymi przez wikipedystów: porównanie usług hostingowych dla plików oraz porównanie usług backupu danych.

* Grafika: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement