600 tys. dol. kary dla sieci hoteli Marriott za blokowanie Wi-Fi klientów. Szkoda, bo chcieli dobrze

News/Bezpieczeństwo 06.10.2014
600 tys. dol. kary dla sieci hoteli Marriott za blokowanie Wi-Fi klientów. Szkoda, bo chcieli dobrze

Włączam Twittera i widzę, że amerykańska sieć hoteli Marriott wpadła na pomysł blokowania sieci Wi-Fi swoich klientów. Pierwsza myśl – cwaniaki. Druga myśl – to niegłupie.

Jak poinformował TVN24 Biznes i Świat, Federalna Komisja ds. Komunikacji (FCC) nałożyła na popularną amerykańską sieć hoteli karę w wysokości 600 tys. dol. Powodem było blokowanie sieci Wi-Fi należących do klientów, czyli popularnych hotspotów, tworzonych z urządzeń mobilnych takich jak smartfony, tablety czy routery MiFi.

FCC odebrała to jako wymuszanie na klientach konieczności zakupu dostępu do hotelowej Sieci internetowej. To oczywiście możliwy scenariusz.

Blokując inne sieci bezprzewodowe hotel stawał się na danym terenie monopolistą na działające połączenie internetowe. W następstwie takich działań klienci mieszkający w hotelu Marriott goście mieli dwie możliwości: korzystać z Internetu na urządzeniach mobilnych wyposażonych w modemy 3G lub uiścić opłatę za dostęp do hotelowej sieci.

Takie praktyki zdają się być nieetyczne i interwencja Federalnej Komisji ds. Komunikacji wydaje się być uzasadniona.

Konsumenci, którzy kupują telefony komórkowe powinni być w stanie z nich korzystać bez obawy, że ich połączenie internetowe będzie blokowane przez hotel lub centrum konferencyjne – stwierdził szef FCC Travis LeBlanc

Jednak hotel Marriott bronił się przed karą, a argumenty miał mocne.

hotel internet

Sieć hoteli upiera się przy tym, że w jej działaniu nie było niczego złego. Nie było też złej woli. Marriott zablokował obce sieci Wi-Fi na terenie swoich budynków, aby chronić klientów i gości.

Goście korzystający z naszych usług bezprzewodowego dostępu do internetu, muszą być pewni, że są chronieni przed bezprzewodowymi hotspotami, które mogą zostać wykorzystane do cyberataków” – napisał w przekazanym mediom oświadczeniu Jeff Flaherty, rzecznik firmy.

Chodzi tu o sieci Wi-Fi, które mogą co prawda oferować bezpłatny dostęp do Sieci internetowej, ale ich głównym zadaniem jest przechwytywanie przesyłanych danych. Takie sieci to popularny typ ataku i przejmowania poufnych danych, loginów i haseł. Atakujący tworzy otwartą sieć bezprzewodową i czeka, aż ktoś z niej skorzysta np. w celu wykonania przelewu lub sprawdzenia poczty e-mail. Wszystkie te dane są wyłapywane i mogą zostać wykorzystane później przeciwko danemu użytkownikowi lub jego portfelowi.

Łączenie się z taką niezabezpieczoną i bezpłatną siecią Wi-Fi może być bardzo kosztowne…

Dlatego też nie powinny oburzać praktyki sieci Marriott, która blokowała w swoich hotelach obce hotspoty. Pamiętajmy, że sytuacja miała miejsce w Stanach Zjednoczonych. Gdyby hotelowy gość połączył się z siecią bezprzewodową udającą Marriottowe Wi-Fi, na wskutek czego zostałby okradziony, to nie musimy długo zgadywać, z kim w pierwszej kolejności skontaktował się prawnik tego jegomościa.

Kwestia jest sporna. Z jednej strony uniemożliwienie klientom korzystania z ich własnych sieci Wi-Fi, nie jest eleganckie. Zaś z drugiej, Federalna Komisja ds. Komunikacji zamiast karać Marriott powinna rozpocząć dyskusję na temat tego, jak chronić użytkowników przed fałszywymi sieciami.

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement