Legendy polskiego internetu: Filmweb

20.07.2012
Legendy polskiego internetu: Filmweb

Mamy w Polsce bardo rozwinięty internet, a w tym wszystkich dodatkowo jeszcze kilka perełek. Paru z nich nie bałbym się pokazać światu nawet ryzykując stwierdzenie „ta usługa jest najlepsza, korzystajcie razem z Polakami!”. I wśród nich, niewątpliwie jednym z towarów eksportowych polskiego internetu, jest Filmweb. Uch, gdyby jeszcze nie ta okropna IMDb! Zapraszam w kolejną już podróż po moich refleksjach na temat życia i śmierci, gdzie dla pretekstu wziąłem sobie na tło jakiś stary serwis!

IMDb powstała tak dawno temu, że w Polsce oficjalnie nie było jeszcze nawet internetu. Narodziła się gdzieś na amerykańskich grupach dyskusyjnych (taka stareńka forma komunikacji, którą niemal zupełnie wyparły fora, starsi czytelnicy na pewno pamiętają), a co za tym idzie – punktem wyjścia do stworzenia największej bazy filmów na świecie była społeczność. Tylko cały internet skrzyknięty razem mógł to wszystko ogarnąć i utrzymać na poziomie. Może przypadkiem, a pewnie i nie, ten społecznościowy charakter robienia serwisu, nawet jeśli nie od samego początku, przyświecał również Filmwebowi.

Trochę historii

Za stworzenie Filmwebu odpowiedzialni są ludzie z jednej z czołowych polskich agencji interaktywnych Artegence. Legenda głosi, że jej prezes – Artur Gortych – był wielkim fanem filmów o przygodach Agenta 007, regularnie sprzeczał się więc ze współpracownikami na temat poszczególnych elementów serii. Te wzmożone debaty stały się inspiracją do stworzenia bazy, w którym publika rozstrzygnie co warto oglądać i dlaczego. Czytamy o tym w świetnym artykule, który swego czasu opublikował InternetStandard, a którym jeszcze kilkukrotnie będę się podpierał w trakcie tego mojego – przypomnijmy – osobistego wspomnienia.

Filmweb 2002

Filmweb zadebiutował w sieci w marcu 1998 roku. Już po sześciu dniach sieciowej obecności pisała o nim Gazeta Wyborcza, co akurat dla specjalistów stołecznej agencji marketingowej nie stanowiło prawdopodobnie szczególnego wyzwania. Pierwsze miesiące tworzenia Filmwebu – we wspomnieniach twórców – było czysto hobbystyczne, po godzinach pracy w agencji (interaktywnej). Wiele aspektów funkcjonowania serwisu Artur Gortych finansował z własnej pensji. InternetStandard przytacza między innymi, jak już w 1999 roku jeszcze przy pomocy mocno nienowoczesnego dziś sprzętu, Filmweb videorelacjonował na żywo galę wręczenia Złotych Kaczek. Miało być czymś  „czegoś, czego nikt inny wcześniej nie robił”. Swoją drogą jest to zabawna sprawa, każdego dnia w polskim internecie ktoś robi coś, czego nikt inny wcześniej nie robił, a najlepiej wygląda to właśnie w takich wspominkowych tekstach już po 10 latach.

W roku 1999 serwis informacyjny funkcjonujący dotąd głównie w myśl zasady „informacja o premierze i recenzja” zaczyna zdobywać świadomość pewnej niszy w internecie. Pada decyzja o dodaniu kolejnych aspektów kinematografii, zbudowaniu filmowej bazy. Mniej więcej rok później pojawiła się idea stworzenia społeczności, która będzie współtworzyć coraz poważniej rozwijający się serwis – oglądalność zaczęła podnosić się znaczenie, pojawili się pierwsi reklamodawcy, powołano pierwszego redaktora naczelnego, a z czasem powołano Omnigence, tak aby Filmweb mógł być zarządzany przez niezależną od Artegence (dawniej 3dart.com) spółkę.

Od 1998 roku do dziś serwis doczekał się aż pięciu różnych wersji. Bordowo-szara, minimalistyczna, ale oryginalna i estetyczna funkcjonowała przez bardzo długi okres czasu. Najnowsza zmiana przyszła w 2010 roku, przynosząc powiew świeżości, jeszcze większą otwartość na społecznościowe media i budowę pozwalającą na realizację kilku dodatkowych platform jak autorska telewizja czy konfiguracja witryny do własnych potrzeb.

Trochę legendy

Filmweb ma swoją redakcję, która prawdopodobnie bardzo dobrze zna się na filmach (jakoś nigdy nie umiałem znaleźć wspólnego języka z krytykami filmowymi), pisze autorskie recenzje, newsy, a przede wszystkim redaguje kontrybucje, czyli materiały nadsyłane przez użytkowników. Nie znam dokładnych proporcji, ale jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że na dzień dzisiejszy więcej niż 97% treści Filmwebu tworzą użytkownicy. Dlatego też chciałbym, abyście zrozumieli, że w tym konkretnym wypadku fenomenu Filmwebu nie postrzegam w kategorii „polskiego serwisu tematycznego”, a raczej „polskiego serwisu społecznościowego”. Przeżył Grono, przeżyje pewnie i Naszą Klasę, a już nawet nie będę się zagłębiał w niewymiernie wyższość jakościową i merytoryczną.

Filmweb 2005

Filmweb nie był internetowym pionierem filmu, dość wspomnieć serwisy Wirtualnej Polski czy Onetu oraz StopKlatka.pl. Trudno jest dziś porównywać wyniki jego oglądalności z mocno zakamuflowanymi film.wp.pl czy film.onet.pl, które sporą część ruchu czerpią z dużych portali, nie ma natomiast wątpliwości co do faktu, że świadomy kinoman korzysta właśnie z Filmwebu. Dziś wiedzie prym, dość jednak wspomnieć, że jeszcze parę lat temu reklamodawcy nie wierzyli w moc sieciowej reklamy filmu, na początku XXI wieku twórcom serwisów ciężko zaś było utrzymać spokojny bilans zysków i strat związanych z funkcjonowaniem witryny. Przez jakiś czas występowali też w roli nieco uległego czasopisma Film, występując tam jednak raczej w roli „ciekawostki” i przystawki.

Filmweb zmieniał internet pod wieloma względami, ten aspekt w „legendach” lubię najbardziej. To właśnie tutaj w 2000 roku wystartowała ponoć pierwsza nadwiślańska witryna WAP. W moich oczach Filmweb rewolucjonizował też rynek internetowej reklamy, być może nie bez znaczenia był tu także fakt, że za wszystkim stała tak utalentowana agencja. Bannery, elementy promocyjne, tła strony, konkursy – wszystko to starano się ze smakiem podać odwiedzającemu stronę, potencjalnemu widzowi, a wydawcy z czasem nie tylko zaczęli dostrzegać internet, ale wręcz upatrywać w nim głównego źródła swoich przyszłych zarobków. Jestem też przekonany, że wiele agencji reklamowych oraz witryn zasady sieciowego marketingu podpatrywało właśnie od Filmwebu. Dzieło Gortycha zawsze śledziło nowoczesne trendy. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale to chyba pierwszy serwis tej rangi, który powszechnie zaczął stosować w Polsce przycisk „Facebook Connect”.

Być może Filmwebowi brakuje silnej grupy medialnej, twórcy nigdy nie chcieli wesprzeć się zewnętrznym inwestorem, ale w rankingach popularności Megapanelu jest dla niego całkiem dobre miejsce. Autonomia w sieci to jeden z nielicznych atutów, które tak bardzo sobie cenię. Na dzień dzisiejszy Filmweb uzależniony jest w zasadzie tylko od siebie, a ponadto prawdopodobnie stanowi też gwarant rynkowej obecności kilku innych projektów. Na pewno stanowi doskonałą trampolinę, dlatego w 2007 jedna ze zrzeszonych spółek próbowała podbić rynek serwisów o grach, funkcjonującym w analogiczny sposób Gaminatorem. Czemu się udało – do końca nie udało mi się odpowiedzieć.

Filmweb 2012

Lubię ten Filmweb, jest ładny, jest pełen informacji, społeczność pracuje niczym malutkie mróweczki. Zasłużenie dorobił się  gigantycznej bazy użytkowników i łatki serwisu „opiniotwórczego”, głównie za sprawą tych pierwszych właśnie. Udało mu się też oprzeć inwazji zachodnich alternatyw, a to cechuje tylko największe rozwiązania (patrz: allegro.pl). Być może Nasza Klasa ma jeszcze zbyt dużo wigoru, bym mógł konstruować moje ulubione śmiałe tezy, ale za kilka lat pewnie będziemy mówić, że to właśnie Filmweb jest największym osiągnięciem polskiej e-społeczności.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement