12345
Loading ... Loading ...
4.45 58 ratings.

Aktualizacja: Obława na piratów, którzy ściągnęli polski film z Sieci. Kancelaria wysyła przedsądowe wezwania do zapłaty 550 zł w ramach ugody

Producent filmu “Obława” postanowił urządzić obławę na internautów, którzy pobrali nielegalnie film z Sieci. Na nogi postawiono niemiecką firmę prawniczą, która wysyła do piratów przedsądowe wezwania do zapłaty ugody. Na celowniku prawników może być aż 100 tys. osób.

Na “Obławę” sprzedano w kinach 211 tys. biletów, zaś na pobranie filmu z torrentów zdecydował się ok 100 tys. osób. Producent postanowił poprosić o pomoc prawników i ekspertów od ścigania internautów nielegalnie pobierających film. Twórcy “Obławy” powołują się przy tym, że takich działań wymaga od nich umowa z koproducentem filmu, firmą Orange.

Dziś otrzymałem przedsądowe wezwanie do zapłaty z tytułu za pobranie i udostępnianie filmu „Obława” jest podana data i czas kiedy pobrałem prawdopodobnie jest prawdziwa bo pamiętam że pobierałem ten film, podany jest także numer IP. Wezwanie jest z kancelarii Anny Łuczak, kwota ugodowego to 550zł. (…) – napisał na forumprawne.org użytkownik Ciekawy2000

Dziś również dostałem takie pismo jak @Ciekawy2000, sprawdzałem ip moje w wierszu poleceń również się nie zgadza, ja niczego nie będę płacił, poczekam aż przyjdzie policja bądź wezwanie z prokuratury. (…) – odpowiada qoma4

listem poleconym od P.Anny Ł do zapłaty za utwór Obława… nie moje IP ale moje dane osobowe i nie ściągałam …ki diabeł? odwoływać się czy poczekać „co dalej”?? poradzcie proszę – napisał gla-ca

Jestem po rozmowie z radcą prawnym. Konkrety sygnatura Ko świadczy o kłamstwie jakie zawarła Pani Ł w tym że wezwaniu. Sygnatura to nie może być stosowana wobec trwającego postępowania karnego. Więc według tego co mówi radca postępowanie takowe nie trwa owszem może być w prokuraturze notka że coś takiego miało miejsce ale prawdopodobieństwo że się tym zajmą jest znikome ze względu że ciężko coś komuś udowodnić a lini obron jest wiele jak choćby dostępność komputera dla wszystkich domowników i nie tylko. Druga sprawa że wezwany w razie sprawy nie ma obowiązku poinformowania kto mógł to pobrać. Polecono mi nie płacić a odpisać listownie że nie poczuwam się do winy że z komputera korzystam sporadycznie i tego typu teksty.(…)

Podsumowując ja nie płace i nie mówię to z jakimś spokojem i bez obaw bo nie wiadomo czy prokuratura faktycznie nie przystąpi do postępowania ale skoro Pani Ł poleca wyczyszczenie komputerów z tego pliku w tym wezwaniu to już odbiera dowód główny prokuraturze. Radca stwierdził że jest to jedno wielkie zastraszenie a nuż co 5 wpłaci bo inaczej każdemu w jego miejscowości musiała by wytoczyć sprawę którą z marszu przegra wszędzie musi wystawić oskarżycieli a to już są koszta plus koszta przegranych spraw. (…) – napisał użytkownik Ciekawy2000, po skontaktowaniu się z radcą prawnym

To tylko wycinek rozmów z forum prawnego.  Panuje tam dosyć smutna atmosfera – użytkownicy są przestraszeni i zagubieni. Jedni przyznają się do pobrania filmu, inni zaś idą w zaparte i zapewniają, że nie mają ze sprawą nic wspólnego.

Sylwia Czubkowska z Gazety Prawnej pochyliła się nad tą sprawą i skontaktowała się z producentem filmu.

Wynajęliśmy niemiecką firmę prawniczą Baseprotect, która za pośrednictwem polskiej kancelarii ma za zadanie dotrzeć do osób, które łamiąc nasze prawa do filmu „Obława”, ściągały go z torrentów. Nie jesteśmy zwolennikami ścigania pojedynczych użytkowników, ale proszę nas zrozumieć: ten proceder osiąga taką skalę, że coś trzeba było zrobić – powiedziała w rozmowie z Dziennikiem Gazeta Prawną Małgorzata Jurczak, producent filmu “Obława”, ze studia Skorion Arte.

Producent tłumaczy się z sięgnięcia po pomoc ekspertów i prawników i argumentuje, że wymagała tego od niego umowa z koproducentem – Orange.

Dokumenty miały zagwarantować dbałość o osiągnięcie jak najwyższych zysków na wszystkich polach eksploatacji, w tym również w Internecie.

piractwo1

Sylwia Czubkowska z Gazety Prawnej zauważa, że taki wymóg w umowach producenckich jest stosunkowo nową praktyką.

Rzeczywiście zapisy jeszcze standardowo się nie pojawiają, ale nie jestem zaskoczony ich treścią. Niestety Polska wciąż jest postrzegana za granicą jako kraj, w którym skala piractwa jest na tyle duża, że należy się dodatkowo zabezpieczać przed ewentualnymi stratami z dystrybucji. Ten zapis pozwala koproducentom zagranicznym wymagać od głównego producenta, w ramach dbania o wpływy z rozpowszechniania filmu, minimalizowania utraconych korzyści wynikających z nielegalnej eksploatacji w internecie. – powiedział mecenas Dominik Skoczek, pełnomocnik Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Postanowiłem zwrócić się do Wojciecha Jabczyńskiego, rzecznika prasowego Orange, aby poznać stanowisko firmy w tej sprawie. Czy Orange jako koproducent zawarł w umowie porozumienie dotyczące czerpania zysków również z pirackich pobrań?

Niestety na to i inne pytania nie udało nam się uzyskać komentarza Wojciecha Jabczyńskiego. W rozmowie ze Spider’s Web Jabczyński najpierw poinformował, że sprawdza „co możemy w tej sprawie odpowiedzieć”. Po półtorej godzinie nadal nie mieliśmy stanowiska Orange, a Jabczyński zaznaczył tylko, że: „Na razie nie komentujemy. Jeśli to się zmieni wyślę odpowiedz”. Aktualizacja: Rzecznik Orange po publikacji tego wpisu udzielił komentarza, który zamieściliśmy na końcu tekstu.

Producent filmu “Obława” postanowił zaatakować użytkowników, którzy pobrali film z torrentów. Jednak ci, którzy oglądali “Obławę” w Sieci z nielegalnych serwisów stramingowych mogą czuć się bezpieczni.

Polscy dystrybutorzy filmów czy muzyki (szczególnie disco polo) od dawna tropią osoby, które udostępniają ich utwory w sieci. Proszę zwrócić uwagę na zwrot „za pobranie i udostępnianie”. Roszczenie dotyczy zapewne osób korzystających z sieci P2P, które jednocześnie pobierają pliki z internetu i wysyłają je innym internautom. To zaś stoi w sprzeczności z art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Samo pobieranie filmów z zamkniętych serwerów, tudzież oglądanie ich w serwisach strumieniujących video mieści się w granicach dozwolonego użytku. Jestem więc przekonany, że roszczenie adresowane jest do torrentowiczów i w tej sytuacji jest ono uzasadnione.

Sama problematyka nie jest natomiast nowa i przynajmniej od dekady każdy świadomy internauta wie, że rozpowszechnianie plików przez P2P może narazić go na drogie konsekwencje prawne. – komentuje dla Spider’s Web Jakub Kralka, prawnik i autor bloga poświęconego prawu nowych technologii – techlaw.pl

The Pirate Bay piractwo pirat

Piractwo w Polsce cały czas jest palącym problemem. Raport przygotowany przez PwC na zlecenie Stowarzyszenia Dystrybutorów Programów Telewizyjnych “Sygnał” pokazał, że 7,5 mln Polaków korzysta z serwisów Internetowych udostępniających pirackie treści wideo.

Co ważne blisko połowa z nich płaci za dostęp do materiałów filmowych, które w nielegalny sposób są udostępniane.

Dane te można interpretować w dwojaki sposób. Z jednej strony piracimy na potęgę, lecz z drugiej chcemy płacić za dobre rozwiązania. Fakt, iż połowa piracących Polaków płaci za treści to bardzo dobry znak.

Polacy chcą wygodnych rozwiązań, które w przystępnych cenach zaoferują im dostęp do materiałów i co najważniejsze są gotowi za nie płacić. Branża filmowa musi być gotowa na rewolucję, taką jak ta, która dotknęła branżę muzyczną. Streaming jest przyszłością dystrybucji muzyki w postaci cyfrowej i to, że obecnie na siebie jeszcze nie zarabia nie może być argumentem wymierzonym przeciwko niemu.

Jest kwestią czasu aż Spotify, Deezer, Wimp i Rdio zdobędą odpowiednio duże grono klientów, którzy swoimi regularnymi wpłatami lub poprzez słuchanie reklam zapewnią firmom odpowiednie wpływy.

Branża wideo również musi dostosować się do nowych realiów. Spora część użytkowników nie potrzebuje filmów na fizycznych nośnikach i wystarczy im abonament lub jednorazowe niskie opłaty.

Te jednak muszą być przystępne i oferować przyzwoitą jakość, a obecna kondycja VOD w Polsce pozostawia wiele do życzenia.

By to zmienić należy edukować klientów. Nauczyć ich, aby płacili odpowiednim firmom i serwisom. Bo to, że płacić chcą już sobie udowodniliśmy. Jednak branża filmowa zamiast promować legalne rozwiązania i zalety płynące z ich korzystania zamyka się na potrzeby klientów i próbuje ich zastraszyć.

Kazimierz Beer, szef firmy NordFilm, która wyprodukowała “Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” również wytoczył działa przeciwko piratom. Jesienią 2013 roku wysłano do nich pisma z wezwaniem do zapłaty. Jak sam zainteresowany przyznaje, działanie to nie przyniosło zbyt wielu zysków.

Osobiście wielkiego zysku z tego nie mamy, obowiązuje nas tajemnica handlowa, ale mogę powiedzieć, że to kwoty rzędu kilku tysięcy złotych. Liczymy jednak na to, że ostre działania zadziałają prewencyjnie i ograniczą skalę piractwa – przyznaje Kazimierz Beer, szef NordFilm.

Nie sądzę, by takie działania prewencyjne były skuteczne i w bezpośredni sposób ograniczały skalę piractwa. Zdecydowanie stawiałbym na edukację i wabienie klientów promocjami. O tym, że działają nie musimy nikogo przekonywać. Każdorazowa internetowa wyprzedaż ebooków, czy gier kładzie serwery firmy, która ją urządza. Takie akcje pozwalają zwabić nowych klientów, pokazać im, że nie trzeba wydawać majątku, żeby przeczytać legalną książkę, czy obejrzeć dobry film.

Aktualizacja: Odpowiedź rzecznika Orange

Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange przeprosił za długi czas oczekiwania na stanowisko firmy. Wynikało to z konieczności potwierdzenia informacji u konkretnych osób związanych ze sprawą.

Orange Polska popiera podejmowanie zdecydowanych działań przeciwko piratom internetowym i promuje legalne źródła korzystania z filmów. Oczekujemy też od producentów filmów, które koprodukujemy dbania o nasze interesy, natomiast w żadnej z umów koprodukcyjnych nie znajduje się klauzula dotycząca czerpania przychodów z pirackich źródeł – powiedział Spider’s Web Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange

Kadr z filmu „Obława” pochodzi z serwisu Filmweb. Zdjęcia Pirate Eye patch on cd or dvd disk and computer representing piracy, illegal download and copyright violation oraz Photo of The Pirate Bay homepage on a monitor screen through a magnifying glass pochodzą z serwisu Shutterstock. 

Obserwuj nas na Twitterze, polub na Facebooku lub dodaj do czytnika RSS.

Sprawdź, dlaczego Spider's Web wybrał Oktawave Odbierz 25 zł na start swojego projektu w chmurze Polub nas na Facebooku

Reklama