Nowe, lepsze narzędzie, które przyspieszy internet o 40%

31.10.2012
Nowe, lepsze narzędzie, które przyspieszy internet o 40%

Jakiś czas temu zapowiadano wielkie przyspieszenie Internetu dzięki inicjatywie Global Internet Speedup. Czy rzeczywiście coś się zmieniło? Trudno powiedzieć, ale zespół z Aqualab uważa, że stworzył nowe, lepsze narzędzie, które przyspieszy strony internetowe o 40%.

Młodzi naukowcy (w zespole oprócz opiekuna, przystojnego doktora Bustamante ą sami doktoranci) dostarczyli konkretne rozwiązanie, które ma zminimalizować lagi wynikające z braku współpracy publicznych DNS-ów z zyskującymi coraz większą popularność CDN-ami. Informacja o tym ukazała się online po raz pierwszy zaledwie 5 dni temu, a oficjalna prezentacja odbędzie się dopiero za dwa tygodnie na konferencji IMC 2012 w Bostonie (Internet Measurement Conference). Mimo to namehelp został pobrany ze strony projektu już 1959 razy (dane z 11 rano), a liczba ta rośnie z godziny na godzinę.

Ponieważ nie wszyscy czytelnicy Spider’s Web muszą wiedzieć jak działają DNS-y i co to są CDN-y, wyjaśnijmy jak to się właściwie dzieje, że po włączeniu przeglądarki i wpisaniu adresu WWW na ekranie wyskakuje strona główna ich ulubionego serwisu. Trzeba zacząć od tego, że wpisując nazwę domeny w pasku adresu przeglądarki korzystamy tak naprawdę z jej mnemonicznej nazwy. Urządzenia tworzące sieć komputerową komunikują się przesyłając informacje w postaci cyfr – nie bez powodu mówi się, że żyjemy w erze cyfryzacji. DNS, czyli Domain Name System, stworzono aby nazwy domen stosowane w życiu codziennym zamieniać na ich cyfrową reprezentację w postaci adresu IP, z którym może połączyć się komputer. Przykładowo, po wpisaniu www.spidersweb.pl, przeglądarka wysyła zapytanie do serwera DNS dostawcy internetu, po czym otrzymuje odpowiedź w postaci adresu IP strony, w tym wypadku 91.201.155.87. Dopiero wtedy następuje połączenie z serwerem strony i pobranie jej zawartości. Ponieważ zapytanie przesyłane jest pomiędzy kilkoma serwerami, dostawca tu tylko pośredniczy, jest to proces wieloetapowy i często powodujący opóźnienia. Taki system ma też inne ograniczenia, wynikające z zawodności poszczególnych jego elementów oraz, co ważne dla wielu użytkowników Internetu, pewne niedociągnięcia związane z bezpieczeństwem.

Spektakularne przyspieszenie Internetu miało nastąpić wraz z wprowadzeniem usługi tak zwanych publicznych DNS-ów. Podstawową zaletą takiego rozwiązania jest skupienie dużej liczby adresów w jednej „bazie”, dzięki czemu przeglądarka szybciej uzyskuje adres IP, a strona ładuje się szybciej. Zarówno OpenDNS jak i Public DNS od Google oprócz zmniejszenia lagów oferują również prywatność i bezpieczeństwo podczas pracy i zabawy w sieci. Według ostatnich danych, z OpenDNS korzysta już 40 milionów osób, czyli około 2% wszystkich użytkowników Internetu. Szybko jednak okazało się, że w kwestii szybkości odczytywania adresów IP dużych serwisów publiczne DNS-y przegrywają w niektórych regionach (również Polski) z lokalnymi serwerami, a powodem są tak zwane CDN-y.

Content Delivery Network (CDN) to nic innego jak inne rozwiązanie przyspieszające ładowanie stron WWW do naszych przeglądarek. Normalnie po połączeniu z serwerem cała zawartość strony jest pobierana z jednej lokalizacji. Jeśli witryna utrzymywana jest na przykład w Urugwaju, polski Internauta właśnie stamtąd będzie pobierał całą treść i istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie to trwało dłużej, niż w przypadku odwiedzin strony lokalnego Domu Kultury. Mimo że Internet nie zna granic, to geograficzna odległość pomiędzy urządzeniami ma wpływ na liczbę przeskoków, co robi swoje w kwestii czasu ładowania witryn. Dzięki sieci dostarczania treści i połączeniu jej z działaniem serwerów DNS serwisy mogą dosłownie zbliżać się do użytkowników poprzez mnożenie i rozpraszanie lokalizacji po całym świecie. Ich zawartość jest przesyłana z miejsca, które znajduje się najbliżej użytkownika. Tutaj pojawia się problem, którego rozwiązaniem ma być namehelp.

Korzystając z publicznych serwerów DNS omijamy swojego dostawcę, a tym samym blokujemy możliwość rozpoznania lokalizacji, w której znajduje się komputer. Powoduje to, że zawartość serwisów korzystających CDN pobierana jest w całości z głównego serwera, ponieważ nie ma możliwości geograficznego dopasowania. Zespół z Aqualab przeanalizował 10,923 hostów z 99 krajów i okazało się, że z puli tysiąca najpopularniejszych stron 74% korzysta z CDN. Jednocześnie stwierdzono, że w przypadku 90% lokalizacji współpraca CDN-ów i publicznych serwerów DNS po prostu nie funkcjonuje. Okazało się, że dwa przełomowe narzędzia, których celem jest przyspieszenie ładowania witryn w przeglądarkach użytkowników, nie są ze sobą kompatybilne. De facto Internauta korzystający z OpenDNS lub Google Public DNS podczas przeglądania australijskiego serwisu angażującego CDN, nie czerpie w pełni korzyści ani z jednego, ani z drugiego rozwiązania. Może co prawda czuć się bezpieczniej niż na DNS-ach dostawcy, ale jego mniej przezorny sąsiad może cieszyć się ładowaniem szybszym nawet o 60%. Wszystko przez to, że korzystając z publicznych DNS-ów sprawiamy, że nasz komputer zostaje odesłany do treści, które znajdują się wielokrotnie dalej niż powinny.

Odpowiedzią na ten problem jest właśnie opracowane przez zespół z Aqualab narzędzie o nazwie namehelp. Jego zadaniem jest nie tylko ocena, na podstawie analizy porównawczej, wydajności aktualnej usługi DNS, ale również szybka reakcja na jej obniżenie i zapewnienie poprawy mapowania w ramach CDN. Program działa w tle monitorując cały czas szybkość ładowania stron i optymalne konfiguracje DNS. Reakcja na obniżenie tych parametrów jest natychmiastowa i polega na wymuszeniu interakcji z DNS i CDN, dzięki czemu użytkownik otrzymuje treść z geograficznie najbliższej sobie lokalizacji. Mniej ogólnie można powiedzieć, że namehelp działa jako serwer pośredniczący, wykorzystuje pamięć podręczną (cache) co pozwala na efektywne mapowanie rekordu nazwy kanonicznej, a następnie bezpośredni kontakt z serwerem autorytatywnym, czyli tym, który ostatecznie wskazuje IP adresu w danej domenie. Szczegóły dotyczące zasady działania namehelp przedstawiono w pracy naukowej czekającej na papierową publikację w czasopiśmie wydawanym przez Association for Computing Machinery.

Zespół z Aqualab twierdzi, że ich rozwiązanie zmniejszy opóźnienia wynikające z DNS do 9.51 milisekund oraz przyspieszy ładowanie stron poprzez łączenie z najbliższą geograficznie lokalizacją treści. Jak mówią sami badacze, to narzędzie, które pozwoli użytkownikom Internetu w pełni cieszyć się możliwościami oferowanymi przez publiczne DNS-y bez niepotrzebnych opóźnień wynikających z braku kompatybilności z usługami CDN. namehelp jest darmowy i każdy może go przetestować na swoim komputerze.

Z doniesień samych twórców wynika, że komfort korzystania z sieci powinien być zauważalny nawet dla średniozaawansowanych użytkowników, ale prawdą jest, że dopiero wielokrotne testy samych zainteresowanych – internautów – pokażą ile tak naprawdę warte jest to narzędzie. W tej chwili namehelp zaczyna budzić coraz większe zainteresowanie zagranicznych mediów. Opisało go już kilka serwisów w Ameryce, Brazylii i Szwecji*. Czy zyska taką popularność jak Global Internet Speedup? Na to pytanie będą mogli odpowiedzieć tylko użytkownicy publicznych DNS-ów, ponieważ dla innych zainstalowanie namehelp nie przyniesie zauważalnych zmian.

 

*McCormick NetWorldInterJornal – BrazilIDG Sweden 

Tagi:

Dołącz do dyskusji

  • Zenon

    „Nowe, lepsze narzędzie” – lepsze od którego innego narzędzia?

  • aaa

    jak wygląda integracja tego namelabu ? wdrożenie (konfiguracja, instalacja softu) odbywa się po stronie użytkownika czy operatora/administratora ?

    według mnie opis działania na jeden akapit to za mało.

  • viterbi

    ach ci doktoranci, równają poziom w dół…

  • Rafał Kawulak

    Skompromitowałeś się chłopie. 90 procent artykułu traktuje o publicznych DNSach i CDNach. To właśnie „inne narzędzia”. Namehelp pomaga im współpracować, dlatego jest „lepszy”. Teraz, kiedy już to wiesz, przeproś i wyjdź.

  • Desseres

    Podsyciłaś moją ciekawość tym rozwiązaniem, i zabieram się do przetestowania tego.

  • adi

    Te inne narzędzia to „Global Internet Speedup” a nie dns i cdn. A Namehelp jest takim dodatkiem który pomaga dns’om publicznym jak te od google czy opendns lepiej wspolpracowac z cdn..

  • adi

    Z tym poprawianiem predkosci to niestety bywa tak, że z pkt widzenia uzytkownika nie ma to specjalnego znaczenia, bo poprawy sa niezauważalne. Będzie miało to znaczenie tylko wówczas kiedy będzie się tego używać globalnie i powszechnie. I przede wszystkim ma to znaczenie dla serwerów hostujących strony, które dzieki temu będą bardziej odciążone. A żeby tak było to rozwiązanie musi być standardem… Tak jak stanie się nim SPDY.

  • Agata Kukwa

    to czekam na wieści bo jestem bardzo ciekawa, czy to rzeczywiście daje zauważalne efekty tak jak twierdzą twórcy. Nie korzystam z publicznych DNS-ów, więc sama nawet się do tego nie zabieram ;)

  • Agata Kukwa

    wszystko z poziomu użytkownika, to rozwiązanie dla end-userów. Tekst jest naszpikowany linkami, również do strony namehelpa, gdzie można go ściągnąć i zainstalować. Uznałam, że nie ma sensu powielać takich informacji. Jak ktoś umiał zmienić DNS na publiczny powinien też bez problemu poradzić sobie z instalacją i konfiguracją namehelpa.

  • aaa

    dzięki.

    „Uznałam, że nie ma sensu powielać takich informacji”, jedno zdanie wystarczyłoby. w końcu połowa tekstu to definicje DNS i CDN i tutaj się nie ograniczałaś ;).

  • Gosc

    „Przykładowo, po wpisaniu http://www.spidersweb.pl, przeglądarka wysyła
    zapytanie do serwera DNS dostawcy internetu, po czym otrzymuje odpowiedź
    w postaci adresu IP strony, w tym wypadku 91.201.155.87.”

    Nie, to tak nie działa. Przeglądarka nie wysyła zapytań do serwera DNS.

  • Agata Kukwa

    a jak?

  • Gosc

    Przeglądarka wywołuje funkcję systemową / biblioteczną odpowiadającą za przełożenie nazwy hosta na adres IP. System operacyjny decyduje o sposobie rozwiązania i jeżeli uzna to za stosowne (i/lub wyniknie to z konfiguracji systemowego resolvera) to odpyta serwery DNS lub skorzysta z innych źródeł (np. plik hosts). Przeglądarka nie ma wpływu na przebieg tego procesu – przynajmniej w popularnych systemach operacyjnych.

  • Agata Kukwa

    aha, dzięki :) myślę jednak, że napisanie, że przeglądarka wysyła zpaytanie nie jest błędem i jest dużo bardziej zrozumiałe dla czytelników, którzy nie posiadają tak szczegółowej wiedzy na ten temat. Oczywiście można to potraktować jako spory skrót myślowy, ale każdy wie o co chodzi, zarówno specjalista jak i laik, a o to chodzi

  • trat

    na SW przytłaczająca część ludzi ma wiedzę na poziomie blogerów, jeśli nie wyższą. nie równajmy w dół.

  • wertyu

    dns to jedno, a opóźnienia związne z pobieraniem danych to drugie. nigdy nie mamy gwarancje że po drodze jakiś ISP sobie przytnie ruch, czy będzie w pierwszej kolejności puszczał voipa czy inną usługę.

  • wodzurc

    „przystojnego doktora” ach te kobiety :-))))

  • Agata Kukwa

    nie mogłam się powstrzymać ;)

  • vartec

    Przykładowo, po wpisaniu http://www.spidersweb.pl, przeglądarka wysyła zapytanie do serwera DNS dostawcy internetu, po czym otrzymuje odpowiedź w postaci adresu IP strony, w tym wypadku 91.201.155.87. Dopiero wtedy następuje połączenie z serwerem strony i pobranie jej zawartości. Ponieważ zapytanie przesyłane jest pomiędzy kilkoma serwerami, dostawca tu tylko pośredniczy, jest to proces wieloetapowy i często powodujący opóźnienia.

    No sorry, ale to jest po pierwsze mocno strywializowane, po drugie w zdecydowanej większości przypadków po prostu nieprawdza. DNS ma wielopoziomowy cache, w szczególności jest cache na poziomie przeglądarki, na poziomie systemu operacyjnego, w serwerze DNS ISPa.

    Korzystając z publicznych serwerów DNS omijamy swojego dostawcę, a tym samym blokujemy możliwość rozpoznania lokalizacji, w której znajduje się komputer. Powoduje to, że zawartość serwisów korzystających CDN pobierana jest w całości z głównego serwera, ponieważ nie ma możliwości geograficznego dopasowania.

    Po pierwsze, znów mocno niedokładne. Niby coś dwoni, ale nie bardzo wiadomo w którym kościele. Owszem, CDN-y działają używająć tricku w DNS, dając inne IP w zależności skąd przychodzi zapytanie do serwera DNS. Ale od razu kategorycznie stwierdzać, że „blokujemy możliwość rozpoznania lokalizacji, w której znajduje się komputer”? Totalna bzdura, IP klienta się nie zmienia, nadal istnieje możliwość geolokacji po IP.

    Ja przepraszam, ale w dziale nazywającym się „kącik ekspercki” to ja bym spodziewał się wyższego poziomu.

    Spodziewałbym się też napisania, że istnieje oficjalne rozwiązanie tego probemu, nad czym pracują ludzie z IETF z dużym zaangażowaniem Googla. No, ale nie mam pojęcia czy są to przystojniacy jak doktor Bustamante :-P

  • adi

    Moim zdaniem poziom jest jak najbardziej OK. Chyba nie oczekujesz poradników dla administratorów, bo to w tym wypadku mija się z celem…. Bez skrótów uogólniających nie opiszesz wszystkiego. A to jak opisałeś przyczepić można się do każdego zdania bez wyjątku – tylko czy jest jakiś w tym sens…? Owszem można zwrócić uwagę ale wtedy jak jest ewidentny błąd ale nie wtedy kiedy o jakimś szczególe technicznym nie jest wspomniane. Gdyż o DNS można pisać elaboraty, a i tak nie napiszesz wszystkiego….

  • vartec

    Nie mam nic przeciwko skrótom i uogólnieniom, o ile: a) nie wypaczają sensu, b) nie są brzmią jak bzdura. Żeby dobrze napisać artykuł na ogólnym poziomie na temat jak powyższy, to niestety trzeba wiedzieć w szczegółach, jak działa DNS i CDNy. Akurat to, że w DNSach jest wielostopniowe cache’owanie to jest dosyć istotne. Bo w rzeczywistości, jeśli otwierasz popularną stronę korzystając z dużego ISPa, to masz praktycznie zagwarantowane, że resolver nie musi sięgać nigdzie dalej.

    No i oczywiście tytuł artykułu jest gigantyczną bzdurą. Ludziom korzystającym po bożemu z DNSa ISPa to nijak nie przyspieszy transferów. Być może zmiejszy opóźnienie przy pierwszym otwarciu niszowej domeny. O ćwierć sekundy.

  • adi

    ok zgadzam się co do istotnosci tymczasowego zapamietywania dns w ISP ale to jest istotne z punktu widzenia dzialania sieci dns, a dokladnie root-serverow ktore sa odciazane dzieki temu ze jest wielostopniowy cache. Ale brak wzmianki o tym nie ma juz specjalnego znaczenia w tym artykule….

    ” No i oczywiście tytuł artykułu jest gigantyczną bzdurą. Ludziom korzystającym po bożemu z DNSa ISPa to nijak nie przyspieszy transferów ”

    No ale to jest chyba wspomniane w tym artykule, ze technologia moze miec znaczenie tylko dla tych którzy korzystają z publicznie dostepnych serwerow DNS jak openDNS . Dzieki temu wszyscy korzystajacy z publicznych dns mogą bardziej ekonomicznie korzystac z technologi CDN. Co przy powszechnym wykorzystaniu odciązy serwery hostujace strony (bo taki jest główny cel CDN), a to juz bedzie mialo wplyw na polepszenie transferu dla wszystkich, nie tylko tych co korzystają z publicznych sieci dns.

    A co do tytułu to jasne zgadzam sie, ale kazdy wie ze tytul ma tylko przyciagac czytelnika …. ;)

  • vartec

    Dzieki temu wszyscy korzystajacy z publicznych dns mogą bardziej ekonomicznie korzystac z technologi CDN. Co przy powszechnym wykorzystaniu odciązy serwery hostujace strony

    Po pierwsze korzystanie z publicznych DNSów nadal nie jest takie powszechne.

    Po drugie dwa największe otwarte DNS-y (Google DNS i OpenDNS) od ponad roku zaimplementowały edns-client-subnet, czyli oficialne rozwiązanie z IETF o którym już pisałem. Część CDN-ów to wspiera, albo używa anycast, więc problemu nie ma.

    Innymi słowy, rozwiązanie opisane w artykule, nie ma żadnego praktycznego zastosowania i jest totalnie wtórne do oficlanych rozwiązań wspieranych przez otwarted DNS-y i CDN-y.

  • aaa

    czarna magia, czyż nie Pani Agato ?

  • jstalin

    LOL.
    Autorka zabiera się za pisanie artykułu w dziale „Kącik ekspercki”, robi przy tym poważne błędy (zmieniając DNS omijamy ISP?! WTF?!), a na końcu przyznaje się, że… nawet nie skorzystała z opisywanego rozwiązania…

    No ale są też pozytywy – jak na osobę bez wiedzy na ten temat, mimo wszystko trochę tej wiedzy „liznęła” w czasie przygotowywania tego tekstu… Ale żeby od razu „Kącik ekspercki”?!?

  • vartec

    Global Internet Speedup to właśnie wsparcie dla edns-client-subnet w DNSach i CDNach.

  • natankraps

    Program ma zastosowanie. Zbiera informacje o aktywności użytkownika, które wg zapewnień autorów są anonimizowane – tak się chyba to tłumaczy. Dobrze by było, aby autorka o tym wspomniała :-/

  • Gosc

    Krytykujesz samemu mając mgliste pojęcie o temacie. Wielopoziomowość cache nie ma nic do rzeczy, bo jest częścią protokołu. Cache DNS na poziomie przeglądarki jako istotny element zagadnienia to już zupełna bzdura.

  • Gosc

    Nie tylko przy pierwszym. Poczytaj o ttl, expiration, etc.

  • Wagant

    Zwracałem uwagę na to nadużycie w stosowaniu określenia „kącik ekspercki” przy innym artykule Autorki kilka dni temu. Kącik powinien mieć nazwę „kącik popularyzacji popularyzacji”.
    No i sugeruję autorce choćby jednokrotne czytanie swojego tekstu po napisaniu – bo inaczej zostają w nim „ą sami doktoranci” lub „lagi”.

  • Wagant

    Sygnalizowałem Autorce w komentarzu do innego artykułu kilka dni temu, że nazwa „kącik ekspercki” mija się z prawdą. W obecnym stanie redakcja powinna zmienić nazwę na „kącik popularyzacji popularyzacji”.

  • 0V4z8eBi

    Oj Agata Agata, tylko nie daj się tym spajderom wrobić w reklamowanie Nokii i nowego wyndowsa

  • 0V4z8eBi

    Panie szpecu, zastanów sie Pan nad sobą.
    Przecież to nie jest specjalistyczny portal dla szpeców, na kim Pan chcesz zrobić wrażenie ?
    Większość tych redaktorów nie wie nawet co to jest icmp echo.

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement