Patrz w niebo, bo już niedługo znów ujrzymy na nim gigantyczne zeppeliny

Artykuł/Technologie 02.04.2015
Patrz w niebo, bo już niedługo znów ujrzymy na nim gigantyczne zeppeliny

Historia wielkich zeppelinów nie trwała długo, lecz zdążyła wyryć się w wyobraźni entuzjastów awiacji i wizjonerów dziedziny transportowej. Wiele wskazuje na to, że ich marzenia o ponownym ujrzeniu na niebie tych gigantów, mogą w niedalekiej przyszłości się spełnić.

Gdy Hrabia Zeppelin tworzył swą pierwszą, wypełnioną gazem maszynę latającą w 1900 roku, nie mógł przewidzieć, jak rewolucyjna, a jednocześnie boleśnie krótka będzie historia jego innowacji. Wielkie sterowce odegrały na początku XX w. ogromną rolę w transporcie turystycznym oraz towarowym.

Siały postrach podczas I Wojny Światowej, szczególnie wśród Brytyjczyków, podczas nalotów na Wyspy. W końcu, po legendarnej dziś katastrofie Hindenburga, mierzącego 245 metrów Behemota wśród zeppelinów w 1937 roku, krótka historia podniebnych gigantów dobiegła końca.

Katastrofa Hindenburga
Katastrofa Hindenburga

Próby wskrzeszenia sterowców podejmowane były wielokrotnie, lecz do tej pory nigdy nie udało się tego dokonać na większą skalę. Za wyjątkiem ciekawostek w stylu Zeppelina NT, który służy głównie do przelotów widokowych i jako nośnik reklam, nie uświadczymy na niebie zbyt wielu wypełnionych gazem maszyn.

Wygląda na to, że w najbliższych latach zeppeliny znów zaczną wpisywać się w krajobraz

Wszystko za sprawą kilku firm, które mają zamiar zrewolucjonizować dzisiejszy transport, oddając jednocześnie hołd historii i nowoczesnym technologiom.

W Wielkiej Brytanii trwają w tej chwili prace nad Airlander 10, stworzonym przez firmę Hybrid Air Vehicles (HAV). Ten mierzący 92 metry długości zeppelin, mogący przenosić do 10 ton ładunku ma stanowić pierwszy krok ku zapełnieniu przestworzy setkami podobnych pojazdów. Jak określają go twórcy, Airlander to krzyżówka balonu, samolotu oraz poduszkowca.

Jego aerodynamiczna konstrukcja oraz zbiornik helu o potężnej pojemności mają zagwarantować możliwość przebywania w powietrzu przez 5 dni przy pełnym załadunku, wznosząc się na maksymalną wysokość 6100 m, z prędkością do 148 km/h (bez załadunku).

HAV jest na etapie poszukiwania inwestorów, którzy chcieliby dołożyć swoją cegiełkę do projektu, który wsparł już brytyjski rząd grantem w wysokości 3,4 mln funtów, a także… frontman zespołu IronMaiden, Bruce Dickinson. Rockman nie tylko zainwestował 250 tys. funtów w ten projekt, lecz także nadał sprawie stosownego rozgłosu, co powinno przyciągnąć potencjalnych zainteresowanych.

Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, jeszcze w tym roku Hybrid Air Vehicles rozpocznie pierwsze testy swojej maszyny, a start komercyjnej produkcji ma mieć miejsce już w 2016 r. Firma planuje także konstrukcję Airlandera 50, dwukrotnie większego brata modelu Airlander 10.

Jeszcze prędzej możemy ujrzeć zeppeliny po drugiej stronie Atlantyku

Dzięki dotacji rządowej w wysokości 3 mln dol. amerykańska firma Aeros jeszcze w tym roku może wprowadzić do komercyjnego obiegu swoje niemal największe dziecko, które odbyło dziewiczy lot w 2013 roku jako Aeroscraft Dragon Dream. Prawdziwego potwora, który swoimi gabarytami przyćmić może nawet legendarnego Hindenburga.

Planowana flota Aeroscraftów ma składać się z czterech modeli, w tym trzech transportowych gigantów, z których największy mierzył będzie ponad 280 (sic!) metrów długości i udźwig aż 500 ton, co uczyni go największym istniejącym, podniebnym pojazdem transportowym.

aeroscraft3

Model który ma ujrzeć światło dzienne na rynku w 2015 roku jest nieco mniejszy, mierząc 240 metrów długości i 250 ton udźwigu, lecz nie mniej imponujący. Planowanych jest kilka wersji „wyposażenia”, zależnie od przeznaczenia pojazdu. Począwszy od zastosowań stricte wojskowych, poprzez transport nadwymiarowych obiektów aż po przewozy turystyczne (Aeroscraft w tej wersji ma pomieścić aż 250 pasażerów) i… powietrzne hotele.

Analogicznie do projektu Airlander od HAV, Aeros nie zamierza poprzestać na na czterech modelach, lecz planuje zapełnienie przestrzeni powietrznej swoimi maszynami, chcąc tym samym zrewolucjonizować logistykę na świecie.

Współczesne zeppeliny niosą ogromny potencjał

Jak to zwykle bywa, tego typu technologie rozwijają się przede wszystkim pod czujnym okiem sił zbrojnych. Zarówno HAV jak i Aeros w początkowych fazach miały służyć wyłącznie jako pojazdy militarne – dzięki swoim gabarytom, lekkiej (a do tego kuloodpornej) konstrukcji i możliwości startu, oraz lądowania niemalże w dowolnym miejscu, stanowią one idealny środek transportu dla wojska, umożliwiający zrzut sprzętu i ludzi w niedostępnych dotychczas rejonach.

Podniebne giganty są też znacznie bardziej przyjazne środowisku od tradycyjnych samolotów. Choć nadal potrzebują paliwa, by zasilić poruszające je silniki, zużywają go ponad trzykrotnie mniej niż największe na świecie samoloty pasażerskie. Biorąc pod uwagę prace nad wykorzystaniem alternatywnych źródeł energii w awiacji, za kilka lat być może ujrzymy sterowiec w całości napędzany energią słoneczną.

aeroscraft2

Zeppeliny mogą również stać się strategicznym środkiem transportu dla służb medycznych, organizacji pomocy najuboższym krajom, czy nawet straży pożarnej – Aeros wśród rozlicznych zastosowań swojego pojazdu przewiduje także wersję mogącą przenosić zbiorniki z wodą, by gasić pożary tam, gdzie dotąd nie było to możliwe.

Potencjał transportowy zeppelinów także w tym roku ma zamiar wykorzystać główny dostawca uzbrojenia Stanów Zjednoczonych – Lockheed Martin, który w swojej ofercie posiada już pojazd tego typu, o nazwie Hybrid Airship. Podobnie jak Airlander, jest to krzyżówka sterowca z amfibią, co umożliwia maszynie lądowanie w każdych warunkach. Jak w zeszłym roku donosiła agencja Reuters, Lockheed Martin planuje wykorzystać swój własny sterowiec do transportu niezbędnego sprzętu na koło podbiegunowe.

Marzenie szaleńca wkrótce może się ziścić

Perspektywa ujrzenia na niebie owych gigantów jest niezwykle fascynująca. Choć pod pewnymi względami zeppeliny mogą się wydawać technologią nie mającą racji bytu w starciu ze współczesnymi samolotami (jak choćby prędkość przelotu), to jednak oferują o wiele więcej w kwestiach opisywanych w tym artykule.

Możliwość lądowania w każdych warunkach, na każdym terenie i niewyobrażalne dotychczas dla samolotów zdolności ładunkowe czynią powrót zeppelinów jak najbardziej prawdopodobny. Ich globalne zastosowanie z pewnością ma potencjał zrewolucjonizować oblicze transportu i dać człowiekowi nowe możliwości, tworzenia niesamowitych konstrukcji na nieosiągalnych do tej pory terenach.

Najbliższe lata pokażą, czy istotnie będziemy mieli do czynienia z rewolucją, czy też Zeppeliny ponownie zginą w odmętach historii. Z całego serca trzymam kciuki za to pierwsze.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement