Serwis społecznościowy czy tuba propagandowa? Na Wykopie wpadła grupa, która za pomocą skryptów manipulowała głosami

Felieton/Technologie 18.08.2015
Serwis społecznościowy czy tuba propagandowa? Na Wykopie wpadła grupa, która za pomocą skryptów manipulowała głosami

Serwis społecznościowy, w którym społeczność decyduje, co jest wartościowe, a co nie? Mrzonka. Nowa afera na Wykopie pokazała, jak i kto steruje głosami.

Idea stojąca za powstaniem Digga, Reddita i Wykopu jest szczytna. W jej zamyśle to aktywni internauci mają znajdować, weryfikować i polecać sobie warte uwagi treści. I w większości przypadków te teoretyczne założenia sprawdzają się w praktyce. Czasami potrzebna jest większa lub mniejsza pomoc czy też opieka moderacji, ale generalnie system działa.

Zdarzają się jednak wyjątki, gdy tym dobrze pracującym organizmem zbudowanym ze stosunkowo stałej społeczności ktoś próbuje sterować. Co gorsza, często dzieje się to na zasadzie manipulacji lub niejawnych działań, mających na celu osiągnięcie określonych korzyści.

Takich przykładów nie brakuje również na Wykopie. Zwykle są to jednak działania na stosunkowo niską skalę, gdzie osobie dodającej jakąś treść do serwisu zależy na tym, aby została ona zauważona. Bo zauważenie na Wykopie wiąże się ze stosunkowo łatwym dotarciem do wielu odbiorców. A to kusi.

Dlatego w mediach społecznościowych często można natrafić na prośby autorów tekstów blogowych lub filmów na YouTubie, którzy proszą znajomych o wykopanie ich znaleziska, co przełoży się na znacznie większą oglądalność materiału. A to zaś przekłada się często na wzrost zarobków np. z reklam.

I w takich działaniach nie ma niczego złego. Takie drobne prośby stały się przecież nieodłącznym elementem serwisów społecznościowych, a czym innym jak właśnie serwisem społecznościowym nie jest Wykop?

Sytuacja wygląda jednak nieco inaczej, gdy w grę wchodzi polityka, a za nią pieniądze, idee, przekonania i zaangażowanie dziesiątek, a nawet setek osób.

#4konserwy, czyli pewna grupa postanowiła pójść o krok dalej

Na Wykopie powstała grupa nazwana #4konserwy, która w zorganizowany sposób manipulowała głosami i decydowała o tym, co zostanie wykopane i trafi na stronę główną, a co zostanie zakopane i przepadnie praktycznie bez śladu.

Grupa #4konserwy działała w sposób przemyślany i dobrze przygotowany. Porozumiewali się za pomocą prywatnej grupy na Slacku, gdzie dyskutowano oraz podejmowano kluczowe decyzje.

Członkowie grupy przygotowali również specjalny skrypt, który instalowali u siebie wszyscy zainteresowani. Skrypt ten pozwalał na manipulowanie głosami i szybkie wykopywanie lub zakopywanie znalezisk.

Ze zrzutów ekranu, które wyciekły do Sieci wynika, że gdyby grupa na Slacku osiągnęła pułap 100 członków, to #4konserwy byłyby w stanie wykopać, za pomocą skryptu nazwanego Perpetum Prawakum, dowolne znalezisko na stronę główną Wykopu w ciągu sekundy.

Afera ta jest o tyle poważna, że zamieszani są w nią najbardziej aktywni członkowie serwisu Wykop, którzy w ogólnym rankingu zajmowali bardzo wysokie pozycje. Sprawa ma też podłoże polityczne, gdyż nazwy skryptów, czyli “Perpetum Prawakum” i “Prawator” nie były przypadkowe. Ich twórcy za cel wzięli sobie walkę z lewicowymi przeciwnikami i w zautomatyzowany sposób próbowali propagować prawicowe treści.

Wykop wyciąga konsekwencje, ale nie takie, jakich spodziewała się społeczność

Administracja serwisu podjęła decyzję o ukaraniu zdemaskowanych osób banami. Kary nałożone na konta tych użytkowników wydają się być jednak śmiesznie niskie. Część grupy manipulatorów została ukarana banami tygodniowymi, inni zaś miesięcznymi.

W komentarzach na Wykopie można spotkać się z głosami zdziwienia, a stali użytkownicy odbierają tak krótkie kary jako przyzwolenie moderatorów na dalsze manipulowanie głosami.

Z tym zdaniem nie zgadza się jednak Anna Stecka, Community Manager Wykop.pl, która w rozmowie ze Spider’s Web powiedziała:

Wczorajsze bany należy potraktować jako pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. Kolejne złapane na manipulacjach osoby zakończą swoją przygodę z Wykopem permanentnie.

Podejrzewałem, że krótkie kary nałożone na grupę manipulującą głosami mogą być tylko pierwszą reakcją, mającą na celu szybkie odcięcie niechcianych użytkowników od dostępu do serwisu. Jednak przedstawicielka Wykopu zapewnia, że nie planuje się przedłużenia banów dla już zbanowanych osób, a wyjątkiem ma być sytuacja, w której użytkownicy podczas trwania bana będą próbowali po raz kolejny naruszać regulamin serwisu (np. zakładając kolejne konta).

W komentarzach na Wykopie można przeczytać o pomysłach pozwalających zapobiec podobnym nadużyciom i manipulacjom w przyszłości. Użytkownicy sugerują wprowadzenie limitu wykopów i zakopów, podobnego to tego, które mają zielone konta młodych stażem użytkowników. W teorii częste głosowanie mogłoby być potwierdzane kodem Captcha, który utrudniłby działanie skryptów.

Wykop nie planuje jednak takich zmian.

Wprowadzenie ograniczeń na głosowanie nie rozwiąże problemu osób korzystających ze skryptów, dlatego też nie planujemy takich rozwiązań wprowadzać. Skupimy się raczej na rozbudowaniu narzędzi, które w szybszy sposób pozwolą naszym moderatorom na wykrywanie takich sytuacji.

 

Jak pokazała wczorajsza afera, bardzo trudno jest manipulować Wykopem w taki sposób by nikt tego nie zauważył. Głosy w znaleziskach są jawne, każdy więc może sprawdzić kto, kiedy, na jaki temat, w jakim czasie i czyim znalezisku oddawał swój głos, a jawność tych informacji powoduje, że każde, nawet najmniejsze odchylenie od normy zaraz zostanie wychwycone przez czujne oko Wykopowiczów – wyjaśniła Anna Stecka, Community Manager Wykop.pl.

Aferę w teorii można uznać za zamkniętą. Winni zostali wykryci i ukarani. Jednak pod znaleziskiem pt.: “Afera banhammera”, które rzuciło światło na problem manipulacji na Wykopie, można znaleźć wiele ciekawych komentarzy. Z lektury których wynika, że główni bohaterowie tej opowieści są bardzo zdeterminowani i zapewne będą próbowali w jakiś sposób wrócić do gry.

* Grafika: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement