Ten komunikator sprawił, że odinstalowałem Facebook Messengera

Felieton/Technologie 30.03.2015
Ten komunikator sprawił, że odinstalowałem Facebook Messengera

Nie będę ukrywał, że ostatnie zmiany Facebooka w ichniejszym Messengerze niespecjalnie do mnie trafiły. Jako że mam więcej niż 13 lat, możliwość odpowiadania GIF-ami, dźwiękami oraz funkcja wklejania ikon do robionych przeze mnie zdjęć zdecydowanie nie są tym, czego potrzebuję w codziennej komunikacji. Dlatego postanowiłem skasować komunikator Facebooka i zastąpić go czymś lepszym.

Nie oznacza to jednak, że przestałem z niego korzystać. Messenger to komunikator, którego obecnie używa prawie cały świat. Dlatego absolutnie nie mam potrzeby całkowitego rezygnowania z niego. Jednak nie ukrywam, że chętnie wypróbowałbym jego wersję “Lite”, która byłaby pozbawiona większości funkcji, ale w zamian za to oferowała maksymalnie prosty i czytelny interfejs, dzięki któremu prowadzenie rozmów byłoby jeszcze prostsze.

Wtedy znalazłem multikomunikator Disa.

Choć z ręką na sercu muszę przyznać, że słowo “multikomunikator” zostało tu użyte bardzo na wyrost. Disa bowiem oficjalnie wspiera wyłącznie Facebook Messengera oraz wiadomości SMS/MMS. Nad wtyczkami do tego komunikatora pracuje też społeczność, ale jak na razie udało się jej wydać tylko plugin umożliwiający rozmawianie za pośrednictwem WhatsAppa.

Przez brak wsparcia dla tak popularnych usług jak Skype oraz Hangouts trudno jest uważać Disa za pełnoprawny multikomunikator. Ale jako zastępstwo dla Facebook Messengera sprawdza się znakomicie.

Dzieje się tak ze względu na bardzo ładny interfejs stworzony zgodnie z wytycznymi Material Design. Dzięki temu program doskonale wpasowuje się w wygląd systemu Android i przypomina systemowe aplikacje tworzone przez Google. Zaletą aplikacji jest też fakt, że jego kolorystyka nie przypomina tej znanej z Facebooka. Okrągłe kształty oraz szaro-zielone połączenie pasują mi do Androida o wiele bardziej, niż cukierkowe połączenie barwy białej i niebieskiej.

Mam wrażenie, że z Disy korzysta mi się o wiele przyjemniej niż z klasycznego Messengera.

Najważniejsze jest jednak to, że Disa nie sprawia jakichkolwiek problemów. Szybko się uruchamia, nie zżera dużo pamięci i nie ma problemów z szybkim odbieraniem wiadomości. Co prawda nie pozwala na wysyłanie naklejek oraz GIF-ów, ale szczególnie mi to nie przeszkadza. Jedyną odczuwalną niedogodnością jest tu brak przycisku kciuka, dzięki któremu możliwe było wysłanie szybkiej “okejki” i tym samym potwierdzenie otrzymanej informacji.

Chciałbym na dłużej pozostać z Disą.

Czy to się uda? Absolutnie nie wiem. Jak na razie aplikacja niezwykle mi się podoba, ale nie ukrywam, że może to być efekt nowości i zachłyśnięcia się bardzo ładnym wyglądem programu. Możliwe jednak jest, że jeśli za jakiś czas uznam, że chcę wypróbować jedną z nowych funkcji Facebooka (np. Facebook for Work), to powrócę do natywnej aplikacji stworzonej przez zespół Marka Zuckerbega.

Disa jednak spodobała mi się na tyle, że mam ogromną nadzieję na szybki rozwój tej aplikacji. Komunikator ten ma bowiem tylko i aż jedną wadę. Mianowicie jeszcze nie oferuje żadnej wartości dodanej. Możliwość wysyłania SMS-ów, MMS-ów i wiadomości facebookowych z poziomu jednego programu to zdecydowanie za mało, by przekonać do siebie dużą liczbę użytkowników.

Jestem jednak pewien, że jeśli tylko jego twórcy stworzą odpowiednio dużą liczbę wtyczek dodających obsługę popularnych komunikatorów, Disa stanie się hitem.

Gdybym miał możliwość odpalenia za pomocą jednego programu Facebook Messengera, Skype’a, Hangoutsów, WhatsAppa i kilku innych popularnych komunikatorów, bardzo chętnie skorzystałbym z tej możliwości. W ten sposób nie tylko nie przegapiłbym żadnej wiadomości, ale również oszczędziłbym miejsce i zasoby mojego smartfonu. Rozwiązanie to przełożyłoby się nie tylko na wygodę korzystania ze smartfonu, ale też jego czas pracy na akumulatorze. Dlatego mam nadzieję, że Disa nie jest tylko chwilowym fenomenem oraz będzie rozwijana.

I finalnie stanie się dla wszystkich popularnych komunikatorów tym, czym dla Gadu-Gadu i Tlena było niezwykle lubiane AQQ.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement