Obiektywnie o szkłach, cz. 2. – przeliczanie ogniskowych obiektywów

Artykuł/Foto 27.02.2013
Obiektywnie o szkłach, cz. 2. – przeliczanie ogniskowych obiektywów

W dzisiejszym poradniku postaram się wytłumaczyć rzecz, która spędza sen z powiek nowym użytkownikom lustrzanek, a na forach fotograficznych powraca jak bumerang. Przeczytacie dziś o przeliczaniu ogniskowych i zmianie kąta widzenia obiektywów – zagadnieniu absolutnie kluczowym, z którym trzeba się zapoznać przed kupnem nowego obiektywu, żeby uniknąć rozczarowań.

Obiektywy pełnoklatkowe i APS-C

Dużym problemem dla świeżo upieczonych posiadaczy lustrzanek jest przeliczanie ogniskowych obiektywów. Zacznijmy od początku. Producenci obiektywów mają w swojej ofercie obiektywy pełnoklatkowe, jak i szkiełka pod matryce APS-C. Najłatwiej przeznaczenie obiektywu odróżnić po jego oznaczeniu – mówi o tym kilkuliterowy skrót umieszczony w pełnej nazwie obiektywu. Każda firma stosuje inne oznaczenia, co może sprawiać problemy.

Oznaczenia obiektywów pod matryce APS-C:

w obiektywach Nikon: DX
w obiektywach Canon: EF-S
w obiektywach Sony: DT
w obiektywach Pentax: DA
w obiektywach Tokina: DX
w obiektywach Tamron: Di-II
w obiektywach Sigma: DC

Oznaczenia obiektywów pod matryce pełnoklatkowe (FF):

w obiektywach Nikon: brak (jeżeli nie ma w nazwie DX – jest to obiektyw pełnoklatkowy)
w obiektywach Canon: EF
w obiektywach Sony: brak (jeżeli nie ma w nazwie DT – jest to obiektyw pełnoklatkowy)
w obiektywach Pentax: FA*
w obiektywach Tokina: brak (jeżeli nie ma w nazwie DX – jest to obiektyw pełnoklatkowy)
w obiektywach Tamron: Di
w obiektywach Sigma: DG

*Pentax nie ma w swojej ofercie cyfrowej lustrzanki pełnoklatkowej. Obiektywy FA nie są obecnie produkowane i przeznaczone są do analogowych lustrzanek, które oczywiście także mają format pełnej klatki.

Czym różnią się te dwie kategorie obiektywów? Najprościej mówiąc – polem obrazowania. Każdy obiektyw ma swój zdefiniowany kąt widzenia. Jeżeli podłączymy obiektyw FF pod body FF, sytuacja jest prosta i klarowna:

obiektywy (2)

Obiektyw ma określony kąt widzenia i rzutuje na matrycę (na czerwono) obraz dla takiego właśnie kąta. Analogiczna sytuacja występuje, gdy podłączymy obiektyw APS-C do body APS-C:

obiektywy (3)

Jak wiadomo, matryca APS-C jest mniejsza od pełnej klatki, zatem obiektywy pod APS-C są zoptymalizowane do rzutowania obrazu na znacznie mniejszą powierzchnię. W przypadku matrycy pełnoklatkowej obiektyw musi pokryć znacznie większą powierzchnię (matryca jest po prostu większa). Przeważnie wymaga to większych soczewek i innego toru optycznego. Obiektywy pod FF są z reguły znacznie większe i cięższe od swoich odpowiedników pod APS-C. Przeważnie są też kilkukrotnie droższe.

Co jednak stanie się gdy zrobimy misz-masz wielkości? Podpięcie obiektywu APS-C do lustrzanki pełnoklatkowej zaowocuje wielką winietą, czyli zaciemnieniem rogów zdjęcia. Rzutowany obraz będzie po prostu zbyt mały, żeby pokryć całą matrycę:

obiektywy (4)

W efekcie otrzymamy kołowy obraz w centrum kadru, oraz całkowicie czarne obszary poza centrum. Taka jest ogólna zasada, ale istnieją od niej wyjątki – niektóre obiektywy APS-C mają tak duże pole obrazowania, że udaje im się pokryć pełną klatkę – przykładem jest np. rewelacyjne szkiełko Nikona AF-S Nikkor 35mm f/1.8G DX. Wydaje mi się, że jest to niejako błąd inżynierów firmy, ale jest on niezwykle korzystny dla użytkownika – dostajemy bowiem działające w 100% szkiełko za ułamek ceny pełnoklatkowego odpowiednika. Przed zakupem szkła pod pełną klatkę warto przejrzeć fora fotograficzne w poszukiwaniu takich perełek.

Co jednak stanie się w odwrotnej sytuacji, czyli gdy podłączymy szkło FF do body APS-C? Takie połączenie zawsze się sprawdzi – pole obrazowania obiektywu jest dużo większe od matrycy APS-C, zatem na całej matrycy będzie rzutowany obraz:

obiektywy (5)

Z większym od matrycy polem obrazowania wiąże się jednak pewien kłopot – część obrazu jest rzutowana poza matrycę, widzimy niejako tylko środek kadru – zmienia się zatem kąt widzenia obiektywu! Oznacza to, że obiektyw pełnoklatkowy na body FF będzie dawał znacznie szerszy kąt widzenia, niż na body APS-C

Przeliczanie ogniskowych i kątów widzenia

Na forach fotograficznych temat przeliczania ogniskowych i kątów widzenia powraca jak bumerang. Widać, że nowi użytkownicy lustrzanek i bezlusterkowców „nie czują” tego zagadnienia. Zasada jest jednak bardzo prosta i wynika z zależności przedstawionych w poprzednim akapicie.

Jeżeli używamy body FF nic nie musimy zmieniać ani przeliczać – ogniskowa 50mm zawsze jest ogniskową 50mm. Jeżeli natomiast używamy lustrzanki z matrycą APS-C musimy przeliczać kąty widzenia. Dla lustrzanek Nikona, Sony i Pentaxa mnożnik wynosi 1,5, dla Canona jest to 1,6, a dla Olympusa równo 2.

Jeżeli podepniemy obiektyw 35mm pod body APS-C Nikona, da on nam taki kąt widzenia, jak obiektyw 52,5mm na pełnej klatce (35×1,5 = 52,5). Dlatego właśnie standardowym obiektywem na pełnej klatce jest 50mm, a na matrycy APS-C 35mm – dają one praktycznie takie same kąty widzenia. Z kolei jeżeli podłączymy do body APS-C obiektyw 50mm, będzie się on zachowywał jak 75mm na pełnej klatce (50×1,5).

Warto w tym miejscu wspomnieć, że nie mnożymy ogniskowych, tylko kąty widzenia. Wygodniej jest posługiwać się ogniskowymi, bo to one, a nie kąty, weszły do powszechnego użycia, ale to pewien błąd logiczny. Ogniskowa to parametr fizyczny obiektywu i ona nie może się zmienić, mimo, że wydawałoby się, że jest inaczej. Zmienia się tylko kąt widzenia. Uważajcie na to pytając o ten temat na forach – garstka trolli tylko czeka, żeby złapać za słówko. 😉
Rzeczą z której nie wszyscy zdają sobie sprawę jest fakt, że jeżeli korzystamy z obiektywu APS-C na body APS-C, to także musimy przeliczać kąty widzenia. Obiektyw 18-55mm zachowuje się na APS-C tak, jak 27-82,5mm na pełnej klatce. Zauważmy, że topowe szkło reporterskie pod APS-C to 17-55mm, a pod FF jest to 24-70mm. Są to mniej więcej odpowiedniki, jeśli chodzi o kąty widzenia.

W związku z tym trzeba bardzo uważać przechodząc z FF na APS-C i odwrotnie. Jeżeli na pełnej klatce mamy szkło powiedzmy 20mm, jest ono ultraszerokokątne. Jeżeli podepniemy je pod body APS-C, będzie ono jedynie tzw. „szerokim standardem” (30mm). Z kolei jeśli na body APS-C używamy obiektywu 300mm, zachowuje się on tak, jakby miał de facto 450mm. Jeżeli ten sam obiektyw podłączymy pod body pełnoklatkowe, to będzie on miał faktycznie 300mm, zatem w znacznym stopniu straci swoje powiększenie. Dlatego też w fotografii dzikiej przyrody i lotnictwa częściej używane są body APS-C, jako że dla tych samych obiektywów oferują większe przybliżenie, niż puszki FF.

Ten tekst jest drugim z mini-cykl o obiektywach. Przeczytaj również pierwszy wpis: Obiektywnie o szkłach: Cz. 1. – Wprowadzenie

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement