Bose Lifestyle 135, czyli zmarnowana przyszłość kina domowego – recenzja Spider’s Web

Recenzja/RTV 06.11.2013
Bose Lifestyle 135, czyli zmarnowana przyszłość kina domowego – recenzja Spider’s Web

Jeśli uważacie sprzęt Apple za luksusowy jesteście w błędzie. W świecie technologii są przynajmniej trzy znacznie bardziej prestiżowe marki – Loewe, Bang & Olufsen oraz Bose. Ten ostatni specjalizuje się w dźwięku i zwykle robi wyśmienity sprzęt. Jakie było moje rozczarowane, gdy testowałem Lifestyle 135.

Skoro zacząłem od Apple, to przy tej jak i wielu innych markach często mówi się, że płaci się za znaczek. Tak jest ponoć w samochodach, perfumach, odzieży i elektronice. Nie zawsze się z tym zgadzam. Użytkowałem przez krótszy lub dłuższy czas kilka urządzeń Bose i byłem zadowolony, albo zachwycony. Tak było w przypadku głośnika Bose Soundlink mini. Ten mikrus po prostu robi świetne wrażenie. Tymczasem Lifestyle 135, to zestaw, który wydaje się być właśnie haraczem za logo. I to bardzo dużym.

Bose_Lifestyle_soundbar_01

Czym jest sprzęt o takiej dźwięcznej nazwie?

To soundbar, czyli dość wygodny zestaw kina domowego z wzmacniaczem, grajbelką oraz subwooferem. Uważam siebie za zwolennika tego typu urządzeń. W nich upatruję sobie przyszłość zestawów telewizyjnych. W super-cienkich telewizorach OLED nie będzie miejsca na dobre głośniki, a kino domowe zajmuje sporo miejsca i wymaga od nas konkretnych decyzji często już na etapie projektowania mieszkania, a przynajmniej w momencie malowania ścian, aby ukryć przewody, W końcu nawet bezprzewodowe tylne głośniki wymagają jakiegoś okablowania. Soudnbary są świetnym kompromisem.

Bose_Lifestyle_soundbar_15

Niestety tak nie jest w przypadku Bose Lifestyle 135.

I to nie z powodu dźwięku, a stosunku ceny do możliwości. Zestaw ten wydaje bardzo miły dźwięk, po kalibracji dzięki dołączonemu osprzętowi uzyskujemy efekty niemal dźwięku dookólnego. Delikatny nie narzucający się bas, wyrazisty czysty dźwięk. Jest naprawdę dobrze, jak na soundbar. Dużo lepiej niż w przypadku testowanego przeze mnie Samsunga i nieco lepiej od posiadanej przeze mnie Yamahy. W dodatku w zestawie znajdziemy zaawansowany pilot i jednostkę centralną, a także stację dokującę do iPhone/iPod na 30-pinowe złącze dock.

Bose_Lifestyle_soundbar_14

Wspomniany pilot posiada wyświetlacz, który pozwala na przykład na łatwy dostęp do listy utworów w podłączonym iPodzie i sterowanie nimi. Poza tym, możemy go nauczyć obsługi innych urządzeń podłączonych do naszego telewizora, jak i obsługi samego telewizora. Wszystko jest okraszone graficznym menu, w którym możemy konfigurować całe nasze kino domowe. Brakuje w tym nieco intuicyjności, ale nie robimy tego na co dzień. Wystarczy zrobić wszystko raz, a dobrze, a będziemy cieszyć się naszym soundbarem.

Problemem jest cena urządzenia, która sprawia, że jest to sprzęt wyłącznie dla snobów.

To bardzo bolesna ocena w stosunku do innych urządzeń Bose, które może są drogie ale intrygują i zachęcają do wydania tej dodatkowej kwoty. Tutaj niestety można się popukać w czoło. I piszę to słowa z pewnym rozgoryczeniem. Bose Lifestyle 135 kupimy w okazyjnej cenie 11 tysięcy złotych.

Uważam, że 3 tysiące złotych, to maksymalna kwota jaką sprzęt jest warty. Choć, oczywiście prawo ekonomii mówi, że dany produkt jest tyle wart ile klient jest w stanie zapłacić. Jeśli Bose kogoś namówi na zakup tego sprzętu, to gratuluje. Za 11 tysięcy możemy mieć naprawdę przyzwoity wzmacniacz, zestaw głośników 5.1 i jeszcze starczy nam na drobny remont niezbędny do schowania przewodów. Nie mówiąc, że znajdziemy tańsze, a zadowalające soundbary. Za tą kwotę możemy też kupić 13 głośników Bose Soundlink mini, albo poczekać na nowe zestawy głośników Bose SoundTouch. Za niewiele więcej możemy kupić też Sony X9 czyli 55-calowy telewizor 4K z rewelacyjnym wyglądem i dźwiękiem stereo. Myślę, że każdy znajdzie swój sposób na lepsze zagospodarowanie 11 tysięcy złotych, niż zakup Lifestyle 135.

Bose_Lifestyle_soundbar_05

Czy to zły sprzęt? Nie, to po prostu bardzo zwykły zestaw który zupełnie nie robi wrażenia. Żaden element nie zachwyca swoim wyglądem, jest ładny, ale nie ma tam nic niezwykłego. Dźwięk nie robi efektu WOW. Nie wgniata w fotel, nie wywołuje dreszczy, jest jedynie czysty i przyzwoity. Na uwagę zasługuje duża liczba złącz. To wszystko.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement