Bose pokazuje, co to jest mobilna muzyka

Relacja/Sprzęt 05.06.2013
Bose pokazuje, co to jest mobilna muzyka

Bose to jedna z najciekawszych i najdroższych producentów sprzętu audio. Wczoraj firma ta zaprezentowała dwa nowe produkty przeznaczone dla fanów mobilnego odtwarzania muzyki. Co ciekawe ich premiera miała wczoraj miejsce nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

Zazwyczaj prezentacja różnej maści produktów przebiega według tego samego schematu: dziennikarze i blogerzy są zapraszani do sali, po czym na głos czytana jest opowiadająca o nim prezentacja. W tym czasie przedstawiciele prasy podtrzymują oczy na zapałkach, czytają książki, siedzą na mobilnym Facebooku lub grają na mobilnych konsolach. Krótko mówiąc, robią wszystko, by pokazać, że są dobrze wychowani i nie zasypiają w trakcie czyjegoś wystąpienia. Tym razem jednak było inaczej.

WP_20130604_015

Pierwszym przedstawionym produktem był głośnik Bose SoundLink Mini. Początkowo nie wzbudzał on żadnych emocji, jednak po uruchomieniu go wszyscy zgromadzeni na sali zamarli. Prowadzący miał bowiem przed sobą malutki, mieszczący się w kieszeni marynarki głośnik, a wydobywający się z niego dźwięk donośnością oraz jakością przypominał co najmniej porządny system 2.0 stojący przy komputerze. Oznacza to, że w przeciwieństwie do większości małych, mobilnych zestawów głośnikowych, jego jakość dźwięku prezentuje się naprawdę świetnie.

WP_20130604_009

Kolejny jego element, na który warto zwrócić uwagę to bardzo mocna, metalowa obudowa. Wskutek tego urządzenie jest wyjątkowo wytrzymałe i ładne. Dodatkowo można jeszcze bardziej poprawić jego wygląd poprzez zastosowanie gumowego etui w kolorach szaro-zielonym, szaro-niebieskim oraz czerwonym. Inne dostępne akcesoria to kieszonka, która służy do przenoszenia głośników oraz stacja ładująca będąca podstawką z portem ładowania.

WP_20130604_021

Muzykę można przesyłać na głośnik za pomocą kabla minijack 3,5 mm oraz modułu Bluetooth. Bez problemu można było z nim sparować urządzenia z systemami Android, iOS oraz Windows Phone. Jako że na co dzień używam Nokii Lumia 920, to najdłużej słuchałem muzyki za jej pomocą. Najpierw wypróbowałem aplikację Deezer, potem Spotify, Nokia Muzyka i standardową Muzyka+Wideo. Za każdym razem wszystko działało jak trzeba. Muszę przyznać, że produkt ten bardzo mi się spodobał, ale jego cena wynosząca 859 złotych sprawiła, że poważnie zastanowiłbym się przed ich zakupem. Aczkolwiek po poznaniu ich możliwości czuję, że jest to koszt do nich adekwatny.

WP_20130604_028

Nieco inaczej sprawa się ma ze słuchawkami Bose QC20. Kosztują one aż 1299 zł i cechują się naprawdę dobrą jakością dźwięku. Co jednak z tego, skoro podobną jakość dźwięku oferują słuchawki za 300-400 zł. Co prawda jest to opinia osoby, która nie jest audiofilem, ale podejrzewam, że do tej grupy osób nie należy również większa część społeczeństwa. Za co więc dopłacamy niemal 1000 zł? Za układy scalone, wbudowany mikrofon oraz gumową otoczkę głośnika. Ostatni element sprawia, że słuchawki bardzo dobrze leżą w uchu, zaś wszystkie raze­m wygłuszają dźwięk otoczenia na tyle, że niemal go nie słychać.

WP_20130604_027

Ta cecha słuchawek została dziennikarzom zaprezentowana w bardzo prosty i efektowny sposób. Poproszono nas o założenie słuchawek, a po około minucie o zdjęcie ich. Okazało się, że przez cały czas w pomieszczeniu było słychać ogromny hałas i nikt tego nie zauważył. Tak jak wspominaliśmy, jest to zasługa gumowej osłony oraz mikrofonu, który wytwarza dźwięk zagłuszający otoczenie. Bardzo ważne jest, że w słuchawkach nie słyszymy zupełnej ciszy, która potrafi zdenerwować człowieka, a lekki szum, który daje naszemu mózgowi jakiekolwiek bodźce dźwiękowe.

WP_20130604_006

Wadą tych słuchawek jest to, że wymagają one dodatkowego ładowania za pomocą microUSB, są wyposażone we własny akumulator. Ponadto mają duży moduł z całą elektroniką, którego nie da się wymienić. Oznacza to, że po zerwaniu słuchawek trzeba po prostu znowu wydać ponad 1000 zł. Głównie z tego powodu nie zdecydowałbym się na ich kupno. Bo o ile po kolejnym zerwaniu słuchawek za kilkadziesiąt lub sto złotych jestem zły, to po zniszczeniu takich Bose’ów chodziłbym struty przez tydzień. Kolejna wada słuchawek to fakt, że występują one w dwóch wersjach: dla produktów Apple oraz pozostałych. Jeśli mamy iPoda i smartfona z Androidem, nie uzyskamy ich pełnej funkcjonalności.

WP_20130604_007

Oba produkty pojawią się na polskich półkach sklepowych w czasie wakacji, wtedy należy też spodziewać się ich pierwszych recenzji.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement