Samyang 85mm f/1.4 – fenomenalna portretówka, która nie zrujnuje portfela – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Foto 10.08.2013
Samyang 85mm f/1.4 – fenomenalna portretówka, która nie zrujnuje portfela – recenzja Spider’s Web

Po teście obiektywu Samyang 35 mm f/1.4 przyszła pora na recenzję drugiego szkła tej firmy. Tym razem na warsztat wziąłem fantastyczny obiektyw portretowy – Samyang 85 mm f/1.4. O tym, jak sprawdził się w teście, przeczytacie poniżej.

Wraz z obiektywem 35 mm do testów trafił do mnie także znany już od jakiegoś czasu Samyang AE 85 mm f/1.4 AS IF UMC. Obiektywu używałem na pełnoklatkowym Nikonie D700. Tandem 35 + 85 mm na pełnej klatce sprawuje się rewelacyjnie i na dobrą sprawę taki zestaw wystarczy większości fotografów. 35 mm świetnie sprawdzi się jako szeroki standard (ale nie ultra szeroki), zaś 85 mm to idealna ogniskowa do portretów oraz do detali. Obiektyw bez problemu kryje pełną klatkę, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stosować go także w lustrzankach i bezlusterkowcach z matrycą APS-C.

Samyang-85mm-01 Samyang-85mm-02

Podobnie jak testowany wcześniej Samyang 35mm, także 85 mm można kupić za niesamowicie małą (jak na oferowane parametry) kwotę. Obecnie, w zależności od mocowania, można go dostać za 900-1100 złotych, ale tylko wersja przeznaczona do Nikona posiada chip komunikujący się z korpusem. Cena, jak za takie parametry, jest wręcz niewiarygodnie niska, wystarczy wspomnieć, że obiektyw Nikona o takich samych parametrach kosztuje aż 5500 zł, a analogiczna konstrukcja niezależnej Sigmy to koszt 3,5 tysiąca zł.

Niska cena Samyanga bierze się z braku wbudowanego autofocusu. W przypadku mocowania Nikona, obiektyw przekazuje do body informacje o przysłonie (można także sterować przysłoną z poziomu korpusu), ale ostrość ustawia się manualnie. W przypadku innych producentów nie zachodzi żadna komunikacja między korpusem a Samyangiem. Brak AF to spora niedogodność, ale przy portrecie i innych statycznych ujęciach obiektyw naprawdę daje radę. Zobaczmy jak obiektyw sprawował się w praktyce.

Samyang-85mm-03

Budowa – budzi zaufanie

Obiektyw, jak na swoje parametry, nie jest szczególnie duży. Na pewno nie przeraża tak jak Samyang 35 mm f/1.4. Osiemdziesiątka piątka jest zwarta i dosyć masywna, choć mimo pół kilograma wagi obiektyw nie ciąży jakoś szczególnie mocno.

Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie, tutaj nie ma się do czego przyczepić. Obiektyw zaczyna się metalowym bagnetem, który jest właściwie szczelnie wypełniony wielką tylną soczewką. Ponad bagnetem znajduje się pierścień przysłon (f/1.4 – f/22), a nad nim znajduje się duży pierścień ostrości. Mam co do niego mieszane odczucia, ale o tym później. Całość wieńczy przednia soczewka. Rozmiar filtra to 72 mm, czyli całkowicie akceptowalnie, biorąc pod uwagę parametry obiektywu.

Samyang-85mm-04

Jedyny zgrzyt w świetnym wykonaniu to górny dekielek. Listki do jego zdejmowania znajdują się przy samych krawędziach dekielka. Takie umiejscowienie praktycznie uniemożliwia zakładanie i zdejmowanie go, kiedy założona jest osłona przeciwsłoneczna. W praktyce jest to bardzo denerwujące – żeby założyć dekielek trzeba najpierw odkręcić osłonę.

Samyang-85mm-05

Ustawianie ostrości – mogłoby być wygodniejsze

Brak wbudowanego AF dyskwalifikuje ten obiektyw w jakichkolwiek dynamicznych ujęciach (można co najwyżej „ustrzelić” płynącą kaczkę), ale nie do takich celów to szkło jest stworzone. Ogniskowa 85 mm idealnie sprawdzi się w portrecie i w fotografowaniu detali.

Ostrość ustawia się za pomocą pierścienia na obiektywie. Jest on duży, ale nie jest tak wygodny, jak w testowanym wcześniej Samyangu 35 mm. Zakres ruchu jest co prawda podobny, ale w obiektywie 85 mm pierścień stawia znacznie większy opór przy ostrzeniu. Nie da się obracać go jednym palcem (może na siłę, ale nie jest to wygodne). Zdecydowanie wolę bardziej miękkie przełożenie z trzydziestki piątki.

Ustawienie ostrości jest dosyć trudne. Pełna klatka, ogniskowa 85 mm i przysłona f/1.4 generują już nie papierową, a pergaminową głębię ostrości. Dosłownie, w zakresie GO może się znaleźć np. jeden włos. Dlatego procent nietrafionych zdjęć jest spory (w moim przypadku jakieś 15 procent, ale po dłuższym kontakcie ze szkłem na pewno byłoby lepiej). Ustawianie ostrości w Nikonie D700 jest dosyć proste, ponieważ trójkątny wskaźnik w wizjerze pokazuje w którą stronę należy kręcić pierścieniem, żeby wyostrzyć na wybranym punkcie. Kiedy zamiast trójkąta pojawi się kropka, ostrość ustawiona jest idealnie. Problem jest natomiast taki, że przy małych odległościach nawet oddychanie przy fotografowaniu sprawia, że obiekt wypada z głębi ostrości.

Ostrość zdjęć – całkowita rewelacja

Jeżeli już uda się idealnie wyostrzyć, ostrość po prostu zabija. Powiem wprost – to najostrzejsze szkło, jakim się bawiłem. Nawet profesjonalne Nikkory 17-55mm f/2.8 i 24-70mm f/2.8 dawały gorsze rezultaty. Co więcej, na małych dystansach taka ostrość jest już od przysłony f/1.4, co jest rewelacyjnym wynikiem. Im dalsza odległość ostrzenia tym bardziej ostrość spada na maksymalnym otworze. Po przymknięciu szkła mamy jednak ostry obraz niezależnie od dystansu. To jednak przypadłość większości obiektywów, a nie tylko testowanego Samyanga, zatem w kwestii ostrości ten obiektyw potrafi zdziałać cuda. Zwłaszcza na tle systemowych rywali: Nikona 85/1.8 i Canona o takich samych parametrach. Te są używalne dopiero po przymknięciu o kilka działek.

Samyang-85mm-06

Samyang-85mm-07

Bokeh i głębia ostrości – coś pięknego

Przysłona obiektywu składa się z ośmiu listków, co daje przyjemny, okrągły bokeh. Jeżeli chodzi o plastykę obrazu, jest naprawdę świetnie. Bez problemu da się uzyskać bardzo płytką głębię ostrości, czasami jest ona wręcz zbyt płytka. Dlatego mimo świetnej ostrości na f/1.4 często warto przymknąć trochę obiektyw.

Samyang 85mm

Wady optyczne? Ten obiektyw nie zna tego pojęcia

Nawet nie ma sensu zaprzątać sobie nimi głowy. Dystorsja nie występuje, podobnie zresztą jak flary i odblaski. Na pełnej klatce być może można dopatrzeć się w rogach małej winiety, ale nie jest to nic, czym warto sobie zaprzątać głowę. Co ważne, nie uświadczymy tu także żadnych aberracji chromatycznych, czyli zielonych i fioletowych obwódek na najniższych przysłonach. W portrecie często pracuje się na małych głębiach ostrości, a w przypadku testowanego Samyanga możemy być pewni, że efektu małej GO nie zniszczą żadne zabarwienia.

Samyang-85

Samyang-85-f14

Optyka jest zatem wybitnie dobra. Powiem więcej, jest to poziom lepszy od topowych Nikonów (i pewnie Canonów, choć tych tak dobrze nie znam). Jak to możliwe, że za 1000 złotych można zrobić obiektyw lepszy optycznie od szkła za 5,5 tysiąca? Nie wierzę, że autofous jest aż tyle warty, więc albo ktoś w Nikonie i Canonie się nie stara, albo po prostu doi klientów.

Podsumowując:

Samyang 85 mm f/1.4 to rewelacyjna portretówka. Wydawać by się mogło, że połączenie ostrości, niskiej ceny i dużej światłosiły to kombinacja niemożliwa do uzyskania, a jednak udało się taką stworzyć koreańskiej firmie. Niska cena została uzyskana kosztem braku autofocusa, i to jest niestety jedyną poważną bolączką tego szkła. Nie nadaje się ono do fotografowania scen w ruchu, nawet wolno poruszający się człowiek (zwłaszcza w kierunku do obiektywu) jest trudno do złapania. W statycznych scenach Samyang czuje się jednak jak ryba w wodzie. Da niesamowicie wysoką jakość obrazu (fenomenalna ostrość!), czym zawstydzi niejedno szkło kosztujące ponad 5000 zł. Do portretu zdecydowanie polecam, zarówno pod matryce pełnoklatkowe jak i APS-C.

Za podobne pieniądze można kupić obiektywy 85 mm o gorszym świetle f/1.8, ale za to z autofocusem. Jeżeli głównym zastosowaniem ma być portret, zdecydowanie wybrałbym Samyanga. Jakość obrazu to zupełnie inna liga niż w przypadku Nikonów i Canonów o świetle f/1.8. Tyle tylko, że jest to uzyskane za cenę braku AF. Czy da się bez AF żyć? Ja uważam, że tak.

Plusy:

  • niesamowita ostrość obrazu już od f/1.4
  • fantastyczna jakość zdjęć
  • niezauważalne wady optyczne typu dystorsja, aberracje chromatyczne, flary, czy winieta
  • wykonanie dobrej jakości
  • cena!

Minusy:

  • nie da się zdjąć/założyć dekielka przy nałożonej osłonie przeciwsłonecznej
  • pierścień ostrości nie chodzi tak miękko jak w Samyangu 35 mm f/1.4

(braku AF nie uznaję za wadę – takie jest założenie konstrukcyjne tego obiektywu)

Więcej zdjęć wykonanych obiektywem można pobrać stąd. Paczka ZIP, 56 MB.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement