Premiera w VOD równolegle z kinową? Tak, i to od Sony oraz Disney’a

Felieton/RTV 25.06.2013
Premiera w VOD równolegle z kinową? Tak, i to od Sony oraz Disney’a

To standard, że kinowy przebój kilka dni po swojej premierze dostępny jest na torrentach. Jakość tego filmu jest tragiczna, ale tysiące osób i tak woli obejrzeć taką wersję niż wydać na bilet do kina. Sony i Disney idą na wojnę z piratami, wprowadzając filmy do serwisów VOD niemal równolegle z kinową premierą.

Model dystrybucji filmów od lat jest praktycznie niezmieniony i na całym świecie wygląda podobnie. Premiera kinowa, po pięciu miesiącach premiera na Blu-ray oraz DVD i coraz częściej w tym samym momencie także w serwisach VOD, po kolejnych pięciu miesiącach film ma swoją premierę na telewizyjnych kanałach premium, następnie musi upłynąć jeszcze prawie rok, by dzieło to trafiło do ramówki kanałów ogólnotematycznych.

Ten schemat jest przetarty przez lata i wydaje się być na rękę większości podmiotów, które uczestniczą w rynku. W każdym etapie przychodzą kolejne wpływy dla twórców, a i pośrednicy tacy jak kiniarze, dystrybutorzy czy nadawcy mają swoje przychody. Do tej pory każda próba naruszenia tego harmonogramu kończyła się buntem.

W Wielkiej Brytanii sieć kin Odeon odmówiła pokazywania Alicji w Krainie Czarów po tym gdy poinformowano, że film ukaże się na płytach po 12 tygodniach od premiery, a nie 18 jak w większości przypadków. W Polsce zdjęto z kin (poza należącym do ITI Multikinem) Świadka Koronnego w momencie, gdy ITI zdecydował się na szybką premierę filmu na płytach i w serwisie VOD.

Teraz w Korei Południowej Sony i Disney po raz kolejny eksperymentują. W ostatnim roku, raptem kilka tygodni po premierze kinowej, w serwisie VOD w Korei pojawiły się takie filmy jak Django, Merida Waleczna czy Ralph demolka. Testy w Korei mogą być początkiem szerszego przedsięwzięcia na terenie całej Azji.

To w Chinach i krajach ościennych skala piractwa wciąż jest olbrzymia, a jednocześnie potencjał tego rynku jest równie duży. Tam także dopiero rozwija się pewna rozrywkowa kultura, dla wielu chodzenie do kina nie jest jeszcze jakimś wyrobionym przez lata społecznym konwenansem. Dlatego też stworzenie takiej oferty w regionie może być strzałem w dziesiątkę.

Czy możemy liczyć na szybkie premiery VOD także u nas? Raczej nie w najbliższej przyszłości. Mówię tu zarówno o Polsce jak i całej Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych. Tutaj pozycja kin jest bardzo mocna. Oczywiście, w ten sposób ograniczany jest dostęp do najnowszej kultury dla ludzi z mniejszych miejscowości czy wsi. Ale tak jest od wieków.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że dobre kino jest w stanie najpełniej oddać zamysł twórców filmu. Przy odpowiedniej jakości obrazu, dźwięku, spokoju i wygodzie, na sali kinowej jesteśmy w stanie czerpać pełną radość z filmu. Tego nie da nam wyświetlacz smarfona, tablet czy nawet 50-calowy telewizor. Choć oczywiście dobry projektor, czy telewizor gigant z dobrym dźwiękiem w warunkach polskich będzie często lepszym rozwiązaniem od multipleksów.

Do rewolucji w Azji jeszcze daleko, a do zmian w naszym regionie jeszcze dalej. Branża filmowa jest jeszcze bardziej skostniała niż ta muzyczna. Dowodzi tego brak porządnych serwisów VOD w Polsce, czy ostatnie informacje o walce amerykańskich kablówek z serwisami streamingowymi. W Azji taki model może zmniejszyć piractwo, więc wszystkim wydaje się być on na rękę.

Każda rewolucja musi mieć gdzieś jednak swój początek, a w dobie globalizacji utarty schemat może upaść jak kostki domina.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement