Cyberpunk – co CD Projektu nie zabije, to go wzmocni

01.06.2012
Cyberpunk – co CD Projektu nie zabije, to go wzmocni

Tytuł nieco truistyczny, ale prawda jest taka, że wprowadzając do powszechnego obrotu drugą markę z gatunku AAA, CD Projekt Red w końcu będzie musiał odpowiedzieć fanom w Polsce i na świecie czy jest jednorazowym przebłyskiem geniuszu, czy jednak w branży pozostanie na dłużej – a wielcy mają się go obawiać. No bo jednak jedzie pod prąd i przełamuje biznesowe modele korporacji. 

Przed kilkoma dniami warszawski CD Projekt zapowiedział prace nad nowym tytułem z gatunku RPG, który celować ma w gusta najbardziej wymagających graczy. Już jakiś czas temu mówiono o tym, że firma pracuje nad nowym dziełem, choć wszyscy podejrzewali raczej jakąś reaktywację They, do którego prawa „Redsi” nabyli wraz z zakupem studia Metropolis.

Ostatecznie, jak się okazało, będzie to zupełnie nowa marka, ale CDP nie czuje się też na tyle pewny siebie, by kreować autorski świat i od fundamentów pozyskiwać do niego fanów (co jest moim zdaniem wcale niegłupim tokiem myślenia, taki choćby Planescape: Tormen czy Baldur’s Gate zjadały autorskiego Dragon Age’a na śniadanie). Padło więc na papierowy system Cyberpunk. Taki też będzie tytuł nowej produkcji.

To zaskakujące, ale na internetowych forach można przeczytać liczne opinie względem tej nazwy: „po łebkach, banalna, bez sensu”. Moim zdaniem jest znakomita, ponieważ klimaty cyberpunkowe nie są jakoś przesadnie eksploatowane. Banalny byłby tytuł „Fantasy” albo „Science-Fiction”. Cyberpunk brzmi dobrze (przypomina mi ulubiony Daft Punk), wygląda dobrze i zdaje się być tak samo chwytliwe jako określenie gatunku, co nazwa własna, także moim zdaniem z tytułem jak najbardziej nie ma „przypału”. Wręcz przeciwnie: dobrze zrobi i grze i gatunkowi.

Nie jestem ekspertem od Cyberpunku ani gier planszowych (zachęcam Was do głębszych refleksji w komentarzach). Podobno jego elementy można było znaleźć w Falloucie i Matriksie, dużo więcej w Blade Runnerze czy grze Deus Ex. Wszystkie marki – jakby nie patrzeć – stanowią swego rodzaju klasykę. CD Projekt stoi jednak przed fajną szansą na stworzenie swoistego symbolu gatunku, być może nawet dalszego wyznacznika trendów w tymże.

O samej grze nie wiemy w zasadzie nic. Ma odnosić się do kilku założeń związanych z miastami przyszłości, robotyką, wszczepami, będzie strzelanie – i to tyle. Podejrzewam, że firma znacząco nie będzie odchodziła od rozwiązań z Wiedźmina, dlatego gra utrzyma widok trzecioosobowy. Skoro strzelanie – być może nieco w tej materii podpatrzą „Redsi” w Mass Effect, choć nieśmiało liczę, że postawią na autorski i równie dobry co ostatnio model walki.

Presja, stres i trema w CDP powinna być jednak spora. Ta firma przypomina trochę Jose Mourinho, takiego geniusza „znikąd”, który pojawił się na rynku i nagle zaczyna zgarniać praktycznie całą stawkę. Teraz musi potwierdzić czy faktycznie jest The Special One czy jednak marnym Andre Villasem-Boasem. Chyba oszalałem, że w serwisie technologicznym robię tak złożone sportowe analogie, mam nadzieję, że się orientujecie albo doczytacie sobie.

Już kiedyś pisałem, że CDP, Techland i ogólnie polskie firmy jako takie nie mogą sobie pozwolić na komfort wydawania słabych gier. Techland miał ten komfort, że po wtopie z Call of Juarez: The Cartel (który najpierw uczynił pewną marką), szybko zabił niesmak w miarę udanym Dead Island. Techland to jednak bardziej doświadczone studio, które od lat pracuje nad kilkoma projektami równocześnie. CDP to artyści – spektakularna klapa z Cyberpunkiem powinna ich zabić, zabije też pewnie Wiedźmina 3.

Oczywiście nie twierdzę, że tak się stanie. Wbrew przeciwnie – mam odnośnie nowej gry świetne przeczucia. Będzie dobrze. Musi.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement