Polski internet to potęga, po co te kompleksy?

11.05.2012
Polski internet to potęga, po co te kompleksy?

Przy krajowej średniej zarobków, która nie jest zła, ale i tak mogłaby rozbawić nawet kilku mieszkańców nowojorskiego Bronksu, latach komuny, dekomunizacji, konieczności stworzenia infrastruktury „na tempo” i niemal od zera (nadal jest fatalna), gdy jest nas, Polaków, stosunkowo niewiele, udało nam się w tym wszystkim stworzyć jeden z najmocniejszych internetów na świecie. Czy wykorzystujemy swoją szansę?

Mamy dwudziestą armię na świecie, wierzę, że niebawem będziemy w ścisłej czołówce gospodarek Europy, jesteśmy jednak serwisem technologicznym i najważniejsze jest dla mnie to, że udało nam się stworzyć w Polsce jeden z najpotężniejszych internetów na świecie. Jest się czym chwalić, bo Polaków jest ledwie nieco ponad 50 milionów, z czego tylko 70% żyje w kraju. Nawet jeśli w pojedynkę nie wygralibyśmy wojny z niektórymi krajami na świecie, a nasze PKB zamyka „dopiero” drugą dziesiątkę, w internecie jesteśmy potęgą. I takie są fakty.

W mało którym kraju na świecie, a mam tu na myśli zarówno zachód Europy, Stany Zjednoczone, jak i cywilizowane kraje Azji, istnieje aż tak potężny pluralizm internetowych mediów. Nawet jeśli portali jest dużo, są one zdominowane przez kilka czołowych marek, małe projekty cieszą się zaś znikomym zainteresowaniem internautów. W Polsce internauci dzielą swoje sympatię przynajmniej pomiędzy pięć wielkich portali, uzupełniając zainteresowania całymi setkami kolejnych, mniejszych. Co więcej, internet ten jest w pełni profesjonalny – czerpie po uznanych dziennikarzy telewizyjnych, a wizualnie prezentuje się doskonale, moim zdaniem często przeskakując swoich zachodnich inspiratorów o kilka długości.

Przyczyną fenomenu i potęgi lokalnego internetu jest zapewne mentalność Polaków, sławetna ułańska fantazja znajduje zaś odzwierciedlenie w serwisach społecznościowych, komentarzach pod artykułami, blogami czy wreszcie na forach dyskusyjnych. Internet miał też to szczęście, że wkroczył do Polski mniej więcej od razu po odzyskaniu suwerenności i narodzinach kapitalizmu, w kwestii rozwoju mieliśmy mniej więcej równe szanse na tym polu, co wszyscy nasi sąsiedzi. Ponadto w związku z tym wielu młodych ludzi kompletnie nie zna pojęcia firmy o charakterze materialnym. Biznes, przedsiębiorczość? Jedyne co im przychodzi do głowy to startup – choć większość z nich nawet nie wie, że tak się to nazywa.

Przyczyną potęgi polskiego internetu są też narodowe kompleksy. Moim zdaniem zupełnie niezasadnie, mamy jednak w narodzie taką potrzebę emanowania polskością, podkreślania wszystkich naszych historycznych zasług, a przede wszystkim kultywowania wszystkich klęsk. Łączy to nasz naród w wielu grach internetowych, międzynarodowych społecznościach, a chyba nawet Wikipedii. Zaczęliśmy od opisywania Polski i jej obyczajów, angielskiej edycji daliśmy wiele cennych informacji, a potem stworzyliśmy swoją Wikipedię. Dziś jest to piąta Wikipedia świata – przegrywamy z angielskim, francuskim, niemieckim i od niedawna włoskim, a więc językami zdecydowanie bardziej powszechnymi, wyprzedzając po drodze rosyjski, hiszpański czy chiński.

Jakiś czas temu pisałem tu, że gdyby internet decydował o potędze danego państwa, to mielibyśmy właśnie w Polsce  drugie Niemcy. Nie jest bowiem tajemnicą, że jak mało który kraj w regionie udało nam się stworzyć marki o zasięgu lokalnym, a będące w stanie opierać się zalewowi zza granicy, jak także marki o zasięgu międzynarodowym, choć mocno ubolewam, że część z nich rozsprzedawana jest międzynarodowym koncernom. Niezależnie od tego, Grupa Allegro i moralnie kontrowerysjny FilesTube to nasza narodowa duma w sieci całego świata.

Udało nam się też stworzyć fantastyczne, zorganizowane społeczności, zdolne do osiągania wielkich celów. To przez internet ludzie umawiają się i decydują o sprawach życia codziennego. Politycy i inni ważni ludzie boją się internetu, a polski internet obalił i obali – myślę – niejeden rząd, nie zawsze pewnie słusznie, zrujnuje niejedną firmę. Dość wspomnieć, że to od polskiej sieci rozpoczęła się europejska wiosna ludów w sprawie ACTA, choć jak już kiedyś na łamach Spider’s Web wspomniałem – moim zdaniem ludzie przeciwko ACTA protestowali słusznie, ale kierując się złymi pobudkami, buntowali się przeciwko wizji odebrania im torrentów, a nie naruszeń prywatności.

Pozycja i marka polskiej sieci nie musi być doceniana za granicą, internet jest międzynarodowy, w związku z czym w dyskusji o swoich zasadach rzadko kiedy koncentruje się na aspekcie narodowościowym. Ważne jednak, żeby tej swojej sieciowej potęgi być świadomym i żeby możliwie najbardziej nauczyć się przekładać ją na realne życie, wyniki gospodarcze czy choćby prowizoryczne czerpanie korzyści z masowo pochłanianej i produkowanej wiedzy.

Szkoda tylko, że wizerunek nasz tak często próbują zrujnować kompleksy, produkowane głównie przez młodych użytkowników internetu, choć czasem zdecydowanie zbyt starych na tego typu zachowania. Przepraszam za nazwanie rzeczy po imieniu, ale takiej fali niechęci do jakiegokolwiek narodu, jak choćby szczególnie widoczna grupka idiotów „przejmująca” filmiki na YouTube, w internecie próżno jest szukać w ostatnich miesiącach.

Nic zatem dziwnego, że narodowych kompleksów Polaków narodziła się Polandball, która z jednej strony jest wyrazem internetowej potęgi Polski – bo jesteśmy widoczni – a z drugiej strony smutno pokazuje, że Polacy nie zawsze potrafią sobie z taką potęgą we własnych rękach poradzić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement