WTW nie chce być już amatorski. Idzie wojna?

13.04.2012
WTW nie chce być już amatorski. Idzie wojna?

Mój ostatni wpis o WTW wywołał burzę w sieci, niektórzy przyklaskiwali mianu „najlepszego polskiego komunikatora”, inni nie zgadzali się z tym tak bardzo, że o „brudzie” za moimi uszami napisali chyba na  wszystkich możliwych portalach społecznościowych w sieci. Odniosłem też wrażenie, że samego autora nieco zabolało określenie „amatorów”, które oczywiście nie miało wydźwięku pejoratywnego – wręcz przeciwnie! Okazuje się jednak, że może być może jest ono już nieco nieaktualne. WTW profesjonalizuje się i idzie na wojnę, póki co mobilną. 

Jak to jest dokładnie z tym WTW, zgodził nam się wyjaśnić Jakub Roszkiewicz, który piastuje stanowisko CEO w firmie… WTW.im Sp. z o. o.. Pan Roszkiewicz podkreśla profesjonalny wymiar projektu, gdyż od listopada 2011 roku komunikator stanowi własność zawodowej spółki prawa handlowego wchodząc w skład grupy, do której należą między innymi Velto S.A. oraz Vaka Software Sp. z o.o..  W zaistniałej sytuacji określenie „amatorów” rzeczywiście jest już nieco nie na miejscu, zwłaszcza, że od samego początku nie miałem wątpliwości co do umiejętności twórcy, a jedynie towarzyszącej im otoczki.

Od twórców nowego, profesjonalnego WTW udało nam się dowiedzieć między innymi tego, że w chwili obecnej zespół specjalistów intensywnie pracuje nad mobilną wersją komunikatora – i to dla wszystkich ważnych platform: Androida, iOS oraz Windows Phone. Wszystko to zaś odbywać będzie się pod zbiorczą nazwą WTW.im.

Zostaliśmy także zapewnieni, że komputerowa wersja programu dalej będzie rozwijana, a niezależnie od platformy priorytetem ma być komunikacja między dwoma użytkownikami, dlatego też nie należy obawiać się losu tzw. „kombajnu multimedialnego”.

Inwestor, a co za tym zapewne idzie – zastrzyk gotówki, to olbrzymia szansa dla projektu jakim jest WTW. Z drugiej strony biznesowe historie są dość powtarzalne i przeważnie tam, gdzie pojawia się inwestor, pojawiają się również oczekiwania odnośnie rentowności projektu. WTW, którego koronnym hasłem była walka z wszędobylskimi reklamami,  będzie musiało stworzyć zupełnie nowy model biznesowy – jestem w stu procentach pewien, że fani programu nie wybaczą bannerów.

Czy na komunikatorowym rynku szykuje się wojna? Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności WTW.im skupi się na młodym wciąż i łatwym do zagospodarowania rynku mobilnym, gdzie sensownej konkurencji jest póki co jak na lekarstwo. To może być pole do łatwego sukcesu, jeśli smartfonowa aplikacja okaże się choć w połowie tak dobra, jak ta na komputerach.

Czy Gadu-Gadu może się obawiać desktopowej konkurencji? Jeszcze przez długi czas nie. Nawet przy założeniu, że komputerowa wersja WTW nie zostanie zepchnięta na drugi plan, przy GG w większości trwa tak zwany „twardy elektorat”, który nie dostrzega potrzeby zmiany komunikatora na inny model. W tej wojnie prawdopodobnie największy bój rozegra się więc pomiędzy mniej znanymi markami, wśród których obok WTW prym wiedzie dziś głównie AQQ (o Tlenie już przez litość poniekąd nie wspominając).

Jeśli ktoś raz zdecyduje się na znalezienie zamiennika dla Gadu-Gadu, w przyszłości najpewniej nie będzie miał podobnych oporów. Twórcy alternatywnych programów znajdują się zatem w dużo trudniejszej sytuacji, w której wciąż muszą kusić, walczyć  i utrzymywać swoją pozycję.

Przed kilkoma dniami przeświadczony o amatorskim wydźwięku WTW błagałem, apelowałem, sugerowałem twórcy pewne zmiany, szczególnie w kontekście funkcjonowania forum dyskusyjnego. Dziś, choć wyraźnych znaków profesjonalizacji póki co jeszcze brak, mogę w to miejsce podarować Kaworu już tylko jedną dewizę – „klient nasz pan„.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement