Tworząc TAKIE mikrotransakcje jesteście przeciwnikami gier – przez DLC do Mortal Kombat X wrze w sieci

Felieton/Gry 16.04.2015
Tworząc TAKIE mikrotransakcje jesteście przeciwnikami gier – przez DLC do Mortal Kombat X wrze w sieci

Wrze. Bulgocze. Grzmi. Polskie i zagraniczne poletko skupione wokół gier wideo debatuje na temat DLC do długo oczekiwanego Mortal Kombat X. Wydawca gry pozwala za ich pomocą nauczyć się kombinacji Fatality po naciśnięciu zaledwie dwóch przycisków. Tyle wystarcza, aby w Internecie powstała prawdziwa burza. Round one, fight!

If you make or buy microtransactions like this, you are an enemy of gaming.” – taki tweet przywitał mnie po otworzeniu mobilnej aplikacji. Adrian Chmielarz, twórca bardzo dobrej gry przygodowej The Vanishing of Ethan Carter, dał w ten ostry sposób znać, jakie ma stanowisko względem DLC do Mortal Kombat X. Oczywiście mowa o tych pakietach, które ułatwiają wykonywanie niezwykle brutalnych animacji kończących. No i się zaczęło.

O co właściwie chodzi?

Chociaż pudełkowe Mortal Kombat X można było kupić w części sklepów jeszcze w piątek, długo oczekiwana bijatyka miała swoją właściwą premierę dopiero 14 kwietnia 2015 roku. Wraz z pojawieniem się gry na platformach cyfrowej dystrybucji, zadebiutowały również opcjonalne DLC. Jedno z nich wzbudziło masę kontrowersji – pozwala bowiem używać łatwych sekwencji Fatality za pomocą prostej kombinacji dwóch przycisków.

mortal kombat 1 fatality

Fatality to znak rozpoznawczy serii. To jeden z elementów, dzięki którym pierwsze Mortal Kombat stało się rozpoznawalne i sławne. Gdy Ed Boon pracował nad debiutancką odsłoną, poszukiwał elementów, które mogłyby odróżnić jego dzieło od innych reprezentantów popularnego wtedy gatunku bijatyk. Poza brutalnością i wykorzystaniem elementów lokacji były to właśnie sekwencje Fatality.

Aby wykonać Fatality, konieczne było pokonanie przeciwnika. Gdy ten chwiał się już na nogach, można było wprowadzić długą kombinację przycisków, po której postać zwycięzcy w niezwykle brutalny i efekciarski sposób zabijała oponenta. Pomysł Boona okazał się strzałem w dziesiątkę. Fatalities nie tylko zostały w serii, ale ulegały nieustannym rozszerzeniom i ulepszeniom. Mortal Kombat X będzie jednak pierwszą grą, w której umiejętność wprowadzania kombinacji Fatality jest bezpośrednio do kupienia.

Wystarczy zapłacić, a twoja kopia Mortal Kombat X nauczy się Fatality za ciebie.

Pakiet „Mortal Kombat X 5 łatwych fatality” kosztuje w polskim PlayStation Store mniej niż 5 złotych. Oczywiście DLC możemy kupić kilkukrotnie, ułatwiając Fatality wszystkim postaciom w grze. Po zakupie pakietu nie trzeba już znać długich sekwencji naciskanych po sobie przycisków. Wystarczy wcisnąć dwa z nich, a wybrany przez nas wojownik już kąpie się w jusze, krwi i wnętrznościach pokonanych wrogów.

mortal kombat x DLC

Trzeba zaznaczyć, że fani serii jeszcze nigdy nie mieli do czynienia z takim DLC. Mogliśmy kupować postacie, areny, wewnętrzną walutę (którą dało się wymienić na nowe animacje kończące) czy alternatywne stroje, lecz łatwiejsze Fatality – to zupełnie nowy pomysł na zarobek, który spotkał się z miażdżącą krytyką weteranów serii. Tych, którzy na Mortal Kombat zjedli zęby i rozmaite kombinacje ciosów mają od lat wypalone pod czaszką. O ich zdolnościach manualnych nawet nie będę wspominał.

Czy płatne ułatwienie naprawdę jest tak okropne, jak wskazuje na to Adrian Chmielarz?

Legendarny twórca gier komputerowych (Tajemnica statuetki!) ma skrajnie negatywny stosunek do pomysłu na dodatkowy zysk NetherRealms i Warner Bros. Wtóruje mu przytłaczająca większość użytkowników Twittera, która skomentowała jego wpis w serwisie społecznościowym. Trudno się temu dziwić. Moje pierwsze odczucia były dokładnie takie same.

Gorsza od DLC jest chyba tylko postępująca degrengolada gier Free2Play. Nie mam nic przeciwko wielkim i opasłym pakietom Downloable Content, jak miało to miejsce w przypadku Skyrima, Fallout: New Vegas czy nadchodzącego rozszerzenia do świetnego Dragon Age: Inkwizycja. Kiedy jednak wydawca chce naciągać fanów serii na alternatywne stroje, paczki okularów przeciwsłonecznych dla bohaterów czy symboliczną już końską zbroję, zbiera we mnie złość. Ta jedynie narasta, gdy dowiaduję się, że ktoś naprawdę to kupuje.

Z pakietem „Mortal Kombat X 5 łatwych fatality” jest inaczej. On nie tylko zdziera graczy na coś, co już od początku jest w kodzie gry, ale pośrednio wpływa na balans rozgrywki. Fatality nie są częścią mechaniki podczas starcia. Zawsze jednak uchodziły za pokaz umiejętności. Nawet te najprostsze do wykonania. Za wizytówkę gracza. Za dowód na to, że dzierżyciel kontrolera opanował tytuł w wystarczającym stopniu. Fatality było w końcu sposobem na dyskredytację oponenta i pokazanie mu, gdzie jego miejsce – najczęściej w jakiejś kadzi ze żrącym kwasem.

Z drugiej strony nie brak obrońców DLC do Mortal Kombat X.

Adam Bednarek z portalu Gamezilla pisze:

„Już zaczynają się komentarze. Że co to za czasy, że robi się z nas głupków, że wydawcy są pazerni. A ja nie widzę w płatnym fatality nic złego. O, gdyby to była jedyna opcja, żeby cios wyprowadzić – wtedy można iść na wojnę z twórcami. Ale przecież można nie korzystać z łatwej kombinacji lub zdobyć ją w grze. Sięgnięcie po portfel to możliwość. Wybór.

Dlaczego nie mogę grać tak jak chcę, tylko muszę słuchać się hardkorowców, według których wszystko trzeba zdobyć samemu? Może nie mam czasu i ochoty na odblokowanie i uczenie się, ale chcę mieć dostęp do wszystkich rzeczy? To płacę – moja sprawa. Niech każdy gra jak lubi.”

Mógłbym się pod tym podpisać rękoma i nogami. Gdyby nie tryb wieloosobowy.

Walki z innymi żywymi graczami to prawdziwa esencja każdego Mortal Kombat. To pokaz siły, determinacji, zręczności, czasu reakcji, umiejętności i doświadczenia. Na doświadczenie składają się właśnie bardziej zaawansowane ciosy, które wykonujemy za sprawą złożonych kombinacji na kontrolerze. Tych jeszcze nie można kupić, ale łatwe Fatality już tak. Zmienia to pryzmat, przez jaki dotychczas postrzegałem sieciowych oponentów.

mortal kombat x 2

Gdy moja postać ginęła w brutalnej, efekciarskiej animacji Fatality, mogłem złościć się na żywego przeciwnika, ale nie mogłem odmówić mu szacunku. Upokorzył mnie tylko dlatego, że zna ten tytuł lepiej ode mnie, pamięta kombinacje ciosów i sekwencje Fatality. Teraz wykonanie brutalnych animacji kończących będzie oznaczać jedynie tyle, że ktoś doładował konto w PS Store. Dzięki niech będą Raidenowi, ponieważ póki co wszystko wskazuje na to, że trudniejsze sekwencje Fatality dalej będą zarezerwowane jedynie dla najlepszych.

Budowany od wielu odsłon system może paść w gruzach.

Mikro-transakcje to tylko jeden ze sposobów na łatwiejsze animacje kończące. Drugim są monety ze świetnych, pobocznych mini gier. One również pozwalają na nauczenie się ułatwionego Fatality przez wybraną postać. Oczywiście z czasem o monety coraz trudniej, natomiast DLC wydają się bardziej i bardziej kuszące. W końcu kto nie chce samemu przetestować wszystkich animacji kończących?

mortal kombat x 3

Gdyby płatne ułatwienia dotyczyły jedynie trybu dla jednego gracza – nie widzę problemu. Twoja gra, twoja płyta, twoja piaskownica i twoje wirtualne środowisko. Grasz jak chcesz, grasz jak lubisz i korzystasz z tych ułatwień, na które masz ochotę. Skróty kombinacji dotyczą jednak również trybu wieloosobowego, co jest już atakiem na balans i przyjemność płynącą z rozgrywki.

Nie mam nic przeciwko ułatwieniom, o ile te nie przeszkadzają pozostałym graczom. Właśnie dlatego szerokim łukiem omijam produkcje Free2Play. Chociaż za Mortal Kombat X przyszło mi słono zapłacić, wydawca do spółki z twórcami przejmuje jedną z najgorszych praktyk charakterystycznych dla degrengolady drążącej branżę gier. Pozostaje nauczyć się bardziej wymagających sekwencji kończących.

Szkoda, bo po pierwszych godzinach z tytułem Mortal Kombat X stwierdzam, że jest po prostu RE-WE-LA-CYJ-NY.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement