Klasyka PSXa: Tekken

23.11.2012
Klasyka PSXa: Tekken

Są takie dni, gdy nic nie pomaga na poprawę samopoczucia oraz wyładowanie emocji. No może prawie nic, bo w takiej sytuacji zazwyczaj z pomocą przychodzi dobra gra wideo, najlepiej bijatyka oraz uprawianie sportu. Bo cóż tak nie relaksuje jak możliwość wirtualnego obicia twarzy innemu graczowi. Dziś w kolejnym odcinku cyklu Klasyka PSXa, wspomnieniami powrócimy do serii gier Tekken.

W pierwszej kolejność Tekken ukazał się na automatach do gier, miało to miejsce w Japonii 9 grudnia 1994 roku. Na PlayStation pierwsza część tej serii gier od Namco ujrzała światło dzienne wraz z końcem marca 1995 roku, w przypadku Europy gracze musieli poczekać do połowy listopada. Tekken od samego początku był bijatyką, która oferowała grafikę 3D, co na ówczesne czasy nie było aż tak oczywistą kwestią. Na PSXa ukazały się łącznie 3 części z serii bijatyki i to właśnie ostatnia z nich – Tekken 3, który ukazał się pod koniec I kwartału 1998 roku w Japonii, a w Europie w październiku ’98 roku, spotkał się z największą popularnością zarówno wśród moich znajomych, recenzentów gier, również na ekranie mojego telewizora gościł najdłużej. W zasadzie cały czas gości, gdyż w odróżnieniu do bijatyk, jakie ukazywały się PC, Tekken posiada dla mnie nieskończone pokłady grywalności.

Dla osób, które może nie miały przyjemności oddawaniu się rozrywce przy grze od Namco, trzeba nadmienić, że każda część gry posiadała pewną historię, na której był osadzony tryb dla jednego gracza.

Tekken 3 wprowadzał kilka ciekawych nowości, w tym dwa zupełnie nowe tryby gry Ball Mode oraz Tekken Force. W szczególności ten pierwszy trzeba traktować z lekkim przymrużeniem oka, jednak nawet teraz potrafi dostarczyć sporo dobrej zabawy, bo jak inaczej traktować grę w tzw. „plażówkę”. Drugi tryb przypominał klasyczne tytuły z automatów, w którym pokonując naszą postacią kolejne 4 poziomy, idąc w prawo, pokonujemy kolejnych przeciwników.

W tej odsłonie gry pojawiają się również nowe postacie jak m.in. mój ulubiony Eddy czy też Tiger oraz Gon i True Ogre. To właśnie postać Ogre’a, Kumy i Pandy budziła najwięcej emocji.

Pod względem graficznym Tekken 3 obecnie nie zachwyci wielu osób, ale trzeba brać pod uwagę możliwości PSXa. To była grafika na jego miarę. Pamiętajmy, że w Tekkenie 3 mogliśmy poruszać się we wszystkich 3 płaszczyznach, co już wtedy zachwycało. Zresztą ta grafika, pomimo upływu lat, wciąż nie odstrasza od zanurzenia się w ten tytuł.

Tekken 3 jest grą niemal idealną. Nie ma lepszej bijatyki, jaka ukazała się na konsole, a bijatyki na PC zjadał i zjada na śniadanie. Mimo upływu lat od ukazania się tego tytułu warto po niego sięgnąć, bo cały czas pozostaje niesamowicie grywalny. Można by wymieniać jeszcze kilka nowości, jakie wprowadziła trzecia odsłona tej gry, jednak dużo lepiej po prostu w nią pograć. Dla części osób będzie to sentymentalna podróż do przeszłości a dla innych poznanie prawdziwej legendy. Czas spędzony przy Tekkenie to nie jest to czas zmarnowany. Zatem: do konsol!

Poprzednie wpisy z serii „Klasyka PSXa”:
– Crash Bandicoot
– Gran Turismo

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement