Ekstremalne „zrób to sam” – zdrapywanie z matrycy filtra kolorów w celu ostrzejszych zdjęć

News/Foto 20.08.2013
Ekstremalne „zrób to sam” – zdrapywanie z matrycy filtra kolorów w celu ostrzejszych zdjęć

Jeżeli fotografujesz w czerni i bieli i jednocześnie zależy Ci na ekstremalnej ostrości zdjęć, wcale nie musisz kupować Leiki Monochrom za okrutne pieniądze. Prosta przeróbka sprawi, że Twój aparat wyciśnie z siebie duże więcej. Haczyk polega na tym, że wymaga to stalowych nerwów.

Matryca cyfrowego aparatu rejestruje tak naprawdę czarno-biały obraz. To filtr przed nią sprawia, że zdjęcie staje się kolorowe. Czerwono-zielono-niebieska siatka Bayera (lub rozwiązanie pokrewne, np. X-Trans z aparatów Fuji) niejako nakłada kolor na obraz złożony z odcieni szarości i dzięki temu możemy mieć kolorowe zdjęcia. Ten filtr ma jednak to do siebie, że jest połączony z filtrem dolnoprzepustowym, który z kolei zmiękcza zdjęcia, przez co nie są one tak ostre, jak mogłyby być.

Niemiecka Leica niedawno wprowadziła bezkompromisowy model Monochrom, który jest pozbawiony wspomnianych filtrów. Monochrom rejestruje tylko czarno-białe obrazy, ale są one za to niesamowicie ostre i bogate w detale. Kłopot w tym, że cena tego aparatu to 29 tysięcy złotych.

Fotograf Raymond Collecutt postanowił pójść na skróty. Zajmuje się on astrofotografią, więc bardziej niż kolor potrzebny jest mu detal, szczegółowość i ostrość. Postanowił zatem… zeskrobać kolorowe filtry sprzed matrycy. Metoda brutalna, ale skuteczna.

Fotograf poświęcił swojego Canona 1000D. Po usunięciu sprzed matrycy ochronnego szkiełka (tak, wszystkie ewentualne rysy są na tym szkiełku, nie na matrycy!), po prostu starł filtry za pomocą śrubokręta. Okazało się, że w miejscach zdrapanego filtra zdjęcia wychodzą ostrzejsze i jaśniejsze, a matryca jest bardziej czuła. Efekt był podobny do podniesienia czułości ISO bez żadnych negatywnych konsekwencji. Collecutt zdrapał zatem całą powierzchnię filtra, pozostawiając jedynie cienką warstwę przy samych krawędziach matrycy, jako że „nie chciał uszkodzić czułych układów przy krawędziach sensora”. Ten facet ma jaja.

Trzeba przyznać, że efekt się opłacił:

zdjecie nieba

Z kolei inny fotograf, Lasse Beyer,  pozazdrościł efektów koledze, ale wpadł na pomysł, że ten sam efekt można uzyskać poprzez… odwrócenie matrycy. Filtry byłyby wtedy za matrycą, a tylna część matrycy (także światłoczuła), będzie wyeksponowana na światło. Problem w tym, że konstrukcja mało którego aparatu pozwala na usunięcie matrycy i zamontowanie jej odwrotnie.

Lasse Beyer znalazł jednak aparat, który na to pozwala na taki zabieg w (stosunkowo) łatwy sposób. Jest nim stary Olympus E-500 wyposażony w sensor CCD o rozdzielczości 8 megapikseli. W efekcie fotograf uzyskał wzrost czułości o ok. 1 EV i dużo większą ostrość zdjęć. Stracił jednak możliwość wykonywania kolorowych ujęć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA obracanie matrycy 2

Wszystkie modyfikcje pokazane w tym wpisie są ekstremalnie niebezpieczne dla aparatu i zdecydowanie nie polecam wykonywać ich w domu. Nie biorę też żadnej odpowiedzialności za ewentualne zniszczenia aparatu i zdrowia psychicznego. 🙂

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement