Jak zachęcić klientów do zamawiania taksówek przez aplikację mobilną? Darmowym kursem, na który sam dałem się złapać

Artykuł/Technologie 15.07.2014
Jak zachęcić klientów do zamawiania taksówek przez aplikację mobilną? Darmowym kursem, na który sam dałem się złapać

W Polsce nie wystartował jeszcze oficjalnie Uber, będący postrachem taksówkarzy na całym świecie, ale mieszkańcy większych polskich miast nie mają co narzekać na dostępne aplikacje pozwalające na zamówienie przewoźnika. Sam przekonałem się do iTaxi w wyniku jednej z akcji promocyjnej, a ostatnio warszawiaków do korzystania z tej formy zamawiania taksówek za pomocą aplikacji mytaxi zachęcało Sparc Media.

Uber to światowy fenomen, który jest solą w oku korporacji taksówkarskich. Pozwala użytkownikom na korzystanie z tanich przejazdów za pomocą aut, które nie są taksówkami. Samo zamawianie kierowcy i system opłat za pośrednictwem aplikacji są uproszczone do granic możliwości. Uber został zintegrowany nawet z Google Maps i ma przed sobą świetlaną przyszłość, jeśli nie ubiją go masą regulacji rządy poszczególnych państw.

Niestety, w Polsce jeszcze oficjalnie Uber nie działa.

uber 5

Tak naprawdę nie wiadomo też, kiedy Uber trafi do kraju nad Wisłą. Na szczęście nie jesteśmy zupełnie odcięci od nowoczesnych metod zamawiania przewoźników za pomocą aplikacji mobilnych. W większych miastach można skorzystać z kilku różnych programów, które łączą pasażera z kierowcą i eliminują konieczność pośredniczenia w kontakcie przez telefoniczną centralę.

Znacznie skraca to czas oczekiwania na taksówkę, a w razie komplikacji można wykonać telefon prosto do taksówkarza, jeśli nie będzie mógł znaleźć klienta, którego pozycja identyfikowana jest poprzez odbiorniki GPS. Użytkownik aplikacji z kolei może sprawdzać na bieżąco, czy taksówkarz faktycznie jedzie w jego kierunku, a programy szacują, za ile zjawi się na miejscu.

Sam w końcu przekonałem się do iTaxi.

itaxi_logo

Wcześniej zwykle wybierałem jedną z korporacji z listy w aplikacji Złap Taxi i wykonywałem zwykły telefon, ale to mija się z celem, skoro mamy lepsze rozwiązania. Owszem, na początku iTaxi mnie odrzuciło małą bazą dostępnych taksówek i kilkoma anulowanymi kursami, ale to było na samym początku istnienia usługi. Dzięki jednej z promocji postanowiłem skorzystać z aplikacji ponownie i było to bardzo dobrą decyzją. Teraz, gdy minął już rok od pierwszych testów, jestem z usługi bardzo zadowolony.

Z mytaxi jeszcze nie korzystam, ale wielokrotnie przy mnie zamawiali za pomocą tej aplikacji przejazd znajomi – nie słyszałem o jakiś większych problemach. Nie raz i nie dwa rozmawiałem też podczas przejazdów z samymi taksówkarzami na temat aplikacji takich jak iTaxi i mytaxi. Praktycznie każdy kierowca był zadowolony z tej formy pozyskiwania klientów – albo taksówkarze kłamali jak z nut, bo ich odpowiedzi brzmiały naprawdę szczerze. Co więcej, wielu z nich miało zamontowane dwa smartfony w aucie, żeby móc bezproblemowo obsługiwać wszystkich klientów, niezależnie od tego, z której aplikacji korzystają: iTaxi i mytaxi.

Klientów trzeba uświadomić

mytaxi 3

Jak z większością nowatorskich rozwiązań, tak samo zamawianie taksówek przez smartfona jest nadal przez wielu klientów uważane za egzotykę; ba, posiadacze urządzeń mobilnych mogą nawet nie wiedzieć, że mają taką możliwość i nadal zamawiają przejazdy klasycznie, przez telefon lub łapiąc taksówki analogowo, machając ręką przed maską kierowcy lub udając się na postój. Sam zachęcam znajomych do korzystania z iTaxi i mytaxi, ale najlepiej sprawdzają się do tego celu… promocje.

Jestem tego najlepszym przykładem. W przypadki iTaxi postanowiłem po pierwszej, niezbyt fortunnej przygodzie z aplikacją dać jej ponowną szansę, bo dostałem na maila kilka kodów pozwalających na uzyskanie jakiejś symbolicznej zniżki na trzy przejazdy. Podobny sposób na popularyzację mytaxi, w tym też płatności mobilnych, wybrało australijskie Sparc Media, którego celem było zachęcenie Warszawiaków do korzystania z tej formy zamawiania (i opłacania) taksówek.

Akcja zakończyła się sukcesem

mytaxi 2

W przeciągu przeszło dwóch tygodni do skorzystania z mytaxi (a przynajmniej do zapoznania się z ofertą) zachęcone zostały 4 tysiące osób. Co prawda nie robi ta liczba wrażenia w porównaniu do liczby mieszkańców miasta, ale już biorąc pod uwagę fakt, że tylko część z nich znajduje się w grupie docelowej (korzysta z taksówek oraz ma smartfona z paczką danych, którego dodatkowo potrafi obsłużyć) to wynik zaczyna wyglądać całkiem nieźle.

Warszawiaków do skorzystania z mytaxi miało przekonać rozdawnictwo kuponów upoważniających do bezpłatnej przejazdu oraz “kampania rich mediowa”. Sama kampania (przez ich twórców oczywiście) określana jest jako “jedna z najbardziej udanych”. Przed organizatorami kampanii stało wiele wyzwań, z czego za największe uznali tzw. “ślepotę bannerową”, czyli ignorowanie przez konsumentów komunikatów ze względu na zbyt duże nasycenie sieci, w tym mobilnej, reklamami.

Wspólna akcja

mytaxi 1

Do akcji został zaprzęgnięty facebookowy profil aplikacji mytaxi, a partnerem został PayPal.

Celem akcji było nie tylko wypromowanie usługi mytaxi, ale też zachęcenie warszawiaków do płacenia za przejazdy za pośrednictwem smartfona z wykorzystaniem konta PayPal. Dla osób, które zechciały wziąć udział w akcji czekało 30 złotych w wirtualnej portmonetce do wykorzystania na przejazdy.

Okazało się to skuteczną taktyką, a akcja została oceniona pozytywnie przez Krzysztofa Chojnackiego, marketing managera w mytaxi. O jakich efektach mowa? 95% z osób 4 tysięcy, które zainteresowały się akcją, kliknęły przycisk “dowiedz się więcej” na Facebooku, a 18 dni emisji kampanii wystarczyło, żeby firmy dotarły do 38 procent potencjalnych klientów z grupy docelowej, która miała liczyć 744 tysięcy osób.

Co istotne, płatność kampanii zakładała nie tylko wyświetlenie reklam, ale też akcję ze strony użytkowników. Tych osób, jak pisałem wcześniej, było nieco ponad cztery tysiące (z czego użytkownicy iOS, co ciekawe, byli znacznie bardziej zainteresowani aplikacją). Jestem przekonany, że wiele z tych osób pobierze aplikacje i jeśli doświadczenia przy pierwszym, bezpłatnym kursie będą pozytywne, to z chęcią skorzysta z aplikacji w przyszłości.

Ciekawe tylko, co stanie się z iTaxi i mytaxi po wejściu do Polski usługi Uber.

Grafika tytułowa pochodzi z serwisu Shutterstock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement