Oto Galaxy Note 5, czyli znak, że już czas zapomnieć o wymiennych bateriach i kartach SD

News/Sprzęt 05.08.2015
Oto Galaxy Note 5, czyli znak, że już czas zapomnieć o wymiennych bateriach i kartach SD

Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że kolejny phablet koreańskiego potentata na rynku smartfonów będzie przypominał tegoroczny topowy smartfon. Galaxy Note 5, tak jak Galaxy S6, ma mieć konstrukcję zbliżoną do iPhone’a.

Już rok temu, na chwilę przed premierą nowych iPhone’ów od Apple, pojawiła się odpowiedź Samsunga na nadchodzący smartfon firmy z Cupertino. Galaxy Alpha był bardzo różny od tego, do czego przyzwyczaiły nas poprzednie modele w plastikowych obudowach projektowane od kilku lat na jedno kopyto.

Samsung jak Apple?

W Galaxy Alpha, który trafił do sprzedaży chwilę przed premierą iPhone’a 6, producent postawił na metalowe wykończenie. Firma zrezygnowała też z jednej rzeczy, które wyróżniały smartfony Samsunga z Androidem na tle produktów Apple – możliwości rozszerzenia wbudowanej pamięci za pomocą kart microSD. Okazało się, że taka zmiana stylistyki i usunięcie slotu na microSD w Galaxy Alpha zapowiedziały to, co spotkało Galaxy S6.

Twórcy smartfonów z Androidem od lat za dwie ważne zalety swoich urządzeń podawali możliwość rozszerzenia pamięci za pomocą kart pamięci i wymiany akumulatora w dowolnym momencie. Samsung zresztą na bazie wymiennego ogniwa zbudował zresztą kampanię marketingową wall-huggers. Tak jak jednak Galaxy Alpha wyglądał jak produkt z klasy premium i miał wymienne ogniwo, tak tegoroczny smartfon już możliwość wymiany akumulatora stracił.

Galaxy S6 to zmiana w podejściu do projektowania

Galaxy S6 był pierwszym smartfonem z górnej półki od Samsunga, w którym nie wykorzystano obudowy wykonanej z plastiku. Zamiast tego użyto szlachetniejszych materiałów, takich jak szkło i metal. Wykorzystanie obudowy unibody sprawiło jednak, że Galaxy S6 i tym samym Galaxy S6 Edge nie dają już możliwości samodzielnej wymiany akumulatora.

Wszelkiej maści geeki są mocno zniesmaczone tym faktem, ale nie pozostaje nic innego, jak… się pogodzić z takimi zmianami. Nie zdziwię się, jeśli taką samą drogą pójdą inni producenci, którzy jeszcze dają możliwość samodzielnej wymiany ogniwa. Samsung w końcu nie zrezygnował z wymiennego akumulatora przez widzimisię działu projektowania, to była przemyślana decyzja strategiczna.

To Apple wyznaczył ten trend

galaxy-note-5
Samsung Galaxy Note 5, źródło: droid-life.com

Co tu dużo mówić – do niewymiennych akumulatorów przyzwyczaił nas Apple. Samsung po latach przyjął taką samą taktykę. Nie powinno to być zresztą zaskoczeniem. Osoby kupujące dodatkowe akumulatory do telefonów to prawdziwa nisza, a dla masowego odbiorcy ważniejsza jest ładna obudowa unibody. Z kolei zanim ogniwo się zużyje… i tak operator sprzeda już nowy telefon.

Wygląda na to, że po Galaxy Alpha i Galaxy S6 kolejnym urządzeniem, które doczeka się takiej zmiany i straci wymienny akumulator będzie topowy phablet w ofercie Samsunga. Jak donosi Droid Life, Galaxy Note 5 też będzie pozbawiony klapki skrywającej wymienne ogniwo zasilające. Zrezygnowano z tego na rzecz obudowy jednoczęściowej.

Brak slotu na kartę pamięci to większy problem niż niewymienne ogniwo

galaxy-note-5-2
Samsung Galaxy Note 5, źródło: droid-life.com

Tak jak sam wolę ładny smartfon w obudowie unibody bez wymiennej baterii, tak ta zmiana może się Samsungowi odbić czkawką. Wszystko przez kampanię wall-huggers, w której koreańska firma naśmiewała się z użytkowników prądożernych iPhone’ów szukających gniazdek. 3000 mAh pojemności ogniwa w Galaxy Note 5 nie brzmi obiecująco.

Na plus można zaliczyć z kolei wersję Dual-SIM, która pojawi się w Malezji i na pewnie kilku innych azjatyckich rynkach. To jest już jednak standardem, że w tym regionie świata nawet urządzenia z górnej półki doczekują się wariantów pozwalających na pracę z dwoma sieciami telefonii komórkowej jednocześnie, a Galaxy Note 5 nie jest bynajmniej ewenementem.

Nieco mniej wyrozumiałym można być z kolei dla decyzji Samsunga, by pozbawić telefonów slotu na kartę microSD. Nie chodzi o to, że 128 GB to za mało przestrzeni na dane – po prostu podobnie jak w przypadku Apple, smartfony w wariancie o wyższej pojemności pamięci są znacznie droższe, niż smartfon w podstawowej wersji i dodatkowa karta.

W zamian za brak wymiennego akumulatora, który większości użytkowników i tak nie interesuje, dostajemy schludniejsze opakowanie podzespołów. Usunięcie slotu na microSD to z kolei nic innego, jak naśladowanie Apple’a i mało elegancki skok na kasę.

Czytaj również:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement