W momencie gdy podpisywano gwarancje wolności słowa w Internecie, polski rząd kasował niewygodne dla siebie treści

Felieton/Technologie 26.04.2014
W momencie gdy podpisywano gwarancje wolności słowa w Internecie, polski rząd kasował niewygodne dla siebie treści

Właśnie zakończyła się międzynarodowa konferencja NetMundial w Sao Paulo. Podpisano podczas niej dokumenty gwarantujące między innymi zachowanie w Internecie wolności słowa. Minister administracji i cyfryzacji, Rafał Trzaskowski, stwierdził, że został uzgodniony wspólny plan działań na rzecz obrony otwartego Internetu. Tyle w teorii. W praktyce wspomniana wolność wygląda tak, że nasz rząd usuwa z Internetu niewygodne dla siebie treści.

Chyba już każdy obywatel zobaczył lub słyszał o klipie „10 lat świetlnych”, który podsumowuje naszą dekadę w Unii Europejskiej. Dam sobie rękę uciąć za to, że większość z nas była świadoma zmian, które przez ten czas zaszły nawet bez klipu kosztującego 7 mln zł.

Film pokazuje, jak z zacofanego, postkomunistycznego państwa pełnego obywateli ledwo łączących koniec z końcem, znających 54 określenia na cebulę, staliśmy się stolicą Europy. Miejscem, gdzie każdy jest piękny, zdrowy i bogaty, a suszarnia kojarzy się z surową rybą, a nie miejscem wywieszania mokrych gaci. Obejrzyjcie zresztą sami, podłóżcie tylko coś pod monitor, bo z ekranu aż wylewa się szczęście.

Krótko mówiąc, myślę, że koncepcję powstania tego filmu można zobrazować cytatem z najpopularniejszego filmu Barei, „Misia”:

– Powiedz mi, po co jest ten mis?

– Właśnie, po co?

– Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa To jest Miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?

– Protokół zniszczenia.

– Zapamiętaj: Prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich, słomianych inwestycjach.

Nie jestem eurosceptykiem, jednak jestem świadom, że nie każdy z Was był za wejściem do Unii Europejskiej i nie każdy popiera obecne władze. a jeszcze większej liczbie osób nie pasuje wydawanie takich pieniędzy na słomiane inwestycje.

źródło: niezalezna.pl
źródło: niezalezna.pl

Dlatego po zaprezentowaniu klipu w Internecie pojawiły się jego liczne parodie, z których najpopularniejszą była ta ze zmienioną ścieżką dźwiękową z piosenki „Hey Jude” na „Taxman”. Wymowne, prawda? Niestety okazało się, że ludzie pracujący w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, na czele którego stoi wicepremier Elżbieta Bieńkowska, nie mają poczucia humoru i złożyli do YouTube wniosek o usunięcie klipu, zapewne z troski o panią Bieńkowską.

Jest ona osobą o delikatnym usposobieniu i już po zobaczeniu oryginalnej wersji klipu dostała dreszczy. Gdyby ujrzała przeróbkę, mogłaby się zapłakać lub nawet zemdleć. A tego nie chcemy, prawda?

Niestety, jak na złość, rzecz wrzucona raz do Internetu nigdy nie ginie i dlatego prześmiewczy klip możecie obejrzeć wyżej. Zadziałał tu klasyczny efekt Barbry Streisand. Klip obejrzało naprawdę wiele osób, ale największe zainteresowanie zaczął wzbudzać, gdy został usunięty.

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie rozumie, że takie próby cenzury nie tylko są absolutnie nieskuteczne, ale budzą też ogromny niesmak i bardziej niż prześmiewcze klipy mogą zszargać opinie na temat naszego państwa.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement