Sony A3000 – pierwszy przedstawiciel zupełnie nowej linii bezlusterkowców

News/Foto 30.08.2013
Sony A3000 – pierwszy przedstawiciel zupełnie nowej linii bezlusterkowców

Już niedługo rzut oka na aparat nie wystarczy, by jednoznacznie stwierdzić czy jest to kompakt, bezlusterkowiec, czy może lustrzanka. Sony wprowadziło właśnie model A3000 – pierwszego przedstawiciela zupełnie nowej linii bezusterkowców, który wygląda jak mała lustrzanka.

Pamiętacie aparaty hybrydowe? Te duże, obłe, nadęte kompakty, które udawały wyglądem lustrzankę? Swego czasu były one dość popularne, mimo tego, że jakość zdjęć wykonana nimi owocowała często komentarzami zawierającymi porównania do tosterów, lodówek i mydelniczek. Sony nieźle namieszało – firma postanowiła stworzyć hybrydę tej hybrydy, która aparatem hybrydowym wcale nie jest – jest bowiem bezlusterkowcem.

A różnica między bezlusterkowcem a hybrydą jest zasadnicza. Mimo, że oba typy aparatów łączą zalety kompaktów i lustrzanek, to hybryda łączy jakość kompaktu z wielkością lustrzanki, a bezlusterkowiec zupełnie odwrotnie.

Sony A3000 3

Do tej pory sytuacja wśród sprzętu foto u Sony była prosta. Mieliśmy lustrzanki Alfa (od jakiegoś czasu z półprzepuszczalnym lustrem), bezlusterkowce NEX, zwykłe kompakty Cyber-shot i na końcu smartfony Xperia. Sony zaprezentowało właśnie zupełnie nową linię, która przejmie nazwę Alfa, ale będą to bezlusterkowce. W rezultacie Sony, jako pierwszy producent na świecie, będzie miał dwie równorzędne linie bezlusterkowców – NEX i Alfa.

Sony A3000 – pierwszy w rodzinie

Przedstawicielem nowej linii jest Sony A3000. Jest to bezlusterkowiec zamknięty w obudowie przypominającej małą lustrzankę, czy też aparat hybrydowy. A3000 ma zatem dobrze wyprofilowany, głęboki uchwyt, wbudowaną lampę błyskową, złącze gorącej stopki, kółko trybów oraz wizjer elektroniczny – dokładnie tak, jak lustrzanki tego producenta. Tylną ściankę pokrywa zestaw przycisków identyczny jak w linii NEX, oraz ekranik bez możliwości uchylania.

Sony A3000 2 Sony A3000 1

 

Sony A3000 4Najważniejsze, czyli matryca i bagnet. Nowy aparat przejął bagnet Sony E znany z serii NEX, zatem będą z nim kompatybilne wszystkie obiektywy Sony oraz innych producentów przeznaczone do dotychczasowych bezlusterkowców Sony NEX. Matryca to sensor Exmor APS HD CMOS o rozdzielczości 20,1 megapiksela i standardowej wielkości APS-C. Jest to konstrukcja zupełnie inna od tych stosowanych w aparatach NEX. Sony nie zdradza, czy sensor trafił do nowego aparatu prosto z lustrzanki, czy jest to nowoopracowana konstrukcja.

Pozostałe nowości – Sony NEX-5T i nowe obiektywy

Sony zaprezentowało także następcę bardzo popularnego modelu ze średniej półki, czyli NEX-5R. Nowa odsłona o nazwie NEX-5T nie różni się od poprzednika praktycznie niczym. Dodano jedynie obsługę technologii NFC, która ułatwia parowanie urządzenia ze smartfonem. To właściwie dobra wiadomość, bo NEX-5R jest doskonałym bezlusterkowcem ze średniej półki i wydaje się, że niewiele można w nim poprawić.

Sony NEX-5T

Ciekawie wyglądają trzy nowe premiery obiektywów pod bagnet Sony E, obsługiwany przez linię NEX i przez nowego A3000. Pierwszym z nich jest uniwersalny zoom Carl Zeiss Vario-Tessar 16–70 mm o stałym świetle f/4. Obiektyw ma świetny zakres ogniskowych, kompaktowe (jak na swoje parametry) rozmiary i metalowe wykończenie. Carl Zeiss tworzy w systemie Sony obiektywy świetne jakościowo, a według pierwszych testów nowy 16-70 nie będzie stanowił wyjątku od reguły. Jest ostro.

Zeiss 16-70

Kolejny obiektyw to zoom Sony E PZ 18-105 mm f/4. Podobnie jak obecny kit 16-50 mm, jest to tzw. „power zoom”, w którym ogniskową steruje się za pomocą elektronicznego przełącznika. W filmie zapewnia to idealnie płynną zmianę ogniskowych, ale w fotografii trudno jest mi się do tego rozwiązania przekonać.

Ostatnie szkło to odświeżona wersja klasycznej stałki 50 mm f/1.8, którą od teraz będzie można kupić w czarnym kolorze obudowy.

Początek końca lustrzanek?

Nowa lina bezlusterkowców może być początkiem rewolucyjnych zmian, o których spekulowało się już od dłuższego czasu. Bezlusterkowce mają zastąpić najprostsze lustrzanki, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Pytanie tylko po co sztucznie upodabniać bezlusterkowca do starszej technologicznie lustrzanki? Rozumiem, że ma to ułatwić bezbolesne przejście na technologię bez lustra, ale A3000 wygląda jak karykatura obu rozwiązań.

Sony na większym body mogło umieścić więcej przycisków i pokręteł, ale niestety firma nie zdecydowała się na ten krok. Sugeruje to, że aparat przeznaczony jest dla amatorów. Tylko czy takie marnotrawstwo miejsca na całkiem sporym korpusie ma jakikolwiek sens?

Ktoś powie – A3000 zapewni lepszy uchwyt, niż linia NEX. Zgoda, ale czy to naprawdę takie ważne? Ja wolę mieć w bezlusterkowcu całkowitą, skrajną wręcz, miniaturyzację. Nawet kosztem mniej wygodnego gripu. Czyli, innymi słowy, mityczna „jakość lustrzanki” w kieszeni. Modele NEX serii 5, serii 6 oraz 7 mają wystarczająco wygodny uchwyt. Nawet seria 3 pod tym względem sprawdza się nie najgorzej.

Widocznie są jednak na świecie fani „hybrydowego” wyglądu. Ja się jednak do nich nie zaliczam.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement