Canon zaliczył potężną wpadkę. Na szczęście poradził sobie z tym lepiej niż konkurencja

Artykuł/Foto 11.05.2015
Canon zaliczył potężną wpadkę. Na szczęście poradził sobie z tym lepiej niż konkurencja

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy to Nikon mógł być kojarzony z problemami związanymi z matrycami, ale jak widać, firma nie jest jedyna. Tym razem problemy pojawiają się w Canonach 750D i 760D. Wewnątrz ich matryc pojawiają się nieusuwalne plamki, które są widoczne na zdjęciach.

W przypadku Nikona przez długie miesiące słyszeliśmy o problemach lustrzanki D600. W tych aparatach matryce brudziły się podejrzanie szybko, nawet jeśli obiektywy nie były wymieniane. Powodem była wyjątkowo krucha konstrukcja ruchomych elementów komory lustra. Przy ruchach lustra fragmenty wnętrza aparatu zaczynały się kruszyć, a ich drobne odłamki pokrywały matrycę. W takim przypadku wystarczyło wydmuchać ten „kurz”, choć problem po kilku tygodniach wracał.

W przypadku Canona sprawa wygląda zdecydowanie gorzej

Problem Canona wygląda na pierwszy rzut oka bardzo podobnie. W lustrzankach EOS 750D i EOS 760D pojawia się mnóstwo drobnych plamek na matrycy, które są widoczne na zdjęciach, jeśli fotografuje się na wysokich przysłonach. Nie wiadomo, dlaczego kropki powstają.

Fot. LensRentals
Fot. LensRentals

Problem jest jednak znacznie poważniejszy, ponieważ nie da się go naprawić żadnymi domowymi sposobami. Kropki pojawiają się wewnątrz matrycy, a konkretnie między powierzchnią sensora a szklanym filtrem, który go przykrywa. Wyczyszczenie tych elementów w warunkach domowych jest praktycznie niemożliwe, bo wymaga rozkręcenia niemal całego aparatu. Nawet gdyby ktoś się tego podjął, wiąże się to oczywiście z utratą gwarancji.

Sprawę zauważyła wypożyczalnia sprzętu

Sprawę nagłośnił amerykański serwis LensRentals.com, który zajmuje się wypożyczaniem sprzętu foto. Serwis już po raz kolejny informuje o problemach z aparatami. Wcześniej LensRentals zabrał głos w głośnej sprawie plam na matrycy Nikona D600. Wówczas właściciele serwisu przedstawili niezbyt chlubne statystyki, z których wynikało, że problem Nikona był poważny.

Wycinek zdjęcia nieba z "zainfekowanych" aparatów. Fot. LensRentals
Wycinek zdjęcia nieba z „zainfekowanych” aparatów. Fot. LensRentals

Tego typu problemy bardzo często zauważają wypożyczalnie sprzętu fotograficznego. Aparaty są tam w ciągłym obiegu, a u fotografów pracują na pełnych obrotach. Często nie są też przesadnie dobrze traktowane. Nic więc dziwnego, że to wypożyczalnie zauważają problemy, których nie sposób przewidzieć na etapie recenzji sprzętu.

Na razie trudno ocenić skalę problemu. LensRentals wypożycza obecnie po 10 aparatów Canon 750D i 760D. Kropki pojawiły się na matrycach czterech lustrzanek 750D i dwóch 760D. Teoretycznie problem może więc dotyczy 30% aparatów, choć trzeba pamiętać, że próba 20 sztuk nie jest w żadnym wypadku miarodajna.

Na szczęście Canon stanął na wysokości zadania

Reakcja Canona była błyskawiczna. Producent na swojej amerykańskiej stronie przyznał się do błędu i przeprosił użytkowników, których dotknął problem. Canon informuje także, które aparaty są narażone na powstanie kropek. Jeżeli numer seryjny twojego EOS-a 750D/760D zaczyna się od cyfr 01 lub 02, jesteś w grupie ryzyka. Canon jednocześnie informuje, że jeśli pod klapką baterii jest umieszczony znacznik z czarną kropką, aparaty są wolne od wady, niezależnie od numeru seryjnego.

134302_canon-T6i

„Zainfekowane” numery seryjne zaczynające się od 01 i 02 mogą sugerować, że problemy pojawiają się w lustrzankach z początkowych etapów produkcji.

Najważniejszą informacją jest jednak fakt, że amerykański oddział Canona zapowiedział, że bezpłatnie naprawi wszystkie aparaty dotknięte problemem. Dobrze, że tym razem obyło się bez procesów, gróźb i rozczarowań użytkowników.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement