Tak wygląda powrót do korzeni – klienci chętnie wybierają oferty zwykłych ludzi i mają w nosie korporacje

Felieton/Technologie 19.08.2014
Tak wygląda powrót do korzeni – klienci chętnie wybierają oferty zwykłych ludzi i mają w nosie korporacje

Uber debiutuje w Polsce i budzi postrach wśród taksówkarzy i twórców aplikacji takich jak iTaxi, czy MyTaxi. Ubera powinny bać się także inne gałęzie gospodarki. Czas powitać ekonomię dzielenia się.

Uber, BlaBlaCar, AirBnB, TaskRabbit, Couchsurfing, Kickstarter – te i wiele innych serwisów wpisuje się w trend jakim jest sharing economy, nazywany również P2P economy. Zjawisko stare jak świat, które w dobie Internetu powróciło w zupełnie odmienionej formie i może zachwiać potężnymi biznesami i wielkimi korporacjami.

Barter, handel wymienny, czy po prostu oferowanie usług, nie jest niczym nowym. Tak żyjemy w naszym świecie, że wymieniamy się umiejętnościami i towarami. Krawiec, kowal, szewc klasyczne zawody w których często pojedyncze osoby pomagały wszystkim w okolicy w zamian za pieniądze, nocleg, czy też pożywienie.

W dzisiejszym świecie rządzą jednak korporacje, a ludzie stali się tylko trybikami, o których często zapominamy. Nie dzwoni do nas „Pan Tomasz z ofertą nc+”, tylko „jakiś konsultant z nki”, zakupów nie robimy u Stasia, tylko w Biedronce, Zamawiamy Ele Taxi, a nie Pana Włodka. W świecie korporacji jest Public Relations, ale… nie ma relacji.

I wtedy na scenę wkracza Uber

taxi uber w polsce

Uber, BlaBlaCar, AirBnB, TaskRabbit, Couchsurfing, czy Kickstarter nie są korporacjami. Co prawda istnieją spółki, które czerpią korzyści na obsłudze serwisu, ale sukces transakcji zależy wyłącznie od poszczególnych ludzi. Ten miks pierwotnej formy usług, z zupełnie nowoczesnymi rozwiązaniami bazującymi na aplikacjach mobilnych i serwisach internetowych jest w stanie zrewolucjonizować gospodarkę. To już się dzieje, w wielu miejscach na świecie nowe usługi wymuszają na lokalnych władzach zmianę przepisów.

Aby Uber, BlaBlaCar, AirBnB, czy Couchsurfing poprawnie funkcjonował musimy zaufać drugiej stronie. Bazujemy na rekomendacjach, opisach, zdjęciach. Całość jednak bazuje na czynniku ludzkim. W świecie korporacji to zostało zapomniane.

Ludzie pierwsi

Na co dzień już masowo zaczęliśmy jeździć z BlaBlaCar, spać w pokojach wynajętych przez AirBnB, czy wspierać projekty na Kickstarerze. Często za pewne nie myślimy o zasadach ich funkcjonowania, po prostu zaryzykowaliśmy i porzuciliśmy PKS i PKP, czy renomowane hotele na rzecz usług świadczonych przez ludzi takich jak my. Nawet teraz czytacie tekst jakiegoś zwykłego gościa z internetu, zamiast zajrzeć na portale należące do wielkich grup medialnych.

Szum w okół debiutu Ubera pokazuje, że gigantyczne korporacje to boli. Natomiast my jako społeczeństwo często jesteśmy ich działaniami i ofertami zmęczeni. Z jednej strony żyjemy coraz bardziej egoistycznie, produkując miliony narcystycznych selfie, z drugiej jednak potrafimy podzielić się z innymi swoimi zasobami nie tylko na tym zarabiając, ale często też poznając zupełnie nowe ciekawe osoby.

Zdjęcia pochodzą z Shuterstock

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement