Manualne obiektywy na bezlusterkowcu – poradnik. Cz. 1

Artykuł/Foto 25.11.2013
Manualne obiektywy na bezlusterkowcu – poradnik. Cz. 1

Po zakupie bezlusterkowca okazuje się, że niełatwy wybór aparatu był dopiero początkiem. Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero przy wyborze obiektywów. Aparaty bez luster mają tę przewagę nad lustrzankami, że można do nich podłączyć właściwie dowolny obiektyw manualny. Wybór starych „manuali” jest przepotężny, dlatego postanowiłem zrobić kompleksowy poradnik dotyczący obiektywów manualnych na nowoczesnym, cyfrowym bezlusterkowcu. Dowiecie się z niego, jakie obiektywy wybrać i w jaki sposób podłączyć je do aparatu.

Po co w ogóle podłączać stare obiektywy do nowoczesnych korpusów? Powodów jest kilka. Po pierwsze, stare obiektywy manualne są bardzo tanie. Porządnego „manuala” można dostać już za kilkadziesiąt złotych. Po drugie, w zasięgu ręki są świetne parametry, takie jak duża jasność, świetny bokeh i doskonała ostrość. Po trzecie, możemy pójść zupełnie pod prąd i podpiąć do bezlusterkowca szkła z absolutnie najwyższej półki. Obiektywy Leica, Arax, Contax? Żaden problem!

manualne-obiektywy-1

W końcu po czwarte – bo nareszcie można używać szkieł manualnych! Bezlusterkowiec może być „cyfrową ścianką” dla doskonałych manualnych obiektywów, które w czasie dominacji cyfrowych lustrzanek zostały nieco zapomniane. Większość manuali zupełnie nie dogaduje się z lustrzankami (np. stare Heliosy na lustrzankach Nikona nie ostrzyły na nieskończoność), podczas gdy z bezlusterkowcem działają doskonale.

Do bezlusterkowców można podłączyć właściwie wszystkie obiektywy. Dosłownie. Możemy wykorzystać niemal każdy obiektyw świata, z dowolnego systemu. Wybór jest zatem przepotężny.

Obecnie, w dobie bezlusterkowców, stare manualne szkła przeżywają drugą młodość. Na aukcjach i giełdach internetowych można znaleźć prawdziwe perełki – i to bez szczególnie długiego szukania. Aukcje wyrastają jak grzyby po deszczu, co ma niestety także wady. Ceny starych obiektywów w ciągu kilku ostatnich lat znacznie podskoczyły. Nadal jednak jest to dobra alternatywa dla systemowych szkieł.

Nowoczesny, jasny obiektyw portretowy kosztuje jakieś 500 – 1000 zł (w przypadku obiektywu ze średniej półki). Tymczasem jego manualny odpowiednik można dostać za 1/10 tej kwoty.

Fujian 35mm f/1.7

Od czego zacząć?

Jak łatwo się domyślić, w obiektywie manualnym ostrość ustawiamy ręcznie. Obiektywy o których mowa w tekście pochodzą z czasów, kiedy do ich budowy wykorzystywano przeważnie tylko szkło i metal (stare obiektywy są naprawdę solidne). Próżno szukać w nich jakiejkolwiek elektroniki, czy komunikacji z korpusem. Wiąże się to oczywiście z kilkoma utrudnieniami. Przede wszystkim, ostrość ustawia się ręcznie, kręcąc pierścieniem ostrości. Ten element w starych obiektywach jest po prostu doskonały – i tak jest właściwie u każdego producenta. Zakres ruchu pierścienia jest bardzo duży, dzięki czemu ostrość można ustawić bardzo precyzyjnie. Mechanizm działa z przyjemnym oporem. Tego trzeba spróbować – jest to zupełnie inne doświadczenie od tego znanego ze współczesnych obiektywów.

Drugą niedogodnością jest brak komunikacji obiektywu z korpusem. Aparat nie wie, jaki obiektyw jest założony. Nie przeszkadza to jednak w fotografowaniu, ponieważ wszystkie bezlusterkowce wyposażone są w pomiar światła z manualnymi obiektywami. Innymi słowy, ekspozycja będzie dobierana prawidłowo, nawet bez wiedzy, jaki obiektyw jest założony. Brak elektroniki w starych obiektywach oznacza, że przysłoną nie możemy sterować z poziomu aparatu. Aby ją zmienić musimy wykorzystać dedykowany pierścień na obiektywie. Takie rozwiązanie jest niesamowicie wygodne i naprawdę nie rozumiem, dlaczego zrezygnowano z niego we współczesnych obiektywach. Dopiero modna ostatnio stylistyka retro wprowadza na nowo ten element sterowania.

Przejściówka, czyli element równie ważny, jak sam obiektyw

Bagnety systemów bezlusterkowych oczywiście nie są uniwersalne. Można do nich podłączyć bezpośrednio wyłącznie szkła z danego systemu (do aparatu Sony NEX można bezpośrednio podpiąć tylko szkła Sony E). W celu podłączenia starych manuali potrzebna jest zatem przejściówka.

Przejściówki są przeważnie zwykłymi metalowymi tulejkami z dwoma różnymi bagnetami po obu stronach. Nie ma tu żadnej filozofii – jest to po prostu kawałek metalu, który wpinamy między korpus a obiektyw. Przejściówki są niestety dość spore. Dlaczego? Obiektywy manualne przeważnie współpracowały z lustrzankami, zaś jak wiemy, w bezlusterkowcach lustra nie ma (nie ma również całej komory lustra). W związku z tym, żeby obiektyw działał poprawnie,  przejściówka musi generować odpowiedni dystans od matrycy. Tutaj niestety pojawia się zgrzyt – po podłączeniu starego obiektywu poprzez sporą przejściówkę cały zestaw może zrobić się nieporęczny. Jednak jakość obrazka i samo obcowanie z manualnymi szkłami jest tego warte.

walimex-m42-adapter-for-sony-nex-

Każdy system wymaga swojej własnej przejściówki. Przykład? Mam bezlusterkowca Sony NEX. Do obiektywów Minolty muszę mieć przejściówkę NEX-Minolta MD, a do szkieł Leiki: NEX-Leica M. Warto zatem dobrze przemyśleć wybór systemu szkieł manualnych, żeby  nie mnożyć bez potrzeby przejściówek.

Gdzie można kupić przejściówki? W sklepach internetowych i na aukcjach. Polecam kupować przejściówki używane – ich cena jest kilkukrotnie niższa, niż nowych, a jakość identyczna – w końcu to tylko kawałek metalu, naprawdę trudno jest go zepsuć. Warto też przejrzeć ebay – koszt zakupu razem z wysyłką jest przeważnie 2-3x niższy, niż z polskiego sklepu. Ceny przejściówek różnią się w zależności od systemu. Przeważnie jest to koszt rzędu kilkudziesięciu złotych.

Speed Booster, czyli jak zrobić z bezlusterkowca pełną klatkę

Większość bezlusterkowców ma matrycę o rozmiarze APS-C, z kolei większość obiektywów manualnych dostosowana jest do matrycy pełnoklatkowej (w końcu klatka filmu miała taki sam rozmiar, jak cyfrowa pełna klatka). W związku z tym bezlusterkowiec rejestruje tylko wycinek obrazu, jaki jest w stanie zapewnić obiektyw. Oczywiście wiąże się to z przeliczaniem kątów widzenia i tzw. mnożeniem ogniskowych.

Istnieje jednak specjalny typ przejściówek, które zapewniają takie kąty widzenia, jakbyśmy podłączyli obiektyw do pełnej klatki. Taki wynalazek nosi nazwę Speed Booster i pisałem o nim szerzej tutaj.

Metabones Speed Booster

Czytając specyfikację tego urządzenia można odnieść wrażenie, że jest to jakiś przyrząd magiczny. Nie dość, że obiektywy dają naturalne kąty widzenia (nie ma mnożenia ogniskowych), to jeszcze sama przejściówka jest dużo krótsza, przez co cały zestaw jest bardziej kompaktowy. Ponadto, obiektywy podłączone przez Speed Booster są… jaśniejsze! Wzrost światłosiły to aż 1 EV, zatem z obiektywu f/1.4 zrobi nam się obiektyw… f/1.0. Takie rozwiązanie zapewnia także bardzo dobrą ostrość zdjęć.

Minusem jest niestety cena. Oryginalna przejściówka Metabones Speed Booster kosztuje aż 400 – 600 dolarów, w zależności od systemu. Rozwiązanie jest rewolucyjne, zatem jak można się domyślać – znaleźli się naśladowcy. Można ich szukać pod nazwą Lens Turbo. Taka nie firmowa przejściówka kosztować będzie ok. 160 dolarów.

Warto rozważyć ten zakup, zwłaszcza, jeżeli mamy na oku „poważniejsze” obiektywy, np. systemu Leica M lub Contax G.

Kolejna część poradnika dotyczyć będzie już samych obiektywów. Podpowiem, które systemy warto wybrać, a które będą ślepą uliczką. Coś dla siebie znajdą zarówno osoby, które chcą mieć dobry obiektyw za niewielką cenę, jak i fotografowie uzależnieni od najwyższej jakości.

Druga część poradnika jest już dostępna pod tym linkiem.

Zdjęcie close view of a lens i close view of a lens pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement